Drogi wiodą mnie do odkryć. Na początku miesiąca byłem w Sokołowsku, a dzisiaj trafiłem do Wschowy. Pozornie nic nie łączy obu miejscowości, bo choćby ze względu na okoliczności historyczne i położenie geograficzne chyba trudno byłoby znaleźć obustronne powiązania.

Jednakże we wsi Sokołowsko (choć ma wizerunek miasta) i w mieście Wschowa (będącym onegdaj grodem królów) daje się dostrzec ten sam pierwiastek miejskości w jej szlachetnym wymiarze. Oba ośrodki, przynajmniej w zakresie kręgosłupa / osi zabudowy, dają do zrozumienia przybyszom (mieszkańcy albo to wiedzą, albo już tego nie zauważają), że są zaprojektowane, że powstały z zamysłem, że ktoś stawiał poszczególne elementy konstruktu w sposób celowy i racjonalny.

Na szczęście jest nam dane, że samorządy rewitalizują swoje obszary wcześniejszego wieloletniego zaniechania troski o zasoby architektonicznie. Są one kośćcem miasta, na nich budowana jest subtelna tkanka społeczna. Tym bardziej więc rzeczony już zamysł tych, którzy wyznaczyli kwartały i nadali im sens komunikując je ze sobą, po czym wypełnili poszczególne wielokąty funkcjonalną zabudową skomponowaną w sposób możliwie łączący aspekty pragmatyczne z walorami estetycznymi, zasługuje na docenienie. Współcześni decydenci (nie zawsze są to włodarze gmin) przyjmują owo dobro i nadają mu nowe życie lub traktują je jako przysłowiowe „dobro inwentarza”, z którym „jakoś” trzeba się uporać.

Sokołowsko i Wschowa uwidoczniają próby odzyskiwania witalności „starych miast”. W obu miejscowościach nie tętni wprawdzie wielkomiejski gwar i nie widać gonitwy z czasem (choć zapewne mieszkańcy znają te zjawiska), to jednak można sobie wyobrazić ich przyszłość. Zależy ona od złożenia się w jeden strumień różnych czynników (demografia, gospodarka, innowacyjność, inwencja, etc.). Historia Wschowy jest arcybogata. Historia Sokołowska jest arcybarwna. Jest zatem fundament, na jakim można bazować snując najpierw, potem szkicując, a następnie definiując cele na przyszłość i wreszcie inicjując ich spełnianie. To jest bowiem ciąg sprawczy, bez którego dana miejscowość nie ma racji bytu.

Wschowa i Sokołowsko mają jeszcze jeden skarb: niewidzialny, niesłyszalny, niedoceniany częstokroć, niemierzalny w swej istocie. To strefy ciszy. Nawet jeśli jest względna i uzależniona od pory dnia, pory roku i innych nieznanych mi czynników, to jednak i tu, i tam, można na chwilę odetchnąć ciszą.

Opublikowany przez Krzysztof Kotowicz Wtorek, 5 marca 2019

Opublikowany przez Krzysztof Kotowicz Czwartek, 21 marca 2019