KOTOWICZ.pl
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
KOTOWICZ.pl
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Kalendarz

Podróże życia

KK Dodane przez KK
16/09/2025
w Kalendarz
0
Podróże życia
Udostępnij na FacebookUdostępnij na Twitter

Podróż jest udana, gdy chcemy wracać do miejsca, które zobaczyliśmy? A może wystarczy być gdzieś jeden raz, aby zapisać to przeżycie w pamięci? Istotne jest to z kim udajemy się do wybranego celu czy też większe znaczenie ma aura odwiedzanej przestrzeni?

Zdaje się, że każda odpowiedź na powyższe pytania jest dobra, bo wrażenia z podróży to zawsze doświadczenie subiektywne i niepodzielne. Gdy więc zapytano mnie o to, bym wskazał kilka miejsc, do których podróżowałem, i które traktuję jako ważne, wiedziałem, że trzeba odpowiedzieć w „trybie wakacyjnym”. Wybrałem zatem cztery destynacje, do jakich dotąd nie wróciłem, ale wystarczy zamknąć oczy, aby być tam natychmiast.

Miejsce pierwsze: Zaleszczyki

Rubieże II Rzeczypospolitej. Zaleszczyki były nazywane polską Riwierą, bo z racji mikroklimatu tam panującego (to był polski biegun ciepła), zjeżdżali się do miasteczka, jak do kurortu naprawdę znaczący i lub znani obywatele II Rzeczypospolitej, ale też obcokrajowcy ze znamienitymi nazwiskami. Do stacji kolejowej Zaleszczyki docierał pociąg bezpośrednio z warszawskiego dworca. Bywał tam nawet sam Marszałek Józef Piłsudski.

Na początku lat 70. zabrał mnie tam mój Tato. W Zaleszczykach są korzenie mojej rodziny, ale też rodowód mojego „kresowego mentalu”. W stop-klatkach pamięci mam oplatający cypel miasta Dniestr z Cienistą Plażą i Słoneczną Plażą oraz wzgórze po drugim brzegu szerokiej rzeki, z którego można podziwiać unikalną panoramę Zaleszczyk. Pod zmrużonymi oczami widzę uliczki, po których mój Tato stawiał pierwsze kroki, a przy jednej z nich nasz dom. Nie mogliśmy tam wejść, bo nowi właściciele zaryglowali bramę na widok Polaków. Nie da się zapomnieć bryły kościoła zamienionego na magazyn soli i zapuszczonego cmentarza, gdzie szukaliśmy grobów naszych bliskich. Trzydzieści wakacyjnych dni w Zaleszczykach pozostawiło w mojej wyobraźni niezatarty ślad peregrynowania do miejsc niemal świętych dla mnie. Trwa także cudowny smak owoców (kawonów, winogron, moreli), z których przed wojną Zaleszczyki słynęły na całą Polskę.

Współcześnie Zaleszczyki należą do Ukrainy. Na zdjęciach czy filmikach dostępnych w mediach społecznościowych widać próby przywrócenia piękna niektórym zakątkom miasteczka. Kościół katolicki i prawosławna cerkiew znów są miejscami modlitwy, nie wiem co z bożnicą żydowską. Przed wojną wszyscy żyli tam w zgodzie. Choć przez Dniestr przebiegała granica z Rumunią i było blisko do granicy ze Związkiem Sowieckim, Zaleszczyki były oazą spokoju – do września 1939 roku. Zainteresowanym polecam książkę-album „Arkadyjski obraz minionego świata…”, w której dr Jan Skłodowski opisał polski cud świata, jakim były Zaleszczyki. 

Miejsce drugie: Kair

Wakacje czy urlopy spędzane w kurortach Egiptu nie stanowią obecnie niczego nadzwyczajnego dla bardzo wielu Polaków. Odkąd mamy możliwość swobodnego korzystania z paszportów nie ma przeszkód, aby na własne oczy zobaczyć „raje” tego świata. Jednym z nich jest Sharm el-Sheikh – miasto położone w azjatyckiej części Egiptu, gdzie miałem możność odpoczywać. Tym jednak, co pozostawiło we mnie niezatarty ślad z siedmiodniowej eskapady w 2001 r. do (bardzo) ciepłego kraju, była jednak stolica Egiptu ze wszystkimi tej metropolii atutami i balastami.

Kair to mieszanka statusów społecznych, konglomerat obyczajów i gigantyczne ludzkie skupisko. Zarządzanie miastem zamieszkałym przez ponad 20 milionów ludzi było i jest dla mnie (jako osoby związanej z samorządem) wielką zagadką. Jej rozmiary powiększa jeszcze fakt, że przybywają tu dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy ludzi w celach biznesowych (to stolica ważnego w regionie kraju) i celach turystycznych. Przejeżdżając przez miasto czy chodząc po bezpieczniejszych zaułkach Kairu, wpatrywałem się w każdy szczegół i zastanawiałem się nad zadziwiającą synergią mieszkańców i gości metropolii (ci drudzy wywodzą się przecież z diametralnie różnych kultur).

Punktem docelowym wyprawy do Kairu było oczywiście Muzeum Egipskie i słynne piramidy w Gizie. Zbiory muzealne oglądać tam można przez wiele godzin, jeśli nie dni czy tygodni, ale z konieczności przeszedłem uproszczoną kilkugodzinną ścieżkę. Wystarczyła ona, aby uświadomić sobie minioną cywilizacyjną potęgę Egipcjan – jej (jeśli tak można powiedzieć) technologiczną awangardowość i równoległą dla niech kultyczną tajemniczość. Jedno i drugie utrwalone w artefaktach rzeźbionych, malowanych i budowanych (piramidy) otwiera oczy każdemu, kto chce dotknąć historii. Tym, co zaparło mi dech w piersiach był wizerunek Tutanchamona na Złotej Masce. Gdybym miał nazwać to doznanie, to lokowałbym je w kategoriach snu. Przed tym dziełem sztuki można się było zatrzymać na kilkanaście sekund, ale nie wolno jej fotografować. Można ją tylko… zapamiętać. Faraon zmarł ponad 1300 lat przed narodzeniem Chrystusa, ale zdołano utrwalić jego twarz, a szczególnie oczy, jakby z cyfrową dokładnością. Artysta funeralny sprzed 35 wieków niesiony uwielbieniem dla władcy dokonał czegoś, co współcześni twórcy mogą uznawać za wzorzec sztuki złotniczej.

Miejsce trzecie: Madryt

Hiszpania to jeden z klasycznych globalnych kierunków turystycznych, więc i Polacy podróżują na zachodni kraniec Europy, aby wypoczywać i bawić się w ciepłej atmosferze i by zwiedzać miejsca będące w tym kraju częstokroć mieszanką kultury europejskiej i mauretańskiej. Architektura świecka i sakralna urzeka swoistą ekwilibrystyką projektantów i architektów chcących pogodzić fantazyjność z funkcjonalnością. Szczególnym przykładem tej śmiałości i finezji jest oczywiście słynna Bazylika Pokutna Świętej Rodziny (Sagrada Familia) w Barcelonie, którą miałem okazję zobaczyć, gdy była jeszcze w fazie (nieustającej) budowy na początku lat 90.

Wracam jednak wspomnieniem do Madrytu, gdzie byłem w 2001 r. Poza wieloma obowiązkami i atrakcjami tej kilkudniowej podróży tym, co zapamiętałem najmocniej było Muzeum Narodowe Prado. Na spacer po tej wielkiej galerii dzieł sztuki mogłem „wyciąć” zaledwie parę godzin. Ten czas nieproporcjonalnie krótki wobec wartości arcydzieł wystawionych tam do dzisiaj uważam za jedno z najgłębszych nurkowań w kulturę Europy. Nie będą tu nikogo nękał próbą streszczania przewodnika po madryckim muzeum, bo mija się to z celem.

Niemoc słów ogarnia, gdy widzi się na przykład rzeźbę i obraz pokutującej Marii Magdaleny. Wszystko, dosłownie wszystko na obu dziełach napawa przejmującym ciężarem winy, z jakim ewangeliczna postać jest kojarzona, ale także z jej wiarą… Oba wizerunki wciąż przeszywają mnie z siłą rachunku sumienia! W zachwyt wprowadzają obrazy Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W Muzeum Prado można ujrzeć dzieła, które stworzyli Francisco Goya, Giovanni Battista Tiepolo oraz Bartolomé Esteban Pérez Murillo. Ten ostatni wykreował w drugiej połowie XVII w. bardzo duży obraz Maryi, którego miniaturę mam w domu. Patrząc na oryginał obrazu można mieć odczucie z pogranicza pomiędzy podziwem dla fenomenu sztuki a… stanem widzenia.

Nie mam tu miejsca, by wnikać w okoliczności, dla których tak głęboko sakralne artefakty są eksponowane w muzeum, zamiast stanowić część jakiejś katedry czy bazyliki lub małego wiejskiego kościółka. Nawet jeśli komuś zdawać się może, że da się wyłuskać z religijnego (katolickiego) otoczenia obraz czy rzeźbę, aby ją „ześwieczczyć” czy zredukować do funkcji eksponatu, to jest w błędzie. W Museo Nacional del Prado można się znaleźć sercem w sacrum, choć wokół nie brakuje profanum.

Miejsce czwarte: Orval

Południe Belgii. Klasztor trapistów – najsurowszego katolickiego zakonu. Ruiny dawnego klasztoru benedyktyńskiego, na których powstało współczesne miejsce modlitwy i pracy w całkowitym odosobnieniu. Rewolucja francuska przyniosła zniszczenie, ale siła wiary pokonała destrukcyjną siłę.

Wokół las i czyste powietrze. Resztki dawnych zabudowań mieszają się z nowymi i tylko przez dziurkę od klucza widać niezwykłe wnętrze dziedzińca, po którym trapiści podążają do kościoła na modlitwy. Wielka na kilkanaście metrów kamienna figura Maryi, której bardzo ciężką drewnianą miniaturkę mam przed sobą nawet teraz, gdy piszę te słowa.

Byłem tam w 2005 r. z całą rodziną, spędzając kilkanaście wakacyjnych dni w Beneluxie na tym, co niektórzy nazywają „trip”. Wszyscy poczuliśmy duchowe ukojenie, jakim to miejsce emanowało. To był etap jednodniowego objazdu, na trasie którego była wcześniej bizantyńska świątynia w Chevetogne, katedra i cytadela w Dinant, a przed nami tego dnia jeszcze był Luxemburg. Przed i po panował zgiełk, wszędzie mnóstwo ludzi zwiedzających, fotografujących (się) i… kupujących pamiątki. W Orval było niesamowicie głęboko cicho. Tak bardzo cicho, że można było usłyszeć nie tylko bicie własnego serca. Tam pojąłem – raz jeszcze – że cisza jest brzmieniem obecności samego Pana Boga.

Tekst dedykowany dla serwisu wAkcji.24.pl

Tagi: refleksje

Podobne Posty

Len kwitnie krótko
Kalendarz

Len kwitnie krótko

11/07/2026
Kalendarz

„Magnifica humanitas” – droga, którą Jezus Chrystus otwiera w historii

26/05/2026
Tu es Petrus – rok temu wybrany został ojciec Robert Prevost – przyjął imię Leon XIV
Kalendarz

Tu es Petrus – rok temu wybrany został ojciec Robert Prevost – przyjął imię Leon XIV

09/05/2026
Następny artykuł
24 godziny na dobę… 7 dni w tygodniu…

24 godziny na dobę… 7 dni w tygodniu…

Miasto położone na górze

Miasto położone na górze

Auto różowe i auto zielone

Auto różowe i auto zielone

Social Media

Polecane

Wojna światów

13 lat temu
Być Polakiem

Być Polakiem… – „Uległość czy niepodległość” (1)

3 lata temu

Nieoczywistość jest oczywista

9 lat temu

Niewłaściwy adresat

9 lat temu

Instagram

Ilekroć słyszę lub odczytuję to wezwanie z Lit Ilekroć słyszę lub odczytuję to wezwanie z Litanii do Najdroższej Krwi Chrystusa Pana, tyle razy przechodzi przeze mnie dreszcz bólu. Krew brocząca, kropla po kropli - jak puls po pulsie serca, jest obrazem świadomości oddawania życia, cierpienia nie tyle przyjmowanego, ile ofiarowanego. Chwilę później przychodzi łza nadziei, bo ta ofiara ma moc zbawczą. Nie jest więc bezsensownym podporządkowaniem, lecz aktem miłości. 
Krwi Chrystusa, brocząca spod cierniowej korony - wybaw nas! 
#krew #Chrystus #ofiara #zbawienie #miłość
Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jes Wy zatem tak się módlcie:
Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego.
Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień». (Mt 6, 8-15)
#przebaczenie #paternoster #ojczenasz #chrześcijanin #pacierz
Są pewne brzmienia w językach obcych, które naw Są pewne brzmienia w językach obcych, które nawet bez tłumaczenia sprawiają wrażenie, że można je rozumieć. Ich charakterystyczna melodyka, brzmienie głosek dźwięcznych i bezdźwięcznych, wywoływane przez nie skojarzenia, jakby „tłumaczą” wypowiadane czy śpiewane frazy.
✍️ https://kotowicz.pl/respons/
#jestjedenBóg #wiara #shemayisrael #sygnałmiłosierdzia #znaki
Zmienność potwierdza stałość, bo nawet zmienn Zmienność potwierdza stałość, bo nawet zmienność jest czymś stałym. Niezachwiana i niezmienna jest miłość! (Iz 54,10) 

#zmęczenie #znużenie #zwątpienie #zranienie #zatrzymanie
„Miłość jest odporna na krytykę” - usłysz „Miłość jest odporna na krytykę” - usłyszałem dzisiaj w kazaniu. Z jednej strony to oczywiste, a z drugiej… Nie ma drugiej strony! 
#miłość #nieodwołalność #objawienie #tradycja #TLM
Yeshua, Yeshua, hey bel livivi al shmay ya Y’ Yeshua, Yeshua, 
hey bel livivi al shmay ya
Y’khanseyn li shlam ka
Khed wah min kul di le he weh
Hosanna Yeshua


Jezu, Jezu,
unieś me serce do nieba!
Niech obejmie mnie pokój święty, 
niech wszyscy go miłują, 
niech wszystko, co żywe się raduje!
Hosanna, Jezu!

#odnalezienie #ostatniepożegnanie #oddanie #ofiarowanie

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

Tematy

#miasto2_0 2061 ANEKS biznes Bliżej Słowa dialog kobieta kultura media patriotyzm polityka refleksje rodzina rozwój społeczność synod w drodze wiara wieś
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki

Popularne

Len kwitnie krótko
Kalendarz

Len kwitnie krótko

Dodane przez KK
11/07/2026
0

Daje się zauważyć w relacjach międzyludzkich skłonność ku stawianiu na swoim, ku marginalizowaniu lub eliminowaniu innych. Jednocześnie...

Nie ma dwóch prawd

Nie ma dwóch prawd w jednej sprawie – pomiędzy wiarą w polityce a wiarą w politykę

08/07/2026
Kontrapunkt

Kontrapunkt

30/06/2026
Słyszałem od ochrony różne ostrzeżenia

„Słyszałem od ochrony różne ostrzeżenia…” – czy polityka jest niebezpieczna? / AKTUALIZACJA

29/06/2026
Moralność i polityka zależność, separacja czy konflikt

Moralność i polityka – zależność, separacja czy konflikt?

23/06/2026

Ostatnie wpisy

  • Len kwitnie krótko 11/07/2026
  • Nie ma dwóch prawd w jednej sprawie – pomiędzy wiarą w polityce a wiarą w politykę 08/07/2026
  • Kontrapunkt 30/06/2026

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.