„Ludzie mają skłonność do ignorowania problemów. Wydaje się nam, że same się rozwiążą”. Słowa wybitnego polskiego biologa prof. Marka Konarzewskiego z Instytutu Biologii Uniwersytetu w Białymstoku – choć odnoszące się do kwestii środowiska przyrodniczego – dobrze ukazują znacznie szersze zjawisko zachowań społecznych.

W trakcie ubiegłotygodniowej konferencji Inside Trends w Warszawie, pan profesor  ujął tę prawdę opisowo: „Na Zachodzie, gdzie żyje nam się wygodnie, dane o milionach głodnych, niedożywionych ludzi robią mniejsze wrażenie niż informacja o tym, że zmiany klimatu utrudnią produkcję piwa i sprawią, że będzie ono mniej dostępne.” Odrzucamy lub mamy skłonność do negowania okoliczności, które przysparzają lub przysporzyć mogą problemów. Karmimy się tym, co jest dostępne, a w obawie przed utratą tego, nie przyjmujemy do wiadomości, że może być lepiej albo, że to, co mamy w oczach topnieje. Ujmując rzecz inaczej, wolimy słuchać tego, co miłe, niż absorbować komunikaty pozbawiające nas przysłowiowego „świętego spokoju”.

A teraz garść cytatów:

Narracja 1.

  • Przebudowa fontanny w rynku.
  • Dokończenie uliczek poprzez ich wyasfaltowanie.
  • Tereny, jakie będą w najbliższym czasie odnowione i będą bezpiecznym miejscem odpoczynku całych rodzin.
  • Zielone podwórka – piękne miejsce naszego zamieszkania.
  • Wiele zadań drogowych i chodnikowych zostanie wpisanych do projektu budżetu na rok 2019.
  • Planujemy wykonać zbiornik retencyjny, który będzie można wykorzystywać rekreacyjnie poprzez pływanie różnego rodzaju rowerami wodnymi, kajakami i pontonami.
  • Remont „starego” basenu po otwarciu basenu krytego.
  • Budowa basenu krytego ma służyć realizacji idei nauki pływania dla dzieci. Zakupimy setki komputerów, nowe pracownie i rozpoczęliśmy zakup szafek do każdej szkoły.

Narracja 2.

  • Placówka służby zdrowia na osiedlu słonecznym.
  • Powiązanie przebiegu drogi ekspresowej S8 z terenami inwestycyjnymi gminy.
  • Eliminacja zanieczyszczeń powietrza.
  • Kapitalny remont ratusza i tworzenie produktów turystycznych w gminie.
  • Działanie na rzecz pozyskania co najmniej 50% dofinansowania na budowę krytego basenu.
  • Utrzymanie funkcji edukacyjnej budynku po gimnazjum nr 2.
  • Dokończenie modernizacji siedziby Ząbkowickiego Ośrodka Kultury. Zarządzenie mieniem gminnym, a  nie jego wyprzedaż.
  • Transparentne zasady zatrudniania w instytucjach gminnych.
  • Wdrożenie i systematyczne powiększanie budżetu obywatelskiego.
  • Włączenie gminy do programu Mieszkanie Plus.
  • Powstanie nowego państwowego zakładu pracy.
  • Modernizacja targowiska miejskiego i docelowo powołanie lokalnej giełdy rolno-spożywczej.
  • Budowa publicznego centrum przesiadkowego oraz uruchomienie publicznej komunikacji lokalnej.
  • Likwidacja straży miejskiej i zwiększenie nakładów na ochotnicze straże pożarne.

Skoro większość, i to zdecydowana, ząbkowiczan opowiedziała się wczoraj za narracją pierwszą i wyraźnie odrzuciła narrację drugą, to czy nie mamy do czynienia z czymś, co ma charakter syndromu? Pisałem o tym na początku września tego roku i nie przypuszczałem, że teoretyczne rozważania okażą się prognozą faktów.

W świetle obu narracji niewytłumaczalny racjonalnie wynik wyborów samorządowych w Ząbkowicach Śląskich nakazuje pytać o nieracjonalne powody, dla których burmistrzem zostaje Marcin Orzeszek, a wybory przegrywa Dariusz Jagieła. Konsekwencją jest sukces obozu pierwszego z kandydatów i porażka wyborcza środowiska drugiego z kandydatów. Zwolennicy zwycięskiego obozu mówią, że „inaczej być nie mogło”. Sympatycy pokonanych łapią się za głowy nie rozumiejąc powodów, dla jakich zostali zepchnięci na margines, a ich lider nawet nie wszedł do rady mimo tytanicznej pracy, jaką wykonał przez ponad siedem ostatnich miesięcy.  (Niemal identycznie dzieje się w Warszawie i konia z rzędem temu, kto to objaśni „czarno na białym” i „bez retuszu”).

Z kronikarskiej rzetelności wspomnieć wypada o klapie wyborczej partii rządzącej, czyli Prawa i Sprawiedliwości, której ani pierwsza ambitna, ani druga wysupłana z szeregów członkowskich kandydatka nie miały szans na udział nawet w domniemanej drugiej turze wyborów na burmistrza. Rekompensatą jest wygrana w sejmiku wojewódzkim czy może śladowy (mniejszy od tego sprzed 4 lat) rezultat w radzie powiatu ząbkowickiego? Cały tzw. „obóz” opozycji wobec układu rządzącego gminą od ośmiu lat nie zdołał przekonać wyborców do swojego planu – taki jest twardy fakt. I tenże „obóz” musi wyciągnąć wnioski, napiąć szare komórki i muskuły, bo czeka go pięcioletnia droga.

Tymczasem Ząbkowice Śląskie będą słynąć imprezami, basenami, parkami i zielenią na rynku z naprawioną fontanną. Przez powiat za kilka lat przeciśnie się S8, ale wokół będzie nadal ściernisko. Ani gmina, ani powiat – jeśli brać na poważnie deklaracje wyborcze zwycięskiego obozu Platformy Obywatelskiej – nie będzie magnesem dla przedsiębiorców, dla absolwentów wyższych uczelni, dla młodych rodzin planujących swoją przyszłość. Będzie (być może) sypialnią w niskim standardzie i rynkiem zbytu zasilanego kolejnymi kredytami. To nie jest czarna wizja, To jest wizja realistyczna. Czarnej nawet nie chcę głośno snuć.

Co zrobiliście z Ząbkowicami?