KOTOWICZ.pl
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
KOTOWICZ.pl
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Zapiski

Alternatywa dla budyniu i serka homogenizowanego

admin Dodane przez admin
28/02/2014
w Zapiski
0
Udostępnij na FacebookUdostępnij na Twitter

Bajka, nie bajka… o budyniu albo (jak kto woli) serku homogenizowanym. Było sobie raz maleńkie królestwo, w którym wszyscy byli do siebie tak podobni pod względem poglądów, iż przypominali budyń lub wspomniany już serek homogenizowany.

Dla niepoznaki budynie miały różne kolory, które sugerowały odmienne smaki. Serki też, w zależności od barwy kojarzyły się z różnymi efektami odczuwanym przez podniebienie. W istocie jednak były to tylko pozory różnorodności wymagane ze względu na estetyczne zamiłowania władcy. Dawało to też pożywkę mediom – też mniej lub bardziej kolorowym, dzięki czemu dało się je pomiędzy sobą odróżniać – które na przemian chwaliły ten czy inny rzekomy smak. W rzeczywistości oddawały tym samym hołd oczekującemu tego władcy, którego rzeczone już gusta i guściki były zaspokajane adekwatnie do jego niestabilnych z racji wieku i niedojrzałych z powodu braku doświadczeń upodobań i zachcianek. Władca mający jurydycznie zapisany monopol na podejmowanie ważkich rozstrzygnięć, a zarazem zgarnąwszy pulę ingrediencji, wskazywał swoim przybocznym jakie gradienty są mu danego dnia bliższe. Bywało też i tak, że bez słów, lecz z samych gestów i spojrzeń domyślali się oni co ich panu przynieść może ukojenie lub uskrzydlić go. Po prawdzie byli niczym naczynia połączone, w których ów budyń czy też serek homogenizowany przelewał się to tu, to tam i za każdym razem wzbudzało to albo wdzięczność poddanych, za to, że nic się im czy dla nich nie dzieje niedogodnego, albo ich ulgę gdy działo się coś dającego im poczucie nasycenia. A władca – co przyznać trzeba dobitnie – karmienie budyniem / serkiem homogenizowanym – opanowane miał w stopniu zbliżonym do doskonałości. Wzbudzał tym mlaskanie, mmniammanie i inne pełne urzeczenia reakcje i to nawet u tych, których dość winno być ostrości spojrzenia, by widzieć niewidzialne. W takiej to aurze nikt nie śmiał nawet szepnąć, o mowie czy pisaniu nie wspominając, że serwowana na lewo i prawo papka, jakkolwiek ją zwać, jest zwyczajnie nudna. Takoż nudna, że aż do nudności mogąca doprowadzić. Z czasem zdolność do podejmowania wysiłku procesu trawiennego – jaki miałby się zaczynać choćby od ugryzienia czegoś, od doznania ostrości czy łagodności smaku, od przyjemności chrupania (pojęcie chrupania zostało wyeliminowane ze słownika, bo ujawniało skrytobójcze względem władcy zamiary tego, kto zamierzał chrupać), od doznawania temperatury czy też konsystencji – zanikała. Jedynie nieliczni czuli, iż jałowość tak upostaciowionej konsumpcji pozbawia ich radości z jej doświadczania. Coraz liczniejsza też była zbiorowość tych, którzy nie znali lub nie mogli pamiętać tego, czym jest kęs chleba z wypieczoną i posypaną makiem skórką lub gryz dobrze wypieczonego befsztyka, czym jest gazowana woda i aromatyczna kawa, jak to jest dotknąć ustami zimnego loda czy zanurzyć je w puszystym aksamicie słodkiego wypieku. Nawet kisiel, szczególnie o cytrynowym czy wiśniowym smaku, uchodził za kulinarny eksces, choć przecież konsystencjonalnie zdawał się być pokrewnym wobec budyniu czy serka homogenizowanego produktem. Kisiel, mimo swych podobieństw do ulubionych przez władcę dań, jakimi sam się futrował i pasł nim innych, był traktowany niechętnie, bo był …przezroczysty, a we wspomnianych i zbliżonych smakach na dokładkę …wyrazisty. Można go było jeść na ciepło i na zimno i nie dało się go sprokurować inaczej, niż na bazie czystej wody, dobrej mąki z dorodnych ziemniaków, domieszki prawdziwego cukru i przede wszystkim świeżych owoców. Przezroczystość i wyrazistość (nie tylko w postaci kisielu, a właściwie w tej formie najmniej) były jednymi z kluczowych pól ryzyka, jakie władca oddalał od siebie i kazał też odsuwać je od siebie swoim przybocznym. Bynajmniej nie ze względu na troskę o nich, lecz z powodu obawy, że przywloką na sobie któryś z tych wirusów lub co gorsza oba na pole, jakim do tej chwili samopas dysponował. Gdzie mógł, komu mógł mówił i powtarzał, powtarzał i mówił, jak miał dość chęci to i pisał, że to, co jest nieprzejrzyste daje poczucie bezpieczeństwa, zaś to, co niejednoznaczne dowodzi otwartości.

W owym królestwie, od  czasu koronacji władcy, nie pojawiało się żadne zjawisko, które swoją skalą i znaczeniem mogłoby zakłócić status quo. I tak byłoby bez końca, gdyby nie fatalny dla władcy zbieg okoliczności. Pierwszy był przewidywalny, drugi stał się niemiłą niespodzianką. Pierwszy wynikał z konieczności wystawienia korony i berła do wglądu publicznego. Był bowiem taki pisany obyczaj, iż raz na jakiś czas owe atrybuty mogli oglądać wszyscy, by dać im poczucie, że do wszystkich należą. Drugą okolicznością komplikującą sytuację władcy było pojawienie się na areopagu pogłosek, iż jest alternatywa dla budyniu i serka homogenizowanego. Co gorsza dla władcy, wypowiadane szeptem lub wpuszczane nienachalnie w obieg publiczny tezy, że coś może smakować, że ktoś może poczuć różne smaki, że warto przynajmniej chcieć to sprawdzić, wprawiły go w stan wzmożonego niepokoju. Zaczął się tedy domagać od swoich przybocznych tego, by podawane mu dotąd i dawane przez niego innym papki miały coraz inne kolory, i żeby te barwy różniły się od siebie bardziej, niż dotąd. Żądał także, by budyń był choć trochę ciepławy, a serek nieco zimnawy. Wszystko po to, by obalić hipotezy o bylejakości tego, co oferował poddanym i ujawniającej się tym samym jego nijakości. Zwołał nawet miting dla pretorian, w trakcie którego stwierdził, że za nic nie odstąpi od dotąd praktykowanego sposobu pichcenia ogólnokonsumowalnej strawy. Ubrał swą deklamację w zapowiedź poematu o wyższości niczego nad czymś, o małości tego, co wyżej, o niepewności tego, co pewne oraz o nadzwyczajności tego, co banalne. Nieświadom, że nie jest już słuchany, wrócił do komnaty swoich wyobrażeń o sobie samym i o swojej doskonałości, ku której zmierza od początku i chce ku niej iść do końca. Tym, co chroniło władcę był już tylko strach. Strach przed smakiem, konsystencją i temperaturą czegoś innego, niż wszyscy dotąd spożywali. A za rogiem pałacu był maleńki sklepik, w którym można było kupić cytrynę, miętę, kawę i wiele innych naturalnych produktów, których kolor, smak i zapach wzbudzały miłe doznania…

Tagi: dialog

Podobne Posty

Diligam te Domine
Zapiski

Diligam te, Domine, fortitudo mea… *

01/02/2026
Nowy plan
Zapiski

Nowy plan

21/01/2026
Efekt białego dymu
Zapiski

Efekt białego dymu

15/01/2026
Następny artykuł

Gdzie Krym, gdzie Kreml

Stan permanentnego odrzucenia jest jak kropla drążąca skałę

Nie ma z kim przegrać

Social Media

Polecane

Milimetr sekunda gram i błysk łaski

Milimetr, sekunda, gram i błysk łaski

1 rok temu

Nie na bruk

12 lat temu
Linia zdrady

Linia zdrady

2 lata temu

Idąc tą Drogą

9 lat temu

Instagram

Podróżowanie przypomina bicie serca, bo z każdy Podróżowanie przypomina bicie serca, bo z każdym kilometrem (w drodze) czy dniem (w życiu) zbliżam się do celu, którego nie mierzy się odległością ani czasem. Im bliżej mety (2 Tm 4, 7), tym jakby serce bije szybciej. Czas płynie szybciej, kilometrów coraz mniej. 
#homosapiens #homoviator #homofidei
Sacrum jest silniejsze od wszystkiego, co usiłuje Sacrum jest silniejsze od wszystkiego, co usiłuje je pomniejszyć lub strywializować. Misterium swoim magnetyzmem przyciąga mocniej od wszystkiego, co próbuje stać się jedynie poznaniem. Świętość jest zarazem niepoliczalnie wielka i ledwo dostrzegalna. Tajemnica przez zasłonę niedotykalności, niewidzialności czyni odkrywanie cudem.
✍️ 📸 https://kotowicz.pl/diligam-te-domine-fortitudo-mea/ 
#TLM #TradycjaToPrzyszłość #unamsanctamcatholicametapostolicamecclesiam
Ile razy można się zgubić? Ile razy można wejść we mgłę zwątpienia! Ile razy można zaplątać się we własne sidła? Ona nigdy nie zostawia… Ona zawsze znajduje… Ona zawsze broni… 
#Maryja #PrzewodniczkaZbłąkanych #MatkaŚwiatła
👉 „Bohaterowie dwóch narodów” - tytuł mi 👉 „Bohaterowie dwóch narodów” - tytuł mikrowystawy, którą obejrzałem, a właściwie przeczytałem, zbiegiem okoliczności i w najmniej spodziewanym miejscu. 
👉 Wystawa mała, ale opisana w niej historia jest wielka. Herosi różnych epok zbyt często są w cieniu celebrytów życia publicznego naszych czasów. Splotły ich dzieje 🇵🇱 i 🇺🇸 , które warto znać i rozumieć, bo łączy je umiłowanie wolności. 
#Polska #StanyZjednoczoneAmeryki #HistoriaJestJedna
Jedni nie rządzą*, choć mają w ręku władzę. Jedni nie rządzą*, choć mają w ręku władzę. Drudzy nie rządzą*, bo władzę stracili. Co może być odpowiedzią na klincz wśród polityków?  A raczej kto może być odpowiedzią na narastający głód normalności w Polsce?
✍️ https://kotowicz.pl/nie-rzadza-niestety/
#polska #wolność #tradycjainowoczesność #mateuszmorawiecki
Doświadczenie wiary radykalnie wymyka się z ogra Doświadczenie wiary radykalnie wymyka się z ograniczeń wynikających z reguł obliczalności, wymierności, przydatności, a najbardziej z naszego przywiązania do uznawania za fakt tylko tego, co za fakt uznać chcemy. Wiara jest przyjęciem zupełnie innych zasad, wśród których na pierwszy plan wysuwa się przyjęcie za prawdę także tego, co nie jest oczywiste.
✍️ https://kotowicz.pl/nieskonczony-moj-panie-jestes-ciagle-nowy-chociaz-odwieczny-gdy-spojrzysz-na-witraz-o-wschodzie-slonca/
#wiara #łaska #johnhenrynewman #rozmyślaniaimodlitwy #bliżejsłowa

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

Tematy

#miasto2_0 2061 ANEKS biznes Bliżej Słowa dialog kobieta kultura media patriotyzm polityka refleksje rodzina rozwój społeczność synod w drodze wiara wieś
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki

Popularne

Od kryzysu do karnawału
Polityka

Od kryzysu do karnawału

Dodane przez KK
04/02/2026
0

Rozglądanie się wokół siebie przez różowe okulary czy interpretowanie tego, co nas otacza i co dzieje się...

Diligam te Domine

Diligam te, Domine, fortitudo mea… *

01/02/2026
Gotowi walczyć o to kim jesteśmy i w co wierzymy

Gotowi walczyć o to, kim jesteśmy i w co wierzymy

28/01/2026
Nie rządzą niestety

Nie rządzą * (niestety)

26/01/2026
Dziecko przestaje oddychać i jego mózg umiera

„Dziecko przestaje oddychać i jego mózg umiera” – kto jest sensem waszego życia?

24/01/2026

Ostatnie wpisy

  • Od kryzysu do karnawału 04/02/2026
  • Diligam te, Domine, fortitudo mea… * 01/02/2026
  • Gotowi walczyć o to, kim jesteśmy i w co wierzymy 28/01/2026

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.