Szklanka do połowy pusta czy do połowy pełna – dylemat malkontentów jest niczym wobec dylematu idealistów, dla których coś jest lub czegoś nie ma. Wszelka połowiczność zdaje się być nie tylko zaprzeczeniem ewangelicznej jednoznaczności, jak postacią kompromisu trącącego niemiłą wonią.

A jednak wszyscy jesteśmy grzeszni, słabi, ulegamy żądzom lub zachciankom, kaprysom lub trendom. Sam mógłbym się przyznać do większej emocjonalnej labilności, choć na zewnątrz staram się okazywać stabilność. Słyszałem nie jeden raz o sobie, że nie mam jasnych poglądów, gdy inni przypisują mi nadmiar wyrazistości, podczas gdy w istocie nieustannie szukam. Jestem przez to (nawiasem mówiąc) człowiekiem trudnym do współpracy i wspólnego życia. Wiedzą to moi najbliżsi i ci, z którymi było mi dane spotkać się w różnych wspólnych działaniach. Chciałbym być jak Augustyn świętym, lecz nadal – zda się – jestem gdzieś w meandrach egzystencjalnej podróży i nie widać, aby ta rzeka miała wpływać do morza czyśćca.

Impulsem, jakiego doświadczam niemal codziennie, jest głęboko wpojone mi przeświadczenie o niemożności kohabitacji pustki z pełnią. Odczuwam niezdolność do prób zlania w jedno istotowo odmiennych stanów. Jak para wodna pod wpływem niskiej temperatury ze stanu lotnego przejdzie w stały, i jak ciecz zamieni się na skutek wysokiej temperatury w gaz i nie da się tych postaci zmieszać (nawet zimna gazowana woda pozostaje wodą i po otwarciu butelki gaz uchodzi z niej) – tak nie jest możliwe splatanie diametralnie odmiennych od siebie idei i konceptów w jeden strumień aktywności indywidualnej i zbiorowej.

To jednakowoż nie znaczy, że powyższa jednoczesność nie da się synchronizować, że musi następować nieznośne sprzężenie. Właśnie bowiem na zróżnicowaniu, na dwubiegunowości opiera się sens konfrontowania wartości i znaczeń produktów ludzkiej myśli, aby wybrać z nich najlepszy (nawet jeśli ów wybór z założenia winien dostrzegać perspektywę weryfikacji). Równocześnie streszczona tu nader zwięźle potencja dialogu nie zwalnia jej uczestników od poddania się regule prawdy. Ta zaś nie podlega dyskusji i nie leż po środku.