KOTOWICZ.pl
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
KOTOWICZ.pl
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Polityka

To się uda?

admin Dodane przez admin
06/11/2017
w Polityka
0
Udostępnij na FacebookUdostępnij na Twitter

Półmetek rządów sprawowanych przez środowisko dobrej zmiany jest jak medal. Ma dwie strony.

Pierwszą z nich są optymistyczne wyniki makroekonomiczne, wywiązywanie się z obietnic wyborczych w najważniejszych z punktu widzenia społecznego kwestiach socjalnych oraz oczekiwana przez większość Polaków wyrazistość w sferze wartości (wolna od dogmatyzmu).  Przekłada się to nie tylko na wyniki sondażowe, które od kilku miesięcy oscylują w okolicy, a nawet powyżej 40% (dzisiaj pojawił się wynik 45%). Przede wszystkim owocuje to umacnianiem się dominującej na politycznym rynku formacji, której liderem jest Jarosław Kaczyński. Prawo i Sprawiedliwość wraz ze swoimi koalicjantami w ramach zjednoczonej prawicy (Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry i Porozumieniem Jarosława Gowina) wytrzymuje zmasowany ostrzał ze strony opozycji.

Kanonada, serwowana „z ulicy i zagranicy” niemal od pierwszych godzin po sukcesie w wyborach prezydenckich i parlamentarnych 2015 roku, nie ustaje ani na chwilę. Zmienia się jedynie amunicja i pojawiają się zmiennicy na wieżach strzelniczych eksponowanych przez polskojęzyczne media „zaprzyjaźnione”. Na szczęście są dostępne media odpowiadające profilowi większości polskich wyborców opowiadających się za dobrą zmianą. Dzięki temu pilotem telewizora czy wskaźnikiem klawiatury lub palcem w kiosku można wybrać sobie źródło informacji oceniane jako wiarygodne.

Rządzący średnio albo słabo radzą sobie z komunikacją medialną, ale argumentem kluczowym stają się coraz częściej fakty, a nie opowiadanie o faktach medialnych, co stanowiło specjalność Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Stanowiło i stanowi nadal, tyle, że do grona przedstawicieli handlowych mydlanych baniek programów partyjnych i wszelkiej maści wydmuszek personalnych doszła .Nowoczesna, a chwilami Kukiz’15 zdaje się znajdować na trajektorii opozycji totalnej. Tak czy inaczej obraz jest dychotomiczny, choć po obu stronach mamy do czynienia z politycznymi konglomeratami. Zjednoczona prawica ma tę przewagę nad niezjednoczoną opozycją, że podejmuje wysiłek na rzecz przywracania Polsce godności i pozycji, a Polakom poczucia wartości i dumy, zaś totalni od centrum w lewo nie są w stanie nawet sformułować własnych projektów, już nie mówiąc o skupieniu wokół nich siły społecznej. Prześmiewcy twierdzą, że nikt nie jest w stanie tak pomóc Jarosławowi Kaczyńskiemu w umacnianiu wpływów, jak czynią to Grzegorz Schetyna, Władysław Kosiniak-Kamysz, Ryszard Petru, a nawet Paweł Kukiz. Zwolennicy spiskowych teorii mogą nawet posunąć się do zarzutu pro-PiS-owskiej zmowy owych polityków. Czy zatem PiS (które nie jest partią nieomylnych i idealnych osób, co jest przyczynkiem uzasadnionej krytyki), nie ma realnej opozycji?

Ma i to jest druga strona rzeczonego na wstępie medalu. Opozycją może jest, a przynajmniej staje się nią na naszych oczach prezydent Andrzej Duda. W lipcu bieżącego roku napisałem, że weta wobec uchwalonych przez parlamentarną większość ustaw „sądowych” to błąd. Po czterech miesiącach z kategorii błędu przenieśliśmy się do sfery sporu. Andrzej Duda, korzystając ze swoich uprawnień głowy państwa i opierając się na własnej prawniczej wiedzy oraz głosach doradców (szczególnie Zofii Romaszewskiej i Jana Olszewskiego) uznał, iż dwie z trzech przyjętych ustaw wymagają korekt. Jako wyborca pana prezydenta nie zostałem przekonany argumentami wygłoszonymi przez Andrzeja Dudę. Widziałem raczej duży poziom ogólności, a czytając później pisemne uzasadnienia, miałem wrażenie przypadkowości zarzutów stawianych obu ustawom. Niemal identycznie było z zastrzeżeniami prezydenta w kwestii ustawy o zgromadzeniach publicznych oraz o regionalnych izbach obrachunkowych. Mamy zatem już cztery weta stawiające prezydenta Andrzeja Dudę w roli opozycji dla obozu rządowego. Jedną z tych ustaw (tę o zgromadzeniach publicznych) Andrzej Duda wstrzymał nie tyle wetem, ile skierowaniem do Trybunału Konstytucyjnego. Gdy Trybunał odrzucił zarzuty głowy państwa, następnego dnia pod ustawą znalazł się podpis prezydenta. Bardzo potrzebna reforma regionalnych izb obrachunkowych monitorujących funkcjonowanie jednostek samorządu terytorialnego pod kątem budżetów została zahamowana na dłuższy czas na czym mogą skorzystać ci samorządowcy, którzy traktują swoje gminy, powiaty i województwa jako udzielne księstwa.

Przepaścią staje się coraz bardziej widowiskowo sprawa dwóch ustaw „sądowych”: o Sądzie Najwyższym oraz o Krajowej Radzie Sądownictwa. Seria spotkań prezydenta i jego urzędników z liderem większości parlamentarnej oraz jej emisariuszami nie przynosi rozwiązania gordyjskiego węzła zasupłanego w lipcu, a mamy już połowę listopada. Nawet gdyby jutro okazało się, że jest konsensus, to przeprowadzenie ustaw przez sejm i senat oraz ponownie kancelarię prezydenta plus vacatio legis oznaczałoby co najmniej półroczny poślizg. Gdy dodać do tego opór „nadzwyczajnej kasty” przy wdrażaniu obu ustaw w życie, mamy do czynienia z co najmniej roczną stratą czasu. Jak to skutkuje w wymiarze sprawiedliwości wiedzą najlepiej sędziowie pracujący w sądach rejonowych i okręgowych, a nie mniej dobrze wiedzą uczestnicy postępowań sądowych we wszystkich pionach jurysdykcji. Szczególnie poszkodowani w wyniku przestępstw kryminalnych czy gospodarczych czy też przewlekłych postępowań w sądach rodzinnych. Jeśli prawdą jest, że kością niezgody jest kwalifikowana większość do wyboru przez sejm części składu Krajowej Rady Sądownictwa i rzekomo nadmierny wpływ ministra sprawiedliwości na obsadę stanowisk zarządczych w sądach (a tych pogłosek nie dementuje określany jako rzecznik prasowy prezydenta podległy mu urzędnik), to znaczy, że prezydent autoryzuje wkładanie kija w szprychy dobrej zmiany. Poziom dezorientacji wyborców narasta. Jaki byłby tego cel?

W tym miejscu odrzucam kaskaderskie teorie o zmowie Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy, w myśl których ów konflikt jest intrygą mającą na celu wzmacnianie pozycji partii rządzącej kosztem pozycji prezydenta ze względu na kalendarz wyborczy i wynikającą zeń kolejność elekcji jakie rozpoczną się w 2018 roku wyborami samorządowymi. Potem mamy wybory parlamentarne, prezydenckie i europejskie. Zdaniem suflerów PiS potrzebuje teraz progresu społecznego poparcia, a potem pracowałoby na odbudowanie wpływów obecnego prezydenta. Światło gaśnie, spuszczamy kurtynę i wychodzimy z teatrzyku…

Weta prezydenckie objawiają rosnące aspiracje polityka Andrzeja Dudy do przekształcenia polskiego układu politycznego w system prezydencki. Gdzieś w belwederskich piwnicach znalazły się chyba buty Lecha Wałęsy, w które wbił się Andrzej Duda i upomina się o niedoprecyzowany obecnie wpływ na ministerstwa obrony narodowej oraz spraw zagranicznych. Domaga się też, aby negatywnie konotowane uprawnienia ministra sprawiedliwości zapisane w zawetowanych ustawach stały się czymś pozytywnym przez przekazanie ich prezydentowi. Argumentując to nawet innym mandatem wyborczym i konstytucyjna stabilizacją, jakim dysponuje niewątpliwie prezydent w przeciwieństwie do ministra, nie zmienia to istoty, bo decyzje prezydenta są jednoosobowe tak samo jak decyzje ministra, gdy podpisują dokumenty jako organy władzy publicznej.

Z kolei samo formułowanie koncepcji politycznej, w myśl której z systemu parlamentarno-gabinetowego mielibyśmy przeskoczyć do systemu prezydenckiego, nie jest czymś zdrożnym. Jednak przemycanie tej zmiany pod osłoną obecnej konstytucji i wynikających z niej ustaw, to już polityczna brawura. Nie było takiej obietnicy wyborczej, nie było i nie ma wyraźnej społecznej presji na taką nawigację nawą państwową, więc mamy do czynienia z projektem wychodzącym z kręgów kancelarii prezydenta lub też od niego samego. Zablokowanie, po raz kolejny, nominacji generalskich rekomendowanych prezydentowi przez resort obrony z ministrem obrony na czele, świadczy o tym, że prezydent albo licytuje warunki stawiane rządowi, albo ma jakiś inny plan, jaki chce realizować nawet kosztem odklejenia się od środowiska politycznego i ideowego, które wykreowało jego prezydenturę. Podobnie bowiem, jak w odniesieniu do kwestionowanych przez Andrzeja Dudę (wymienionych wyżej czterech) ustaw, tak i tutaj mamy do czynienia z formułowaną publicznie odmową i równocześnie ze skrywanymi przed opinią publiczną i zrozumiałymi dla niej argumentami. Do tego tygla prezydent dorzuca jeszcze przyprawę w postaci pomysłu, aby zorganizować referendum konstytucyjne w dniu wyborów samorządowych, co miałoby się odbyć 11 listopada 2018 roku, czyli w dniu obchodów 100-lecia niepodległości. Czy tego dnia będzie obowiązywać cisza wyborcza? Będzie święto czy będzie plebiscyt?

W lipcu 2017 roku napisałem m.in.: „Szczęśliwie nie wszyscy skazują się na iluzję. Jest całkiem spora grupa obywateli w społecznościach mikro i makro, którzy mają otwarte oczy, dobry słuch, niezłą pamięć i sprawną wyobraźnię. Ta część mieszkańców gminy czy członków narodu (obywateli państwa) bierze pod uwagę możliwość popełniania błędu przez swoich liderów (przywódców). Z błędu trzeba wyjść czym prędzej. Zanim będzie za późno…” Do tego dodałbym jeszcze jedno. W 2015 roku deklarowałem w tym miejscu poparcie dla kandydatury Andrzeja Dudy. Byłem pod mocnym wrażeniem spotkania z nim w Ząbkowicach Śląskich. Napisałem wówczas m.in.: „Dobra zmiana przed nami – tak ufam, na to liczę i tego się spodziewam – po najbliższej niedzieli. Druga tura wyborów prezydenckich przesądzi o przełomie w najnowszych dziejach Polski lub utrwali status quo, z jakim mamy do czynienia od kilku lat (…).” W czasie kampanii wyborczej pojawiało się tu i ówdzie hasło: „Andrzej Duda to się uda!”. Zamiast wykrzyknika dzisiaj postawiłbym znak zapytania.

Tagi: polityka

Podobne Posty

Balon pustych obietnic pękł
Polityka

Balon pustych obietnic pękł

30/07/2026
Moralność i polityka zależność, separacja czy konflikt
Polityka

Moralność i polityka – zależność, separacja czy konflikt?

23/06/2026
Zaginanie rzeczywistości
Polityka

Zaginanie rzeczywistości

27/05/2026
Następny artykuł

Plac zabaw czy plac budowy?

Wróbelek zamiast jaskółki [post scriptum z 16.11.2017]

Pozdrowienie

Social Media

Polecane

Gmina na minusie

Gmina na minusie

3 lata temu
Hic est enim

Hic est enim…

3 lata temu

Deszcz zmiesza się z łzami

9 lat temu
Jesteśmy jednością

Jesteśmy jednością…

3 lata temu

Instagram

📎 W tej chwili pędzimy na oślep w bezduszną, 📎 W tej chwili pędzimy na oślep w bezduszną, ponurą przyszłość; nasze życie, choć pełne oszałamiających możliwości, krępuje surowa rutyna oraz gadżety, bez których nie potrafimy się obyć. 
📎 Wierzymy, że możemy przeciwstawić się grawitacji, a jednocześnie przygniata nas pagór zmartwień, błyskawicznie pojawiających się na naszych telefonach.
📎 Świat jest tak wysoce intymny i klaustrofobiczny, a przecież też pozbawiony granic: utrzymujemy przyjaźnie i związki z ludźmi na całym świecie, choć równie często sąsiedzi zza ściany wydają się nam mieszkańcami innej planety. 

🖇️ Robert D. Kaplan, „Ziemie jałowe - świat w ciągłym kryzysie”
#kryzys #człowiek #społeczeństwo #bliżejsłowa #dobraksiążka
Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae caelestis, Satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute, in infernum detrude.
#sanctaemichaelarchangele #świętymichałarchanioł
✨ Chrześcijaństwo jest performatywne, a nie in ✨ Chrześcijaństwo jest performatywne, a nie informatywne. Oznacza to, że celem Ewangelii nie jest wiedza o Chrystusie, ale przemiana człowieka i świata pod wpływem tej wiedzy. (…) W naszym języku istnieją wypowiedzi, których celem nie jest opis czy komunikacja, ale zmiana rzeczywistości. 
✨ Nieprzypadkowo chrześcijaństwo jest religią słowa przekształcającego rzeczywistość i niewahającego się wyrokować o wieczności. 

⭐️ Ryszard Koziołek & Roman Bielecki OP, „Wierz i czytaj - rozmowy o literaturze i wierze”
#słowo #wiedza #wiara #wieczność #bliżejsłowa
🔸 Literatura to nieustanny ruch mówiącej myś 🔸 Literatura to nieustanny ruch mówiącej myśli, ponieważ jako taką usiłuje nadążyć za kolejnymi pokoleniami, ich wrażliwością, problemami i kryzysami. Okazuje się niezwykle pomocna, ponieważ pozwala nam na nowo postawić pytania człowieka wierzącego, czy poszukującego, w sposób twórczy, a nie odtwórczy. 
🔸 Czytanie jest wspaniałą lekcją wolności i pobudzania umysłu za pomocą drobnych znaków zapisanych na papierze, które niejednokrotnie wbrew naszej woli kreują obrazy i skojarzenia oraz sprawiają, że zaczynamy się zastanawiać, bać, śmiać lub płakać. 

Ryszard Koziołek & Roman Bielecki OP, „Wierz i czytaj - rozmowy o literaturze i wierze”
#literatura #język #pisanie #czytanie #wiara
🔹 Teraźniejszość i wieczność nie leżą ob 🔹 Teraźniejszość i wieczność nie leżą obok siebie ani daleko w sobie, tylko w sobie. Tak rzecz ujmując, niebiańska radość zaczyna się od radości życia z Bogiem i przeczuwaniem niebiańskiego szczęścia. 
🔹 Dlatego w tradycji Kościoła ważne jest to, że z każdą liturgią eucharystyczną synchronicznie świętowana jest „liturgia niebiańska” i w ten sposób niebo i ziemia łączą się ze sobą. 
🔹 Jak można dotrzeć do tego fantastycznego, nieporównywalnego z niczym, nieustającego „meta” i „mega” królestwa, które zaczyna się już tu, na ziemi? Pierwszoplanowe jest przyznanie się do Niego…

🔷 Peter Seewald, „Odkrywanie wieczności - to, co najlepsze, dopiero przed nami” 
#wiara #nadzieja #miłość #wieczność #bliżejsłowa
🌫️ Nieba nie można wymazać, ale można pró 🌫️ Nieba nie można wymazać, ale można próbować żyć tak, jakby go nie było. 
🌫️ Jest różnica, czy ktoś żyje ze świadomością, że jego życie na ziemi jest ledwie początkiem cudownej i nieskończonej historii. Że czeka na niego coś, co w dopełnionym istnieniu oznacza ciągły stan szczęśliwości, jakkolwiek miałoby to wyglądać. 
🌫️ Wzrok skierowany ku niebu wywołuje tęsknotę, pragnienie dostrzegania więcej, niż tylko to, co widać na powierzchni. Spojrzenie w niebo oznacza rozciągnięcie życia. 

◻️ Peter Seewald, „Odkrywanie wieczności - to, co najlepsze, dopiero przed nami”
#niebo #wieczność #nieskończoność #nieśmiertelność #bliżejsłowa

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

Tematy

#miasto2_0 2061 ANEKS biznes Bliżej Słowa dialog kobieta kultura media patriotyzm polityka refleksje rodzina rozwój społeczność synod w drodze wiara wieś
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki

Popularne

Kalendarz

Muzeum, w którym historia wpływa na przyszłość

Dodane przez KK
09/10/2026
0

Otwarte w Sulisławicach koło Ząbkowic Śląskich Muzeum Sztuki Zagrabionej rzuca snop światła dziennego na wciąż zanurzoną w...

Koniec historii czy historia bez końca

Koniec historii czy historia bez końca?

07/10/2026
Przyjąć go może każdy

Przyjąć go może każdy i każdy go może polecić…

07/09/2026
Maryja Cała Piękna

Maryja… Cała Piękna!

29/08/2026
Każde miasto to palimpsest

Każde miasto to palimpsest

21/08/2026

Ostatnie wpisy

  • Muzeum, w którym historia wpływa na przyszłość 09/10/2026
  • Koniec historii czy historia bez końca? 07/10/2026
  • Przyjąć go może każdy i każdy go może polecić… 07/09/2026

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.