Gwiazdo miłości, gwiazdo czarowna, gwiazdo moich minionych dni. Będziesz wieczna i niezmienna dla mojej umęczonej duszy. / Звезда любви Звезда волшебная, Звезда моих минувших дней. Ты будешь вечно неизменная. В душе измученной моей. Jedna z najbardziej nasyconych rosyjskością piosenek Anny German (choć nagrana w 1975 r., nie straciła ani jednej nuty ze swojej świeżości) zabrzmiała ponownie.

17-letnia Kamila Łyko, występując dzisiaj na scenie, nie udawała jednej z najbardziej utalentowanych polskich pieśniarek, jaką była Anna German. Kamila podjęła znacznie trudniejsze wyzwanie. Śpiewając „Gari, gari moja zwiezda” („Гори, гори моя звезда”) dokonała samodzielnej interpretacji ballady. Jestem niemal pewny, że musiała się wielokrotnie wsłuchać w sposób, w jaki ten utwór prezentowała Anna German, być może prześledziła różne jego wersje dostępne w sieci i w tym zbiorze odnalazła własną, niepowtarzalną i piękną formułę. Minęło zaledwie kilka godzin od chwili, gdy zabrzmiał śpiew Kamili i nadal słyszę ten głos, czuję jego temperaturę, jego wewnętrzną wibrację. Widzę wdzięk, subtelność i zarazem (jakby) stanowczość scenicznego stylu tej dziewczyny. Mam – po raz kolejny ostatnio – szczęście spotkać młodą osobę, w której znajduję niemierzalne pokłady talentu równolegle z tym, co nazywa się „Bożą iskrą”. Pierwsza edycja konkursu piosenki rosyjskiej, zorganizowana dla młodzieży ze szkół powiatów ząbkowickiego i kłodzkiego, przez (tu ukłon!) Panią Magdę Halikowską – ząbkowiczankę i animatorkę życia kulturalnego naszego miasta – przebiegła bardzo sprawnie i dostarczyła naprawdę mocnych artystycznych wrażeń. Kamila Łyko trafiła najcelniej w moją wrażliwość i jestem pod przemożnym wrażeniem mieszkającej w Lubnowie (czyli w gminie Ziębice) nastolatki. I życzyłbym jej, by wybierając drogę swojego osobistego rozwoju, wzięła pod uwagę, że talent, jakim dysponuje, był radością jej serca, a być może osią życia. Tyle oficjalnie…

… a bardziej od serca? Słowa, melodia, głos, styl – to jeden wymiar śpiewnego występu Kamili Łyko, za który jestem ogromnie wdzięczny. Muszę tu wyznać, że chociaż zawsze czułem uwodzicielską aurę rosyjskiej muzyki (i kultury w ogóle), to zewnętrznie (ze względu na niezwiązane ze sztuką konotacje) byłem i jestem dość powściągliwy wobec rosyjskości. Całe dzisiejsze wydarzenie, a już szczególnie występ Kamili oraz wszystkich jej rówieśników – na przykład fantastyczny popis wokalny Ewy Trębacz w piosence „Milion szkarłatnych róż” („Миллион алых роз”), nieco roztopiło ten lód. Może tego rodzaju doświadczenia są dowodem, że Polacy i Rosjanie mogą mieć coś wspólnego? Napisałem te słowa i widząc je w tej chwili na ekranie, pytam sam siebie, czy jest to możliwe przy tak wielu dramatycznie przeciętych drogach obu narodów i obu państwowości.

Jest jednak coś więcej… Śpiewając, wyniosła Kamila mnie, być może i innych słuchaczy (tych „na żywo” i tych „via net”), na duchową orbitę okołoziemską. Trudno z niej wrócić, w głowie się nieco kręci (jak na zdjęciu wyżej), ale jeśli już znów stoi się na ziemi, to jest jakby inna. Лучей Твоих небесной силою. Вся жизнь моя озарена. Умру ли я, ты над могилою. Гори сияй, моя звезда. / Promieni twoich niejasną siłą całe życie me jest oświetlone. Gdy umrę ja, ty nad mogiłą. Płoń i świeć, moja gwiazdo.