Im mniejsza jest wspólnota, tym mniejszy na nią wpływ ma opinia większości, a na znaczeniu zyskuje dobro wspólne, a nawet troska na najsłabszych. Wartości wspólne nie wynikają z arytmetycznej większości. Autorytet nie jest posadowiony na indukcji aplauzu. Wzajemna wymiana wartości i dar admirowania tym procesem stanowią o konkretyzacji idei, jaką jest #miasto2_0

Samorząd terytorialny jest zakotwiczony w demokracji, czyli w cywilizacyjnym wynalazku „najgorszym z możliwych”, tyle, że „nikt nie wymyślił lepszego”. Nie ma więc poważnego sensu reflektowanie innych koncepcji konstruowania tzw. „małych ojczyzn”. Od 2018 roku kadencja ma trwać pięć lat, a więc o rok dłużej, niż miało to miejsce od 1990 roku, gdy po raz pierwszy odbyły się pierwsze demokratyczne wybory samorządowe. W Europie są regionu, gdzie kadencja trwa nawet osiem lat. Włodarze i radni otrzymują więc 5-letni okres, który może być skrócony tylko w wyniku rażących błędów zweryfikowanych w trybie referendum lokalnego lub ze względu na orzeczone prawomocnie orzeczenie sądowe w procesie karnym. Można więc mówić o swoistej nieusuwalności, którą ustawodawca ograniczył limitem 2-krotności kadencji. Suma tych okoliczności formalnych daje radom i włodarzom (szczególnie w gminach, gdzie wójt /  burmistrz /prezydent są jednoosobowym organem administracji) olbrzymi zakres władztwa. Wiedzą o tym doskonale wybrani ponownie na te stanowiska, a nowowybrani szybko odczują ciężar, a zarazem paliwo, jakim jest mandat otrzymany w demokratycznej procedurze. W zasadzie na tym kończy się formalnie próg, jaki cyklicznie pokonuje społeczność miasta.

Jeśli to ma być #miasto2_0 , konieczne jest wspięcie się ponad sformalizowane procedury demokracji, aby w „w granicach i na podstawie prawa” wyznaczać cele strategiczne i planować taktykę ich realizacji. Na tym poziomie już nie demokracja, czyli argument wartości sumy głosów, ale siła argumentu pojedynczego głosu przesądza / przesądzać winna o zasadności i celowości decyzji podejmowanych w imię dobra wspólnego. O ile kampanie wyborcze – niestety! – żywią się frazesami, o tyle czas pomiędzy nimi, spędzany na ich powielaniu, jest czasem straconym. Oznacza cofanie się miasta w stosunku do punktu wyjścia (czyli dnia „przed”). Oznacza brak postępu w odniesieniu do aktualnej pozycji (czyli „tu i teraz”). Oznacza wreszcie odsuwanie lub nawet utratę perspektyw w kontekście oczekiwanej przyszłości (czyli dni „po”).

Roztrząsanie niepowodzenia wyborczego czy też upajanie się elekcyjnym sukcesem jest usprawiedliwione w wieczór wyborczy i może w poranek dnia następnego. Domownicy „małej ojczyzny”, w przeciwieństwie do graczy z wyborczego boiska, wracają z trybun kampanijnego stadionu do prozaicznej rzeczywistości. Mogą trzymać nadal kciuki za „swoich”, mogą być nimi zawiedzeni, ale ich codzienne życie nie toczy na murawie boiska, ani nawet w jej okolicy.

Strumień codzienności społeczności w świetle idei #miasto2_0 jest substancją wartości dodanych tylko wtedy, gdy ich nośnikiem jest dialog. #miasto2_0 czerpie witalną energię z dialogu. Jego animowanie jest zarówno zadaniem włodarza i jego sympatyków, ale też osób pozycjonujących się w roli adwersarzy. Przedmiotem dialogu z całą pewnością muszą być kwestie kluczowe dla dobra wspólnego: bezpieczeństwo fizyczne, stabilność materialna, ryzyka regresu społeczności, wielosektorowe potencjały rozwojowe, sfery wrażliwe społecznie, induktory gospodarki, impulsy kreatywności kulturowej, dziedziny możliwego sukcesu indywidualnego lub zespołowego, pozycjonowanie w otoczeniu jednostek samorządu terytorialnego, etc. Lista tych kwestii jest otwarta, choć jej nadmierne rozszerzanie może rozmywać ewentualną debatę zwłaszcza na etapie konkluzji.

Schemat dialogu powinien wynikać albo z konkretnego wyzwania, przed jakim stoi lokalna społeczność, albo z dochodzenia do wyraźnych zadań na podstawie analizy precedencji spraw poddawanych dyskursowi społecznemu. W odniesieniu do obu wektorów debaty niezbędnym warunkiem jest zdefiniowanie wspólnego słownika pojęć. Ich rozbieżne czy tym bardziej sprzeczne interpretowanie będzie korodować sens dyskusji i sprowadzi je do fasady dialogu społecznego. Przed tym należy się strzec. Nowe zapisy ustaw samorządowych generują przesłanki do zbliżania języka uczestników / stron debaty. Transmisje posiedzeń plenarnych rad oraz obowiązek poddawania sprawozdań budżetowych opiniowaniu przez mieszkańców, wzmocniona ustawowo pozycja mechanizmu budżetu obywatelskiego oraz koncepcja uchwałodawczej inicjatywy obywatelskiej dają światło oddolnie budowanym projektom wzbogacania struktury lokalnej, aby #miasto2_0 z idei przeistaczało się w fakt.