Trampolina kojarzy się ze skakaniem – na przykład do basenu. Nieco rzadziej mówi się o „trampolinie do awansu”. Nie wiem czy w szczegółowej dokumentacji projektowej mającego powstać w Ząbkowicach Śląskich krytego basenu przewidziano trampolinę. Słyszałem natomiast, że mają w nim być zjeżdżalnie.

Najnowszy raport miesięcznika „Wspólnota” (specjalizującego się w tematyce samorządowej) nie pozostawia złudzeń. Nasza gmina nie jest na trampolinie, ale właśnie na zjeżdżalni, jeśli brać pod uwagę poziom inwestycji realizowanych przez urząd i dowodzącego nim włodarza. Marnie wypadamy w stosunku do ościennych gmin, choć są też słabsi od nas.

Konieczne są najpierw uwagi formalne. Uwaga pierwsza: w serwisie „Wspólnoty” nie są dostępne raporty z lat wcześniejszych niż rok 2011. Uwaga druga: publikowane przez „Wspólnotę” wyliczenia ukazują nakłady na statystycznego mieszkańca w cyklach 3-letnich. Średnia z lat 2011 –  2013 wynosiła 382,61 zł. Za lata 2012 – 2104 była to kwota 312 zł. W cyklu 2013 – 2015 odnotowano kwotę 430,29 zł. Najnowszy wynik to średnia z lat 2014 – 2016, kiedy nakłady te wyniosły 319,83 zł. Autorem opracowań jest prof. Paweł Swianiewicz z Uniwersytetu Warszawskiego (profesor nauk ekonomicznych, specjalista w zakresie polityki lokalnej i finansów samorządowych, w latach 2010 – 2015 doradca społeczny prezydenta RP).

Nie można wykluczyć, że efekt za rok 2017 „na papierze” (o czym za chwilę) będzie lepszy, niż ujawnione w opracowaniu naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego. Nie można wykluczyć, że włodarz Ząbkowic boczący się na znane już raporty PAN i GUS wskazujący na społeczno-gospodarczą zapaść miasta, ranking opublikowany przez „Wspólnotę” także zbagatelizuje. Sam jednak podpisał się pod sprawozdaniem budżetowym, z którego wynika, iż pomiędzy styczniem a czerwcem 2017 r. wydatki majątkowe (w tym inwestycyjne) zrealizowano w kwocie łącznej 113 186,60 zł. To oznacza, że plan wykonany został na poziomie 0,86%. To oznacza, że nakłady inwestycyjne ząbkowickiej gminy w przeliczeniu na jednego mieszkańca w pierwszym półroczu 2017 r. nie przekroczyły kwoty 5,10 zł (słownie: pięć złotych i dziesięć groszy).

Do końca 2017 r. zostało jeszcze 12 tygodni i z dużą dozą prawdopodobieństwa drugie półrocze powyższy wynik podniesie. Kluczowym źródłem „skoku” mogą być jeszcze w tym roku wydatki rzędu 5 mln zł związane z podpisaną już umową na budowę krytej pływalni, którą zobaczymy w pełni najwcześniej pod koniec 2019 r. Całość ma kosztować ponad 18 mln zł i na tę chwilę „ani widu, ani słychu” o dotacjach na ten cel.

Skacząc do wody trzeba się odbić siłą własnych mięśni i nikt przy zdrowych zmysłach nie podejmuje się skoku do pustej niecki ani nawet do zbyt płytkiej. Za to do brodzika zjechać można bez wysiłku, bo grawitacja działa niezależnie od naszej woli. Zjeżdżalnie są zresztą nawet na placach zabaw, gdzie nie ma wody. Tam spada się na zieloną trawę lub w piaskownicę.