Można się nabawić kompleksów lub wpaść w zazdrość, widząc postępy w odnowie pałacu Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim. Dwa minione dni schodziłem pałac i okolicę wszerz, wzdłuż, wyżej i niżej. Jestem pod przemożnym wrażeniem tego, jak od 2012 r. to miejsce zmienia się i to w astronomicznym tempie, jak na tego typu przedsięwzięcia i tak złożone warunki.

Autorem głównym całego, zaplanowanego na kilkanaście lat, projektu rewitalizacji założenia pałacowo-parkowego w Kamieńcu jest prof. Jerzy Jasieńko. Metr po metrze – pałac i park od sześciu lat wracają do stanu wymarzonego onegdaj i spełnionego poniekąd przez dzielną kobietę, jaką była księżna Marianna. Skoro udało się tak wielkie dzieło jednej kobiecie i to prawie 180 lat temu, to dlaczego nie miałoby się udać teraz, gdy w XXI wieku dysponujemy środkami technicznymi, jakimi nie mogli rozporządzać projektanci, architekci, budowniczy i gospodarze tego niezwykłego miejsca dwa wieki temu.

Widziałem ulegający dewastacji pałac wraz z otaczającymi go hektarami zieleni w 2010 r. To był obraz nędzy i rozpaczy – dosłownie! Gdy w 2012 roku wójt Marcin Czerniec przełamał bariery prawne, które przez szereg wcześniejszych lat konserwowały upadek kamienieckiego pałacu, i gdy wtedy zobaczyłem ogrom prac, jakie trzeba było podjąć, złapałem się za głowę. Dzisiaj, w 2018 roku, trzymam kciuki za powodzenie tego arcyambitnego planu. I życzę włodarzowi ościennej gminy, by zdołał pokonywać kolejne progi, a aby nie przejmował się kłodami, jakie mu pod nogi wrzucają lokalni oponenci. Jest młody, ma energię, jest estetą, ma serce do dzieła, jakie podjął i na szczęście nie jest osamotniony w tym działaniu. Ma też sukcesy, bo przecież odnowa pałacu i parku pochłania grube miliony złotych, które trzeba zdobywać dzień i noc. Jeśli się komuś wydaje, że to jest proste, jest w poważnym błędzie. Pałac przynosi już teraz przychody liczone w setkach tysięcy złotych w skali roku. Zabytki w Polsce, szczególnie na Dolnym Śląski, gzie jest ich wiele, są jak gąbka i nie ma kwot, jakimi można byłoby sfinansować wszystkie niezbędne prace zabezpieczające i konserwatorskie. Kamieniec Ząbkowicki jest jedną z setek gmin i instytucji w Polsce, które każdego dnia zabiegają o pomoc zewnętrzną na restaurowanie zabytków. Nie ma takiej gminy czy instytucji, która byłaby zdolna udźwignąć ten ciężar samodzielnie. Mecenat państwa, donacje unijne lub od majętnych osób są nieodzowne.

Kamieniec Ząbkowicki ma w ręku atut.

Tarasy Pałac Marianny Orańskiej na koniec IV Wiosny Tulipanów w Kamieńcu Ząbkowickim kilkanaście minut temu były wielkim ekranem widowiska laserowego. #dzieje_się_teraz Relacja z całej 2-dniowej serii wydarzeń wkrótce w naszym portalu.

Opublikowany przez Zabkowice4YOU.PL 6 maja 2018

 

Wracam z Kamieńca Ząbkowickiego do Ząbkowic Śląskich. I widzę ruiny pięknego renesansowego zamku. Jeszcze w 2010 r. był na biurku burmistrza (dopóki pełniłem tę zaszczytną funkcję) kompleksowy projekt autorstwa prof. Jerzego Jasieńki. Tego samego, którego dziełem koncepcyjnie jest odnowa pałacu w Kamieńcu. Plan dla ząbkowickiego zamczyska był nie mniej ambitny, a może nawet bardziej? Był bowiem realną – w sensie konserwatorskim i w sensie finansowym – ideą wyjścia ze statusu tzw. „stałych ruin” do obiektu użytecznego na co dzień. Eklektyczne połączenie sekwencji renesansowego zamku książęcego z innowacyjnymi sekwencjami budowanymi z użyciem nowoczesnych struktur architektonicznych, stawiałoby ząbkowicki zamek w europejskiej klasie innowacyjności. Nakłady byłyby porównywalne do projektu realizowanego obecnie w Kamieńcu Ząbkowickim, choć zakres i kierunek prac nie byłby identyczny i można było zakładać nieco krótszy okres realizacji. Minęło osiem lat i co? I „nico”… Sukcesy burmistrza Marcina Orzeszka to: baszta z suporeksu, plastikowe okna, zabezpieczone zwieńczenia i parę innych niewidocznych na co dzień detali. Cztery lata temu publicznie apelowałem, aby wrócić do ambitnego kierunku. Ruiny nadal są ruinami, na co dzień są zamknięte, nie dzieje się w nich (poza sporadycznymi imprezami) nic, co stanowiłoby stały magnes dla zwiedzających. Całość generuje koszty, od których gminna finansjera uchyla się jak może. Pasjonaci historii i turystyki napawają się co pewien czas obrazkami zamku z czasów jego świetności, niektóry udaje się tam raz na jakiś czas wejść, ale to nie zmienia postaci rzeczy. Mamy piękną katastrofę, bo zamiast podjąć ryzyko i przywrócić zamek wraz z parkowym otoczeniem do poziomu atutu miasta, mamy kamieni kupę (za przeproszeniem).

Ząbkowice Śląskie mają na plecach balast.

W ZĄBKOWICACH ŻYCIE ZNOWU PRZEŚCIGNĘŁO KABARET 😀 ZA TĄ ŻENADĘ PŁACIMY ORZESZKOWI GRUBO PONAD 10 000 TYSIA MIESIĘCZNIE :DOD PONAD SZEŚCIU LAT :DTO TRZEBA KONIECZNIE ZOBACZYĆ!!!!!!!!KTOŚ ZAMIENIŁ PORZĄDNE MIASTO W PRYWATNY FOLWARK I ROBI CYRK 😀

Opublikowany przez Kartoflisko Ząbkowice 4 czerwca 2017