Są pewne brzmienia w językach obcych, które nawet bez tłumaczenia sprawiają wrażenie, że można je rozumieć. Ich charakterystyczna melodyka, brzmienie głosek dźwięcznych i bezdźwięcznych, wywoływane przez nie skojarzenia, jakby „tłumaczą” wypowiadane czy śpiewane frazy.
Gdy usłyszałem kilka dni temu: „Shema Yisrael, Shema Yisrael, Adonai Eloheinu, Adonai Echad” pamiętałem, że to zdanie brzmi w języku polskim: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem, Pan jest Jedyny”. Działo się to podczas tegorocznej edycji „Sygnału Miłosierdzia”, z którego relację można przeczytać w DAI24.pl. Od paru lat jestem uczestnikiem tego modlitewnego i muzycznego spotkania. Za każdym razem jakiś inny akcent zatrzymuje mnie i niejako „odpina” od codziennego zgiełku, a nawet od głośnego trybu, w jakim odbywa się to wydarzenie w Nowej Rudzie-Słupcu.
Tym razem było to właśnie w chwili, gdy trwała adoracja Przenajświętszego Sakramentu, gdy było trochę ciszej, trochę wolniej, a rozważania prowadzone przez księdza oraz śpiewy solistów i chóru przenosiły uwagę na Sanctissimum. Zabrzmiało wtedy…
Shema Yisrael, Shema Yisrael,
Adonai Eloheinu, Adonai Echad.
Shema Yisrael, Shema Yisrael,
Adonai Eloheinu, Adonai Echad.
Słuchaj Izraelu, Słuchaj Izraelu,
Pan jest naszym Bogiem,
Pan jest jedyny.
Będziesz kochał Pana, Boga twego
całym twoim sercem,
całym twym umysłem,
ze wszystkich twoich sił.
Połóż te moje słowa
jako znak na twoich rękach,
jako znak pomiędzy oczy,
na odrzwiach domu
i na twoich bramach.
Shema Yisrael, Shema Yisrael,
Adonai Eloheinu, Adonai Echad.
Słuchaj Izraelu, Słuchaj Izraelu,
Pan jest naszym Bogiem,
Pan jest jedyny.
Wpoisz swym synom, Izraelu,
będziesz o nich mówił
w domu i w podróży,
idąc spać i wstając rano.
Oto pierwsze przykazanie życia,
a drugie jest mu podobne:
kochaj bliźniego jak siebie samego,
zachowaj je, a będziesz żył na wieki.
Shema Yisrael, Shema Yisrael,
Adonai Eloheinu, Adonai Echad.
Słuchaj Izraelu, Słuchaj Izraelu,
Pan jest naszym Bogiem,
Pan jest jedyny.
Gdy kapłan udzielił błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem, gdy opuścił wypełnioną setkami, może tysiącem, ludzi halę sportową, wstając z kolan uzmysłowiłem sobie, że nie wydarzyło się coś spektakularnego. Solista nieprawdopodobnie mocnym i czystym głosem, mając dosłownie i brzmieniowo chór i orkiestrę za sobą, zaniósł modlitwę będącą responsem na najważniejsze dylematy współczesnego (nowoczesnego?) katolicyzmu.
Zapisane w Starym Testamencie (por. Pwt 6, 4-9; Lb 15, 40-41) zdania są dzisiaj najtrafniejszą odpowiedzią na to, co jest określane zasadnie jako kryzys wiary i kryzys Kościoła, a w istocie jest… przestawianiem Pana Boga, stawaniem bokiem wobec Pana Boga czy wręcz odwracaniem się od Pana Boga. Przecież w codziennym pacierzu są słowa: „Jest jeden Bóg” i od tego właśnie zdania zaczyna się.
Z jakiego powodu miałoby być inaczej poza modlitwą, poza świątynią, poza wspólnotą? Jednak tak się dzieje. Z jakichś powodów celowo się zwracamy i jesteśmy zwracani ku tym, którzy mienią się „bogami” i ku temu, co „boskie” nie jest. Czyżbyśmy nie dość wyraźnie widzieli znaki? W jaki sposób ponownie skierować się ku Panu i jak ku Panu prowadzić innych?

Pan jest naszym Bogiem,
Pan jest jedyny.
Będziesz kochał Pana, Boga twego
całym twoim sercem,
całym twym umysłem,
ze wszystkich twoich sił.
Połóż te moje słowa
jako znak na twoich rękach,
jako znak pomiędzy oczy,
na odrzwiach domu
i na twoich bramach.
Yeshua, Yeshua,
hey bel livivi al shmay ya
Y’khanseyn li shlam ka
Khed wah min kul di le he weh
Hosanna YeshuaJezu, Jezu,
unieś me serce do nieba!
Niech obejmie mnie pokój święty,
niech wszyscy go miłują,
niech wszystko, co żywe się raduje!
Hosanna, Jezu! pic.twitter.com/LMiyoa0JP4— Krzysztof Kotowicz (@KotowiczKrzysz) May 31, 2026











