KOTOWICZ.pl
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
KOTOWICZ.pl
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Polityka

Moralność i polityka – zależność, separacja czy konflikt?

KK Dodane przez KK
23/06/2026
w Polityka
0
Moralność i polityka zależność, separacja czy konflikt
Udostępnij na FacebookUdostępnij na Twitter

Samo słowo „polityka” działa na wielu ludzi jak czerwona płachta na byka. Słowo „moralność” kojarzy się z nużącym moralizowaniem. Apelowanie o „moralność w polityce” zdaje się być w najlepszym przypadku anachronizmem lub naiwnością. Powinno być „pierwszym primo”!

Truizmem jest twierdzenie, że politycy coraz mniej przejmują się moralnością, a zasady moralności politycy traktują jako parawan swojej hipokryzji. Gdy nie ma dnia, aby świat polityki nie zbulwersował kolejnym skandalem; gdy mnożą się deklaracje o wyjaśnieniu „do spodu” jeszcze jednej niegodziwości w życiu publicznym; gdy dochodzi do zdarzeń, które powinny wszystkich postawić w jednym szeregu, a stają się polem następnej polaryzacji; gdy słysząc polityków przeczuwamy kolejną manipulację; gdy dowiadujemy się, że „co wolno wojewodzie, to nie tobie…” – stawiamy się w pozycji poddanego nieznośnej amoralności polityków.

Ile razy tylko w ostatnich dniach czy tygodniach dowiedzieliśmy się o tym, że politycy zajmują się sobą naszym kosztem? Jak często łapiemy się na myśli o politykach, że nikomu już nie można wierzyć, że wszyscy są tacy sami, że są warci siebie? Co czujemy słysząc lub widząc, że opinie i decyzje polityków są ewidentnie przeciwne zdrowemu rozsądkowi, przyzwoitości i prowadzą w złą stronę?

 

 

Odpowiedzialność, rozwaga, bezstronność, obiektywizm, długofalowość, systematyczność, rzetelność, wrażliwość, bezinteresowność, konsekwencja, skromność stanowią drużynę cech przegrywającą na medialno-marketingowym boisku. Cichy, bo pozbawiony medialnego wzmacniacza, głos zwykłych ludzi, których mniej lub bardziej bezpośrednio dotykają skutki (koszty) decyzji podejmowanych na różnych szczeblach władzy publicznej nie jest słysza(l)ny w gwarze debat „gadających głów”.

Często, nawet bardzo często, zawiadowcy tych dyskusji (czyli dziennikarze, a jeszcze intensywniej osoby podające się za dziennikarzy i będące w rzeczywistości reprezentantami stron w politycznym sporze) dolewają przysłowiowej „oliwy do ognia”. Prowadzone przez nich audycje radiowe, programy telewizyjne czy redagowane wywiady prasowe zyskują ostrość, a przez to zyskują na wskaźnikach odbioru (co z kolei przysparza wydawcom i właścicielom wymierne zyski). Zamiast precyzji sformułowań otrzymujemy chwytliwe bon-moty; w miejsce argumentów pojawiają się stereotypy i skojarzenia, deklaracje programowe zastępowane są formułowanymi na poklask (i ad hoc) frazami wyglądającymi na solenne obietnice.

 

 

Teatralizacja polityki (w wydaniu niektórych polityków i frakcji rzekłbym nawet o kabaretyzacji) pozbawia ją wymiaru służby, charakteru misji i mocy oddziaływania. Podpierane są wprawdzie widowiskowe fasady systemów demokratycznych, ale za nimi toczy się, niekiedy bardzo zdystansowana do demokracji i daleka od logiki dobra wspólnego, rywalizacja grup interesu. Życie polityków i osób zależnych od nich zamienia się w klientelistyczną sieć zależności. Konsekwencją tego jest kastowość. Polega na alienowaniu z obawy przed włączeniem się w procesy zachodzące w tej sieci nowych osób i kolejnych grup, które mogłyby zmniejszyć poziom satysfakcji tych, którzy dotąd znajdują się w kręgu rzekomej elity.

W opisanej wyżej dżungli mechanizmów, wobec których zarówno uczciwy polityk (są tacy!) i zwyczajny człowiek (my!) mogą czuć się bezradni. Arbitrami opinii zbiorowej (między innymi w wyborach) stają się coraz częściej postpolitycznie usposobieni odbiorcy wrażeń i wykształceni na emocjach konsumenci korzyści, formowani (hodowani) przez sztaby spin-doktorów. W żargonie wyborczym są określani jako „niezdecydowani”. Rzeczywisty spór (który jest czymś naturalnym w polityce) o idee, o wartości, o dobro wspólne, o realne pożytki ląduje na marginesie przestrzeni polityki, w której rozpychają się uczestnicy gry interesów.

 

 

Polityk wypowiadający słowa: niegodne, nieprawdziwe, krzywdzące, manipulujące, nieprzemyślane, nieparte wiedzą, niezwiązane z życiowym doświadczeniem, zbyt łatwo nie bierze pod uwagę faktu, że historia toczy się kołem, pokrętne słowa zostają w pamięci, a władza raz dana, nie jest bezterminowa.

Obstaję przy poglądzie, że w polityce pierwszeństwo mają cele, a nie środki, które celów nie uświęcają. Gdy zaś mowa o celach i środkach do celu, to wkraczamy w domenę moralności. Pewnego dnia pojawi się polityk tak oddany prawdzie, że będzie za nią podążał świadomy tego, iż czyniąc to zmierza w kierunku porażki. Tego dnia nastąpi przywrócenie polityki zasad; tego dnia nastąpi również odrodzenie narodu – napisał arcybiskup Fulton J. Sheen w książce „Komunizm i sumienie Zachodu” wydanej w roku 1945. To był czas, w którym ludzie, szczególnie w Europie, znajdowali się jeszcze w mentalnych okopach wojny wywołanej przez polityków w Niemczech czy Związku Sowieckim kierujących się w istocie złowieszczymi impulsami.

Jak mówił Fulton J. Sheen, obecnie nie jesteśmy świadkami upadku Kościoła, lecz śmierci egocentrycznej cywilizacji, która pragnęła zwycięstwa egoizmu, a przeciwstawne siły próbowała równoważyć tolerancją rozumianą jako zobojętnienie na prawdę lub odwoływaniem się do narzucanej z zewnątrz organizacji mającej zrekompensować utratę osobistych cnót i sił życiowych.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w 2026 roku widzimy pejzaż życia zbiorowego w Polsce, w Europie i na całym świecie, bardzo podobny. Mówi się o „upadku Kościoła”, podczas gdy w konwulsjach demografii, paraliżu ekonomii i drgawkach kulturowych znajduje się cywilizacja pierwszych dekad XXI wieku. Kościół ma tu do spełnienia dziejową misję.

 

 

Leon XIV, w Pałacu Królewskim w Madrycie, 6 czerwca 2026 r., podczas spotkania ze światem polityki na czele z królem Filipem VI, wskazał na kierunek metamorfozy, jaką przejść musi świat polityki, aby był otwartym polem służby, a nie zamkniętym kręgiem posiadania.

Dzisiaj pokusa zdobywania popularności przez podsycanie ognia polaryzacji wydaje się raczej narastać niż słabnąć, a godność ludzka wciąż jest naruszana. Dlatego potrzebujemy kultury, życia wewnętrznego, wolnej i rzetelnej edukacji, potrzebujemy transcendencji. (…) W imię umiłowania prawdy wzywam wszystkich do porzucenia narracji dzielących i polaryzujących waszą rzeczywistość społeczną oraz jej historię, aby przejść od jałowych uproszczeń do owocnego docenienia złożoności. (…)  Doceniać złożoność i ją badać, uczyć się nie negować jej, lecz przeżywać ją jako błogosławieństwo; wystrzegać się takiego zamykania rzeczywistości w kategoriach tożsamości, które zdaje się wszystko wyjaśniać, a tymczasem zaludnia świat widmami i wrogami – oto zadanie tych, którzy mają za sobą wielką historię.

8 czerwca 2026 r., już w Kongresie Deputowanych (odpowiedniku polskiego Sejmu), nawiązując między innymi do skarbów kultury hiszpańskiej, papież przypomniał słynną powieść z 1605 r. „Przemyślny szlachcic Don Kichot z Manczy”, w którym Miguel de Cervantes pisał, że „wolność jest jednym z największych darów, jaki niebo ziemi dać mogło”. Sięgnął po metafizyczne przeświadczenia Miguela de Unamuno, który w dziele z 1984 r. pt. „O poczuciu tragiczności życia wśród ludzi i wśród narodów”, głosił przekonanie, że człowiekowi „nie godzi się umrzeć całkowicie”. Papież Leon XIV zwrócił się do polityków i wskazał co jest nośnikiem nadziei na moralność w polityce.

Świat przeżywa głęboki kryzys duchowy i kulturowy, który przejawia się w licznych formach przemocy, polaryzacji i wzajemnej nieufności. W tym kontekście pokój jawi się jako aspiracja polityczna, a jeszcze bardziej jako prawdziwy wymóg moralny. Domaga się on języka publicznego szanującego tych, którzy myślą inaczej; instytucji służących spotkaniu; pamięci historycznej poszukującej prawdy i pojednania; a także życia społecznego zdolnego podtrzymywać obywatelską przyjaźń i wzajemny szacunek pomimo różnicy poglądów. (…) Pokój buduje się i chroni także poprzez język. Słowa mogą otwierać drogi albo je zamykać; mogą rozjaśniać rzeczywistość albo ją zniekształcać do tego stopnia, że spotkanie staje się niemożliwe. Ci, którzy sprawują odpowiedzialność publiczną, mają zatem szczególny obowiązek strzec słowa, aby „rozbrajać język”. Stanowczość nie wymaga pogardy, a różnica zdań nie musi prowadzić do upokarzania.

 

 

Politycy to ludzie jedni z nas. Nie biorą się znikąd, a ich pozycja i wpływy sięgają tak daleko i tylko tak daleko, jak na to pozwolimy. Nie są – mimo zasiadania w kokpicie życia publicznego – zupełnie niezależni od naszej woli. Początek polityki jest bowiem w nas i wynika z naszej woli.

Giermek Sancho Pansa uosabiał zdrowy rozsądek. Był bystrym obserwatorem, w przeciwieństwie do żyjącego w ciągłej iluzji rycerza Don Kichota. Gdy jego pan walczył z niewidzialnym wrogiem, sługa powtarzał: „Zważcie jegomość, że to, co tam się ukazuje, to nie żadne olbrzymy, ino wiatraki”. Ta metafora jest dobrym opisem konfliktu, jakiego jesteśmy świadkami i uczestnikami pomiędzy realiami codzienności, z jakimi musimy się zmagać a rzeczywistością, której narracje i interpretacje snują nam przed oczyma politycy. Im większy jest rozziew pomiędzy tym, co widzimy, a tym, co o tym, co widzimy mówią nam politycy, tym gorzej (powinno być) dla tych polityków.

Ponoć nieobecni nie mają głosu, a zatem trzeba być obecnym. Niekoniecznie jednak trzeba wyrażać poglądy czy proponować swoje idee pod czyjeś dyktando czy też w ramach schematu, jaki jest nam narzucany nieznośnym zjawiskiem tzw. politycznej poprawności. Nie można przyjąć poglądu skazującego zwykłych obywateli na rolę wyborczej maszynki, a zatem kwestionującym sens demokracji. Przyjmując tak deterministyczne stanowisko godzilibyśmy się z pozbawieniem wspólnego dla każdego człowieka, prawa do samostanowienia o sobie i prawa do wpływania na bieg spraw wspólnoty, w jakiej razem żyjemy.

 

 

Tak długo, jak nie nastąpi radykalny zwrot w kierunku moralności w polityce i moralności polityków, tak długo będziemy jako społeczeństwo w imadle, którego śrubę dokręcają politycy, dla których prawda i dobro wspólne są frazesami. Odpowiedź na tytułowe pytanie jest jedna. Polityka musi być podporządkowana moralności.

 

 

 

Tekst dedykowany dla serwisu wAkcji.24.pl

 

Tagi: dialogpolitykawiara

Podobne Posty

Balon pustych obietnic pękł
Polityka

Balon pustych obietnic pękł

30/07/2026
Zaginanie rzeczywistości
Polityka

Zaginanie rzeczywistości

27/05/2026
Od kryzysu do karnawału
Polityka

Od kryzysu do karnawału

04/02/2026
Następny artykuł
Słyszałem od ochrony różne ostrzeżenia

„Słyszałem od ochrony różne ostrzeżenia…” – czy polityka jest niebezpieczna? / AKTUALIZACJA

Kontrapunkt

Kontrapunkt

Nie ma dwóch prawd

Nie ma dwóch prawd w jednej sprawie – pomiędzy wiarą w polityce a wiarą w politykę

Social Media

Polecane

„Big idea” to „być albo nie być” dla miasta (#miasto2_0 v.12)

8 lat temu
Polska idzie na crash

Polska idzie na crash, czyli o tym, że wszyscy możemy stracić wszystko*

2 lata temu

Uwielbienie dla wieloznaczności

12 lat temu
Zmienią nam język

Zmienią nam język?

10 miesięcy temu

Instagram

🔸 Literatura to nieustanny ruch mówiącej myś 🔸 Literatura to nieustanny ruch mówiącej myśli, ponieważ jako taką usiłuje nadążyć za kolejnymi pokoleniami, ich wrażliwością, problemami i kryzysami. Okazuje się niezwykle pomocna, ponieważ pozwala nam na nowo postawić pytania człowieka wierzącego, czy poszukującego, w sposób twórczy, a nie odtwórczy. 
🔸 Czytanie jest wspaniałą lekcją wolności i pobudzania umysłu za pomocą drobnych znaków zapisanych na papierze, które niejednokrotnie wbrew naszej woli kreują obrazy i skojarzenia oraz sprawiają, że zaczynamy się zastanawiać, bać, śmiać lub płakać. 

Ryszard Koziołek & Roman Bielecki OP, „Wierz i czytaj - rozmowy o literaturze i wierze”
#literatura #język #pisanie #czytanie #wiara
🔹 Teraźniejszość i wieczność nie leżą ob 🔹 Teraźniejszość i wieczność nie leżą obok siebie ani daleko w sobie, tylko w sobie. Tak rzecz ujmując, niebiańska radość zaczyna się od radości życia z Bogiem i przeczuwaniem niebiańskiego szczęścia. 
🔹 Dlatego w tradycji Kościoła ważne jest to, że z każdą liturgią eucharystyczną synchronicznie świętowana jest „liturgia niebiańska” i w ten sposób niebo i ziemia łączą się ze sobą. 
🔹 Jak można dotrzeć do tego fantastycznego, nieporównywalnego z niczym, nieustającego „meta” i „mega” królestwa, które zaczyna się już tu, na ziemi? Pierwszoplanowe jest przyznanie się do Niego…

🔷 Peter Seewald, „Odkrywanie wieczności - to, co najlepsze, dopiero przed nami” 
#wiara #nadzieja #miłość #wieczność #bliżejsłowa
🌫️ Nieba nie można wymazać, ale można pró 🌫️ Nieba nie można wymazać, ale można próbować żyć tak, jakby go nie było. 
🌫️ Jest różnica, czy ktoś żyje ze świadomością, że jego życie na ziemi jest ledwie początkiem cudownej i nieskończonej historii. Że czeka na niego coś, co w dopełnionym istnieniu oznacza ciągły stan szczęśliwości, jakkolwiek miałoby to wyglądać. 
🌫️ Wzrok skierowany ku niebu wywołuje tęsknotę, pragnienie dostrzegania więcej, niż tylko to, co widać na powierzchni. Spojrzenie w niebo oznacza rozciągnięcie życia. 

◻️ Peter Seewald, „Odkrywanie wieczności - to, co najlepsze, dopiero przed nami”
#niebo #wieczność #nieskończoność #nieśmiertelność #bliżejsłowa
🔘 Co dzieje się, kiedy jakieś pokolenie traci 🔘 Co dzieje się, kiedy jakieś pokolenie traci równowagę? Kiedy w całym świecie narastają mentalne problemy ludzi młodych, a znika optymizm? Kiedy agresja i zagrożenie w życiu codziennym przybierają na sile i częstotliwości? (…) Ponad połowa młodych ludzi w Europie cierpi z powodu samotności. 
🔘 Czy można nadal mówić o „wolnym świecie”, którym się tak szczycimy na Zachodzie, jeśli wolność i samostanowienie są coraz bardziej ograniczane? Nie tylko przez trolli panoszących się w kanałach informacyjnych i siejących fake newsy oraz przez algorytmy (…), które ustalają warunki prowadzące do tego, że tracimy własną wolę. 
🔘 Zdumiewa, że jeśli chodzi o zniszczenie środowiska, to w całym święcie rozbrzmiewa wielki krzyk. Dlaczego zatem milczymy, kiedy chodzi o psychiczne i duchowe dobro człowieka? Dlaczego widzimy granice ekonomicznego wzrostu, ale nie dostrzegamy granic, które powinny chronić przed deformacją i zniszczeniem tego, co człowieka czyni człowiekiem? Dlaczego tolerujemy relatywizowanie rodziny, jakby nie była ona podstawową komórką społeczeństwa? 

🔲  Peter Seewald, „Odkrywanie wieczności - to, co najlepsze, dopiero przed nami”
#pytaniaegzystencjalne #kluczdosensu #dobraksiążka #bliżejsłowa #czytanienadmorzem
To, że obecnie coraz bardziej tracimy z oczu rzec To, że obecnie coraz bardziej tracimy z oczu rzeczywistość transcendentną, nie jest błahostką, tylko społeczną katastrofą i to z pewnością nie najmniejszą ze wszystkich. Świadomość nieśmiertelności pomagała wszystkim pokoleniom żyjącym przed nami wyjaśniać podstawowe pytania ludzkiej egzystencji - pytania o źródło pochodzenia, o sens życia, o nasze powołanie. 
(Peter Seewald, Odkrywanie wieczności - to, co najlepsze przed nami)
#wieczność #nieśmiertelność #życie #duchowośćnacodzień #czytanienadmorzem
Bonum est confiteri Domino et psallere nomini tuo, Bonum est confiteri Domino
et psallere nomini tuo, Altissime. 

Dobrze jest dziękować Panu
i śpiewać imieniu Twemu, o Najwyższy.

(Ps 91,2-3)

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

Tematy

#miasto2_0 2061 ANEKS biznes Bliżej Słowa dialog kobieta kultura media patriotyzm polityka refleksje rodzina rozwój społeczność synod w drodze wiara wieś
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki

Popularne

Przyjąć go może każdy
Fakty

Przyjąć go może każdy i każdy go może polecić…

Dodane przez KK
07/09/2026
0

NIEsłuchanie zwalnia od skupienia. NIEczytanie jest łatwiejsze od czytania. NIErozumienie jest przyjemniejsze od rozumienia. NIEorientowanie się pomiędzy...

Maryja Cała Piękna

Maryja… Cała Piękna!

29/08/2026
Każde miasto to palimpsest

Każde miasto to palimpsest

21/08/2026
Nowa wieża Babel czy nowe miasto Boga i ludzkości

Nowa wieża Babel czy nowe miasto Boga i ludzkości

14/08/2026
Świadek światła

Świadek światła

31/07/2026

Ostatnie wpisy

  • Przyjąć go może każdy i każdy go może polecić… 07/09/2026
  • Maryja… Cała Piękna! 29/08/2026
  • Każde miasto to palimpsest 21/08/2026

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.