Dotąd uważałem się za miłośnika brzmień skrzypcowych. Od dzisiaj sporą część tych uczuć przeniosę na… suki.

Zrekonstruowane na podstawie obrazów Wojciecha Gersona staropolskie fidele kolanowe: suka biłgorajska i suka mielecka oraz fidel płocka wzmocnione rytmicznym tłem dwóch różnych unikatowych bębnów – usłyszane dzisiaj otworzyły zmysł słuchu na nieznane mi wcześniej brzmieniowe częstotliwości. Mam za sobą wiele przeżyć związanych z koncertami i nie jeden raz było mi dane słyszeć absolutnie nadzwyczajne brzmienia. Opisywałem je w licznych spisywanych przeze mnie relacjach, usiłując oddać słowem pisanym niezwyczajne wibracje, w jakich zanurzali mnie instrumentaliści. Nie rozwinę tu wątku wokalistów, bo to niewątpliwie odrębny i równie pasjonujący temat.

Jestem pod przemożnym wrażeniem koncertu kwartetu „Reborn”. Wieczór, jaki kilkanaście minut temu zakończył się w bardzkiej bazylice był częścią czwartej już edycji Międzynarodowego Forum Muzycznego. Byłem dotąd na wszystkich koncertach i słyszę w ich trakcie przede wszystkim cudownie brzmiące organy. Mistrzowie, przyjeżdżający z Polski i spoza jej granic, wydobywają z odnowionego w 2012 r. genialnego instrumentarium nieprzeciętne kompozycje i nadają im indywidualny, a więc niepowtarzalny rys. Każdy maestro rozsiewa po wnętrzu świątyni fale, które mają w sobie nie tylko walor estetyczny, ale też są nośnikiem duchowych medytacji. W części z tych koncertów uczestniczą ponadto wokaliści i instrumentaliści ubogacający paletę wrażeń.

„Reborn” to: Maria Pomianowska – multiinstrumentalistka – na co dzień pracownik naukowy Akademii Muzycznej w Krakowie, Aleksandra Kauf – wokalistka i instrumentalistka, również związana z Akademią Muzyczną w Krakowie, Iwona Rapacz – instrumentalistka i absolwentka Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie, Patrycja Napierała – perkusjonistka, absolwentka geoinformacji na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, jako artystka jest jedną z najbardziej wyrazistych przedstawicielek nurtu etno. Kwartet, jaki wymienione artystki powołały do istnienia przywraca nam, żyjącym w XXI wieku instrumenty i melodie, jakie nadawały smak muzyce kilka wieków temu. Od chwili, gdy stanowiły instrumentalny top, minęło tak wiele czasu, że fizycznie przestały istnieć, zanikła technika gry na nich i tym samym nikt nie słyszał takiej muzyki. Ich strój wyzwala dźwięki o częstotliwości innej, niż znana nam ze współczesnych instrumentów strunowych. Jest coś kojącego i jednocześnie wzruszającego w dźwiękach, jakie z nich płyną. Zaproszenie zespołu „Reborn” było wyjątkowo trafnym pomysłem organizatorów dzisiejszego koncertu. Nazwa kwartetu wskazuje na ideę, jaką kierują się artystki, a szczególnie dr hab. muzykologii Maria Pomianowska. Nadała ona nowe życie zrekonstruowanym instrumentom. Zaczęło się od dostrzeżenia ich kształtu na obrazach Wojciecha Gersona, potem był czas poszukiwań muzycznych tradycji i bardzo trudnej pracy lutnika, który odtworzył kolejne fidele. Od najbliższego wtorku „Reborn” będzie występować w Stanach Zjednoczonych. Początek trasy promującej projekt „The Voice of Suka” to występ na Lincoln Center Festival w Nowym Jorku potem w Kennedy Center w Waszyngtonie. Już wiadomo o następnym amerykańskim tournée jesienią. Mieliśmy je na wyciągnięcie rąk w Bardzie. Jestem przekonany, że wszyscy obecni na dzisiejszym koncercie, jeszcze słyszą piękne wibracje polskich suk.