KOTOWICZ.pl
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
KOTOWICZ.pl
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Fakty

„Bezprecedensowa koncentracja wiedzy skutkuje równie bezprecedensową koncentracją władzy” – słowo należy do nas

#BliżejSłowa (84)

KK Dodane przez KK
18/01/2025
w Fakty
0
Bezprecedensowa koncentracja wiedzy
Udostępnij na FacebookUdostępnij na Twitter

Wolisz mówić czy słuchać? Chętniej czytasz czy oglądasz? Lubisz pisać czy odpisywać? Każda z odpowiedzi sprowadza się do posługiwania się słowami. Co czujesz, gdy słów jest zbyt wiele lub kiedy ich brakuje?

Umiejętność używania słów może się zdawać czymś naturalnym. Nabywana bez dostrzegalnego wysiłku od początku życia, rozwija się z biegiem lat i równie niepostrzeżenie zdaje się często zanikać wraz z postępem wieku. Słowa rozumiemy, wypowiadamy i piszemy. Zdolność wykorzystywania słów bierze się ze… słuchania i czytania. Im więcej słucham i czytam, tym bogatszy staje się mój zasób słów, a w ślad za tym możliwość operowania nimi w relacjach z innymi ludźmi. Bez stosowania słów (lub jakichś ich równoważników czy namiastek) układanych we frazy, zdania oraz większe i złożone całości, komunikowanie się ze światem jest bardzo ograniczone. Przeciwieństwem jest stan, w którym nadmiar słów ciśnie się na usta lub pod klawiaturę czy też zagłusza nas i uniemożliwia zarówno sformułowanie własnej wypowiedzi, jak i zrozumienie oraz analizę treści przychodzących z zewnątrz. Oba stany oznaczają zgiełk redukujący świadomość człowieka i jego zachowania do odruchów.

„Potok myśli” i „szum informacyjny” – analogicznie jak umiejętność mówienia, pisania i czytania ze zrozumieniem – biorą się z nadmiaru słów, ich niekontrolowanego lub narzuconego wpływu do obszarów regulujących myślenie i emocje człowieka. Kilka lat temu w jednym z wywiadów przeczytałem: „Hałas stał się jak narkotyk, od którego współcześni ludzie są uzależnieni. Ze swoim odświętnym wyglądem, hałas jest jak wir, który odwodzi od spojrzenia sobie w twarz i konfrontacji z wewnętrzną pustką”. Wprawdzie autor tych słów ks. kardynał Robert Sarah skupiał się na kwestiach natury teologicznej, jednak nie sposób przejść obojętnie nad adekwatnością tych słów w stosunku do rzeczywistości, w jakiej na co dzień większość z nas funkcjonuje. Później zresztą ukazała się książka pt. „Siła ciszy”, w której katolicki hierarcha zawarł rozprawę o dyktaturze hałasu, odnosząc się między innymi do powszechnych we współczesnej cywilizacji zjawisk zamieniających słowa w homogenizowaną pulpę.

  • Instrumentalizm nie jest morderczy, jest równie zaskakujący, niezrozumiały i nowy w historii ludzkości, jak totalitaryzm dla sobie współczesnych świadków i ofiar. Nasze spotkanie z bezprecedensową mocą pomaga nam wyjaśnić, dlaczego trudno nazwać i poznać ten nowy gatunek przymusu, ukształtowany w tajemnicy, kamuflowany przez technologię i techniczną złożoność, dodatkowo zaciemniony przez ujmującą retorykę. Totalitaryzm był projektem politycznym, który współpracował z ekonomią, aby przygnieść społeczeństwo. Instrumentalizm to projekt rynkowy, który współpracuje ze wszystkim, co cyfrowe, aby wytworzyć własny, unikalny brand dominacji społecznej.
  • Władza totalitarna nie może odnieść sukcesu za pomocą zdalnego sterowania. Zwykła zgodność jest niewystarczająca. Każde życie wewnętrzne musi być przedmiotem roszczeń i przemiany w procesie ciągłego zagrożenia karą bez popełniania zbrodni. Masowe morderstwa gwarantują korzyści skali – obozy, czystki i gułagi – ale co do reszty miał to być terror handmade, którego celem jest przerobienie jednostki, każdego jej aspektu, od wewnątrz: serca, umysłu, seksualności, osobowości i ducha. To rzemiosło wymaga szczególnej aranżacji izolacji, niepokoju, strachu, perswazji, fantazji, tęsknoty, inspiracji, tortur i inwigilacji. (…) Terror niszczy zwykłe ludzkie więzy budowane przez prawo, normy, zaufanie i uczucie (…), czyniąc z ludzi jedno.
  • Moc instrumentalna przemieszcza się inaczej i w kierunku przeciwnym. Totalitaryzm działał, posługując się przemocą, podczas gdy władza instrumentalna działa poprzez środki modyfikacji behawioralnej (…). Władza instrumentalna nie jest zainteresowana naszymi duszami, nie chce nas uczyć żadnych zasad. Nie ma tu treningu ani transformacji dla duchowego zbawienia, żadnej ideologii, na podstawie której można by osądzić nasze czyny. Nie domaga się przejmowania na własność poszczególnych osób wraz z ich wnętrzem. Nie czerpie korzyści z eksterminacji lub zniekształcania naszych ciał i umysłów w imię totalnego podporządkowania. Zadowala się za to danymi dotyczącymi naszego zachowania (…). Nie ma apetytu na nasz smutek, ból ani strach, choć chętnie przyjmuje nadwyżkę behawioralną, która jest owocem naszej udręki. Jest głęboko i bezkreśnie obojętna wobec naszych motywów i tego, co się dla nas liczy. Przeszkolona w zakresie mierzalnych działań, dba tylko o to, aby wszystko, co robimy, było dostępne na potrzeby jej stale ewoluujących operacji renderowania, obliczania, modyfikowania, monetyzowania i kontroli.

„Wiek kapitalizmu inwigilacji. Walka o przyszłość ludzkości na nowej granicy władzy” to ponad 800-stronicowa książka autorstwa prof. Shoshany Zuboff. Wracam – w ramach „BliżejSłowa” – do tego niezwykle obfitego studium przemian społecznych dwóch pierwszych dekad. W dwóch poprzednich rozważaniach na kanwie tejże książki analizowaliśmy zjawisko inwigilacji – rozumianej jako swoisty „podgląd” na aktywność człowieka oraz cyfrowy globalizm jako uzurpację władzy nad ludźmi ze strony koncernów big-tech.  Tym razem wybrałem wątki ukazujące dwie tarcze, którymi ludzie wpływów (kiedyś politycy, dzisiaj biznes) rozcinają społeczeństwa, aby nie były zdolne do samodzielnej i konstruktywnej wewnętrznej komunikacji.

Mam nieodparte wrażenie, że w Polsce i innych krajach, które ponad trzydzieści lat temu znajdowały się za „żelazną kurtyną”, jeszcze nie wybrnęliśmy ostatecznie z mechanizmów i zależności charakterystycznych dla totalitaryzmu, a już jesteśmy przesuwani w kierat instrumentalizmu. W istocie to dwie postacie tych samych, złowrogich dla wolności człowieka i społeczeństwa okowów, stawiających indywidualizm i kolektywizm w pozornej opozycji względem siebie, a faktycznie ściskających i miażdżących osoby i wspólnoty, mielących ich aspiracje oraz redukujących ich egzystencję do warstwy determinizmu biologicznego. W tym kontekście – wspomniane na wstępie – najbardziej zasadnicze dla życia i rozwoju ludzkiego umiejętności stosowania słów we wzajemnej komunikacji zyskują priorytetowe znaczenie. Dlatego też słowa i ich używanie w warunkach nowoczesnej i nasyconej technologiami cywilizacji są na celowniku tych, którzy wzbudzając „potoki myśli” i „szum informacyjny”, dążą do przesunięcia zachowań ludzkich w sektor reaktywności.

  • Naukowcy ostrzegają, że zdolność świata do wytwarzania informacji przekroczyła jego zdolność do jej przetwarzania i przechowywania. Weźmy pod uwagę, że nasza pamięć technologiczna podwajała swoją objętość mniej więcej co trzy lata. W 1986 roku tylko 1 procent światowych informacji był digitalizowany, w roku 2000 zaś było to już 25 procent. Do 2013 roku postęp digitalizacji i datyfikacji danych (zastosowania oprogramowania, które pozwala komputerom i algorytmom przetwarzać i analizować surowe dane) w połączeniu z nowymi i tańszymi technologiami przechowywania umożliwił przełożenie 98 procent światowych danych w format cyfrowy. Informacja jest cyfrowa, ale jej objętość przekracza naszą zdolność rozpoznawania jej znaczenia.
  • Ponad sześćset lat temu dzięki prasie drukarskiej słowo pisane trafiło do rąk zwykłych ludzi (…). Przyjęliśmy za pewnik, że internet umożliwia niespotykany dotąd dostęp do informacji, obiecując więcej wiedzy większej liczbie ludzi: jako potężna, demokratyzująca siła, wykładniczo realizująca rewolucję Gutenberga w życiu miliardów osób. Ale to wielkie osiągnięcie uczyniło nas ślepymi na inne zjawisko historyczne, które zachodzi poza naszym zasięgiem, w ciemności, zaprojektowane w celu wykluczania i wprowadzania zamętu. W tym niejawnym posunięciu konkurencyjna walka o dochody z nadzoru cofa nas do porządku sprzed epoki Gutenberga, ponieważ podział wiedzy w społeczeństwie zmierza w stronę patologii. Zarządza nim wąska grupa zatrudnionych w prywatnych firmach specjalistów nauk obliczeniowych, z ich maszynami należącymi do prywatnych osób i interesami gospodarczymi, na potrzeby których się uczą.

Lawiny komunikatów wytwarzanych, multiplikowanych, synonimizowanych, przekształcanych, deformowanych, mnożących się przede wszystkim w przestrzeni cyfrowej (która absolutnie zdominowała dostęp i przepływ informacji) zdają nie tylko przeciętnego człowieka, ale także tego skupionego na selekcji absorbowanych treści, na konsekwencje generowania i filtrowania tych zasobów przez inne osoby, zespoły i… mechanizmy. Dołóżmy do tego lawę impulsów płynącą rwącym strumieniem z coraz to nowszych modeli sztucznej inteligencji i dodajmy, że obok treści budowanych w oparciu o słowo są o wiele liczniejsze formaty audiowizualne. Niezmierna jest zatem ilość i intensywność bodźców docierających do człowieka na bazie słowa lub tego, co ma słowa „zastąpić”, „wyręczyć”, a może wyeliminować (?). Częstokroć zdolne są do zarażenia lub ukąszenia go, by oddziaływać obezwładniająco lub toksycznie na samodzielność myślenia i uczuć. Pojedynczy człowiek, a w konsekwencji jego najbliższe środowisko, ale też szersze społeczności, są narażone na limitowanie lub brak dostępu do informacji i wiedzy. Dochodzi też do bagatelizowania czy pomijania (niezauważania) informacji istotnych, mających poważne znaczenie, mogących przesądzać o zdolności podejmowania decyzji zgodnie z racjonalnie pojmowanym interesem partykularnym i dobrem wspólnym ogółu.

Jakie to ma znaczenie w praktyce codziennego życia? Od banalnych zakupów produktów pierwszej potrzeby i sposobu spędzania wolnego czasu, poprzez angażowanie środków finansowych w niekiedy zbyteczne wydatki czy nadmiernie ryzykowne inwestycje, poprzez osobiste włączanie się w nurty aktywności publicznej oraz na dokonywanie wyborów natury estetycznej, ekonomicznej, politycznej i etycznej włącznie. Nie chcę stawiać tezy o masowej psychomanipulacji, jakiej mielibyśmy zbiorowo ulegać, by znaleźć się w „szponach światowego rządu”. Chcę jednak namówić do zwrócenia uwagi na to, ile treści, skąd i od kogo pochodzących, co ze sobą niosących i jak wpływających na naszą szeroko rozumianą kondycję socjalną, intelektualną i moralną przyjmujemy świadomie, a ile z nich „łykamy” bezwiednie.

  • Oto o co toczy się gra: kapitalizm inwigilacji jest głęboko antydemokratyczny, ale jego niezwykła moc nie pochodzi od państwa, jak to miało miejsce w przeszłości. Jego skutków nie można ograniczyć ani wyjaśnić technologią czy złymi intencjami złych ludzi – stanowią one stałe i przewidywalne konsekwencje wewnętrznie spójnej i skutecznej logiki akumulacji. (…) Ta bezprecedensowa koncentracja wiedzy skutkuje równie bezprecedensową koncentracją władzy: asymetriami, które należy rozumieć jako nieuprawnioną prywatyzację podziału wiedzy w społeczeństwie.

Na tym tle dostrzeżmy, jak w ostatnich kilkunastu miesiącach radykalnie zmienia się choćby funkcjonowanie mediów, w tym mediów społecznościowych, ale też i nasz stosunek do nich. Szczególnie jaskrawe są zmiany w platformach X i Meta (Facebook i Instagram), gdzie najpierw Elon Musk, a potem Mark Zuckerberg odchodzą od tzw. fact-checkingu na rzecz tzw. uwag społeczności. Ma to sprawić, że owe platformy zyskiwać będą wiarygodność nie poprzez gabinetową cenzurę, ale w wyniku publicznej weryfikacji. Także Google odmawia wprowadzenia dodatkowej cenzury na platformie You Tube, czego domaga się Unia Europejska. Celem tych korekt jest zasłonięcie uczestników globalnej socialmediowej wioski przed swego rodzaju smogiem. Są nim nieprawdziwe, niepotwierdzone i niewiarygodne, ale też nieetyczne treści.

Rzecz jasna, nie przeceniałbym tych filtrów informacyjnego powietrza, ale kierunek jest zgodny z interesem społecznym. Nie zmienia to faktu, że zbyt wielu ludzi przypisuje zbyt często mediom społecznościowym przymiot doskonałego źródła wiedzy i informacji. Odczuwalny opór części wpływowych ośrodków i podlegających im mediów elektronicznych wobec tych zmian, a nawet skłonności cenzorskie przykrywane rzekomą troską o „wolność słowa” czy zapobieganie „mowie nienawiści” potwierdzają skalę instrumentalizowania słów przemieszczanych pomiędzy nadawcami a odbiorcami, by tymi drugimi po prostu… rządzić i… dysponować bez ograniczeń z pobudek politycznych i komercyjnych.

 

Słowo należy do nas. Jest zawsze na „wyjściu” i „wejściu” relacji międzyludzkich. Pojawia się pomiędzy początkiem i końcem każdej wzajemnej komunikacji czy kooperacji. Właściwie używane – pozwala rozumieć i czuć. Nadużywane – zagłusza, pomijane – dzieli, a deformowane – może śmiertelnie ranić. Nic i nikt nie istnieje, gdy nieobecne jest słowo.

 

 

  • TERAZ: Shoshana Zuboff, „Wiek kapitalizmu inwigilacji. Walka o przyszłość ludzkości na nowej granicy władzy”, Wydawnictwo Zysk i s-ka, Poznań, 2020
  • POPRZEDNIO: Walter Isaacson, „Elon Musk”, Insignis, Kraków, 2023
  • W CYKLU #BLIŻEJ SŁOWA: Dziękuję za przeczytanie publikacji. Przekaż ją dalej, jeśli uważasz, że warto. Odpowiedz, jeśli chcesz i możesz, w publicznym komentarzu lub prywatnej wiadomości.
Tagi: biznesBliżej Słowadialogmediapolityka

Podobne Posty

Samotność pustka i spleen nowoczesnego człowieka
Fakty

„Samotność, pustka i spleen nowoczesnego człowieka” – przyszłość zaczyna się w tradycji

08/02/2026
Dziecko przestaje oddychać i jego mózg umiera
Fakty

„Dziecko przestaje oddychać i jego mózg umiera” – kto jest sensem waszego życia?

24/01/2026
Nieskończony mój Panie jesteś ciągle nowy
Fakty

„Nieskończony mój Panie, jesteś ciągle nowy, chociaż odwieczny” – gdy spojrzysz na witraż o wschodzie słońca…

31/12/2025
Następny artykuł
Nie ma czujnika i brakuje wyczucia

Nie ma czujnika i brakuje wyczucia

Oddech który ożywił ludzkość

Oddech, który ożywił ludzkość | AKTUALIZACJA [VIDEO]

Wartości lęki nadzieje uciechy pójdą na wysypisko

„Wartości, lęki, nadzieje, uciechy… pójdą na wysypisko” – AI może zawładnąć człowiekiem?

Social Media

Polecane

Polska ma wroga

Polska ma wroga!

3 lata temu
Niepolityka nie dla Polski

Niepolityka nie dla Polski – jak odpowiemy?

2 lata temu

„Wyzwalanie” nie przestało być ich celem

12 lat temu

Co widzisz?

9 lat temu

Instagram

Istnienie dwóch światów nie zaskakuje. Zaskakuj Istnienie dwóch światów nie zaskakuje. Zaskakuje różnica pomiędzy nimi. Są tak odmienne (Iz 55,8) i zarazem są ze sobą nierozerwalnie splecione. Darem jest rozpoznanie tej łączności, ale do tego potrzebna jest pokora (Mt 11,25). 
#poznanie #zaufanie #oddanie #uwielbienie
Krzyż dla chrześcijan jest świętym znakiem zba Krzyż dla chrześcijan jest świętym znakiem zbawczej męki Jezusa. Każda inna interpretacja krzyża jest zawsze cieniem zdarzeń w Jerozolimie w trzydziestym trzecim roku po narodzeniu Chrystusa lub próbą negowania historii oraz jej wymowy religijnej, moralnej i społecznej, a nade wszystko mistyki Wielkiego Piątku i całego Triduum Paschalnego.
✍️ https://kotowicz.pl/krzyz-cierpienie-zbawienie-godlo-brama/
#Krzyż #Ukrzyżowany #JezusChrystus #Zbawiciel #WielkiPost
„W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej „W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Marii Panny Królowej Korony Polskiej, kładę swe ręce na ten święty krzyż, znak męki i zbawienia, i przysięgam być wierny ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży jej honoru i o wyzwolenie jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił, aż do ofiary życia mego. Prezydentowi Rzeczpospolitej Polskiej i rozkazom naczelnego wodza oraz wyznaczonemu przezeń dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało. Tak mi dopomóż Bóg” 
#ArmiaKrajowa #zMiłościdoPolski #przysięga
W nawałnicy emblematów bez znaczenia, fałszywyc W nawałnicy emblematów bez znaczenia, fałszywych alertów, symboli zakrywających pustkę, metafor prowadzących w ślepe uliczki potrzebny jest znak prawdziwy (Ap 12,1) - akt wiary (Łk 1, 38).
#wiara #zaufanie #miłość #dom #świątynia
Milczenie nie jest złotem ani nawet srebrem, gdy Milczenie nie jest złotem ani nawet srebrem, gdy staje się zasłoną dymną dla zagrożenia. Przestrzeganie przed złem zaczyna się od nazywania rzeczy po imieniu (czyli stosowania słów zgodnie z ich znaczeniem). Gdy trzeba, należy mówić, choćby czas i warunki nie były pomyślne, szczególnie gdy niebezpieczeństwo dotyczy dzieci. Należy mówić i powtarzać bez końca. Przede wszystkim jednak należy chronić lub ratować dzieci.
#narkotyki #narkomania #uzależnienia #bliżejsłowa #dobraksiążka
Podróżowanie przypomina bicie serca, bo z każdy Podróżowanie przypomina bicie serca, bo z każdym kilometrem (w drodze) czy dniem (w życiu) zbliżam się do celu, którego nie mierzy się odległością ani czasem. Im bliżej mety (2 Tm 4, 7), tym jakby serce bije szybciej. Czas płynie szybciej, kilometrów coraz mniej. 
#homosapiens #homoviator #homofidei

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

Tematy

#miasto2_0 2061 ANEKS biznes Bliżej Słowa dialog kobieta kultura media patriotyzm polityka refleksje rodzina rozwój społeczność synod w drodze wiara wieś
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki

Popularne

Serpentyny
Zapiski

Serpentyny

Dodane przez KK
23/02/2026
0

Gdy się jest w drodze, zależy nam na czasie lub szukamy wrażeń. Jazda po krętej szosie jest...

Krzyż cierpienie zbawienie godło brama

Krzyż: cierpienie, zbawienie, godło, brama

17/02/2026
Antymiłość

Antymiłość

15/02/2026
NaszeZąbkowiceŚląskie

#NaszeZąbkowiceŚląskie (kronika walentynkowa)

14/02/2026
Samotność pustka i spleen nowoczesnego człowieka

„Samotność, pustka i spleen nowoczesnego człowieka” – przyszłość zaczyna się w tradycji

08/02/2026

Ostatnie wpisy

  • Serpentyny 23/02/2026
  • Krzyż: cierpienie, zbawienie, godło, brama 17/02/2026
  • Antymiłość 15/02/2026

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.