Nie ma przed sobą przyszłości wspólnota, jeśli jej nie planuje. Oczywiste? Tak – dla osób, które widzą w nim swoją przyszłość. Tylko ktoś traktujący wspólne miejsce jako coś przejściowego lub stanowiącego wypadkową doraźnych korzyści nie podejmuje wysiłku planowania tego, co ma wypełniać treść miejskiej rzeczywistości. Przyszłość dla nas to #miasto2_0

Podejmując działanie – najlepiej współdziałanie – na rzecz zachowania dóbr przeszłości i kreowania wkładu swojego pokolenia w nić biogramu wspólnoty lokalnej, wręcz nie wolno czynić niczego bez wnikania w skutki określonej operacji dla następców, którym będzie dane rozporządzanie owym wspólnym dobrem, jakim jest miasto.

Planując miasto należy uwzględniać perspektywę co najmniej kilkudziesięciu lat, jeśli nie dalej. Jasne, że nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć okoliczności cywilizacyjnych, historycznych i naturalnych, które mogą w sposób zaskakujący zmienić kierunek, zburzyć istniejący ład lub przekształcić miejsce dzisiaj wypełnione miastem w inny krajobraz. Możemy jednak i powinniśmy, chociażby w imię odpowiedzialności wobec poprzedników i następców, rekonstruować wartościowe dobra i wnosić nowe, aby ich suma stanowiła rodzaj kulturowego kapitału, na jakim będą budować następne pokolenia.

Jednocześnie – i to jest specyficzna rola samorządu gminy rozumianego adekwatnie do charakterystyki współczesnych wspólnot miejskich – nieodzowne jest reagowanie na bieżące i krótkoterminowe potrzeby mieszkańców. Począwszy od utrzymania czystości i porządku przestrzeni miejskich oraz ich ładu estetycznego; poprzez zapewnianie sprawności technicznej infrastruktury komunalnej i jakości usług publicznych świadczonych na rzecz mieszkańców, czyli służby zdrowia, bezpieczeństwa, oświaty, kultury, sportu, pomocy społecznej, administracji; skończywszy na tworzeniu warunków dla wzrastania rodzin, dla rozwoju gospodarczego i na integrowaniu mieszkańców w oparciu o lokalną tożsamość – to bardzo uproszczony zestaw powinności doraźnych. W zasadzie są to działania, po spełnianiu których można wychodzić ku doskonaleniu warunków codziennego funkcjonowania miasta i tworzeniu wartości dodanej, czegoś na kształt unikalności danego miasta czy też nadawaniu wspólnocie lokalnej osobliwego społecznego smaku, jaki może też być siłą magnetyczną przyciągającą innych ludzi do miasta.

Z dwóch wyżej opisanych źródeł refleksji (myślenia perspektywicznego i rozeznania doraźnego) wypływa możliwie zobiektywizowany strumień danych, aby powstał plan dla #miasto2_0  Ze splotu tych strumieni możemy kreślić strategie rozwoju, plany zagospodarowania przestrzennego, wieloletnie prognozy finansowe i wszelkie inne programy horyzontalne oraz wertykalne, jakimi posługujemy się w poszczególnych sektorach życia wspólnoty lokalnej.

Nie buduje się domu zaczynając od dachu i komina i nie buduje się przydomowego basenu, jeśli wspomniany dach kapie czy też zimą nie jest wewnątrz dość ciepło. Nie szasta się pieniędzmi na rozrywkę, jeśli w domu brakuje miejsca na spokojny sen i nie marnotrawi się na pogaduszki czasu, który mógłby dawać domownikom poczucie udziału w owocach pracy. Chcę przez te zabarwione banałem stwierdzenia zaznaczyć, iż w drastycznej sprzeczności z odpowiedzialnym planowaniem miasta jest reaktywne rysowanie planów miasta jedynie lub głównie pod wpływem doraźnych impulsów (na przykład po to, by zyskać poklask szczególnie w kontekście wyborów) lub pod presją grup nacisku i kosztem osób słabszych czy podporządkowanych w inny sposób środowisk. To trudne, ale nie niemożliwe, jeśli przynajmniej większość z nas chce współtworzyć #miasto2_0