Pamiętacie śpiącą królewnę? Potrzebny był kochający drugi człowiek, by opuściła ją niemoc snu, a wszystko później toczyło się szczęśliwie. To była bajka. A teraz prawdziwa historia… Jedną z jej odsłon stało się życie i śmierć 25-letniej Hiszpanki Noelii Castillo Ramos. Takich tragicznych sytuacji było i jest więcej.
Rok 2005.
Amerykanka Theresa Marie Schiavo ostatnich piętnaście lat życia spędziła w trwałym stanie wegetatywnym, wywołanym ciężkim uszkodzeniem mózgu po zatrzymaniu krążenia, związanym z zaburzeniami metabolicznymi spowodowanymi bulimią. Michael, mąż Terri Schiavo utrzymywał, że żona chciała, aby w razie jakiejś nieuleczalnej choroby nie podtrzymywać jej stanu w nieskończoność. Natomiast Bob i Mary, rodzice Terri, twierdzili, że można było z nią nawiązać kontakt, a ich zdaniem dzięki rehabilitacji dałoby się przywrócić ich córkę do minimum sprawności. Prawne, polityczne i medialne spory toczyły się bez końca, gdy w tym czasie kilkukrotnie kobiecie wstrzymywano i przywracano sztuczne odżywanie. Ostatecznie 42-latce życie odebrano w 2005 r., gdy jej sztuczne odżywianie zostało wstrzymane definitywnie, a Terri po trzynastu dobach zmarła z wygłodzenia.
Rok 2009.
Przez 17 lat po tym, jak w wyniku wypadku drogowego wpadła w stan wegetatywny, Włoszka Eluana Englaro była podtrzymywana przy życiu przez sztuczne odżywianie. Od 1994 r. kobieta przebywała w ośrodku opiekuńczym prowadzonym przez siostry zakonne, które odmówiły zgody na zaprzestanie karmienia swojej podopiecznej w ich zakładzie. Ojciec kobiety domagał się przeniesienia córki do szpitala, aby tam zaprzestać jej sztucznego odżywiania. Epopeja sądowo-polityczna trwała kilka lat, zanim w 2008 r. włoski sąd wydał wiążące postanowienie zgodne z wnioskiem ojca. W tym samym czasie Eluana przechodziła kilka cykli wybudzania się i ponownego zapadania w śpiączkę. W 2009 r. przeniesiono kobietę do prywatnej kliniki, gdzie zespół lekarzy zgodził się z własnej inicjatywy asystować przy niej, kiedy sztuczne odżywanie zostanie wstrzymane. Eluana umarła z wygłodzenia, znajdując się w ośrodku medycznym.
Rok 2017.
W Londynie niespełna roczny Charlie Gard cierpiał od urodzenia na rzadką chorobę. Wykryto ją w szpitalu przy Great Ormond Street, gdzie w tamtym czasie nie można było jej wyleczyć. W sposób eksperymentalny dawano na to szansę w Stanach Zjednoczonych. Jednak sędzia brytyjski nakazał odłączenie urządzeń podtrzymujących Charliego przy życiu. Rodzice bezskutecznie odwoływali się w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Tymczasem szpital dziecięcy Bambino Gesu w Rzymie oświadczył, że gotów jest podtrzymać chłopca u siebie, dopóki żyje. Gdy sprawa stała się głośna na całym świecie, papież wzywał do modlitewnego wspierania dziecka i jego rodziców, którzy niemal do końca walczyli o przedłużenie jego życia. Bezskutecznie, bo wreszcie ulegli presji lekarzy i prawników, godząc się na odłączenie ich synka od aparatury medycznej, a tym samym na jego śmierć.
Rok 2018.
2-letni Alfie Evans cierpiał na niezdefiniowaną chorobę neurodegeneracyjną. Władze w Londynie praktycznie internowały rodzinę Evansów, a szpital, w którym przebywał chłopczyk, zamieniono w więzienie, choć watykańska klinika Bambino Gesu wyspecjalizowana w terapiach rzadkich chorób była gotowa do przyjęcia Alfiego. Państwo włoskie w kilka godzin przyznało dziecku i jego rodzicom obywatelstwo włoskie, aby móc ich legalnie ewakuować gotowym do transferu rządowym samolotem medycznym z Liverpoolu do Rzymu. Nie pomogły apele z całego świata, nie pomógł głos papieża. Lekarze odłączyli aparaturę respiracyjną, a chłopiec jeszcze przez ok. sześć godzin oddychał. Umarł, dusząc się.
Rok 2022.
17-letnia belgijka Shanti De Corte przeżyła bez szwanku atak terrorystyczny ISIS na lotnisku w Brukseli, w którym tuż obok niej zginęły 32 osoby. W wyniku tego zdarzenia cierpiała na zespół stresu pourazowego. Kilkakrotnie była hospitalizowana w państwowych oddziałach psychiatrycznych i poddawana silnej farmakoterapii. Jej stan radykalnie pogorszył się, gdy w 2018 r. padła ofiarą gwałtu. Mając zgodę rodziców, dwóch psychiatrów zatwierdziło w 2020 r. jej wniosek o eutanazję. 23-letnia Shanti poddała się eutanazji w 2022 r. poprzez podanie zastrzyku śmiercionośnego w obecności rodziny.
Rok 2023.
Zgwałcona w wieku 13 lat Milou Verhoof z Holandii doznaje głębokiej depresji pourazowej. Rodzice umieścili ją w państwowym szpitalu psychiatrycznym, gdzie ponownie była wykorzystywana seksualnie. Jej rodzice skontaktowali się z psychiatrą, który zgodził się na przeprowadzenie eutanazji. W 2023 r. Milou, mając 17 lat, została poddana eutanazji w swojej sypialni z dzieciństwa, z pomalowanymi paznokciami, ubrana w formalną suknię i na wysokich obcasach, jak to szczegółowo opisywały media. Pobawiono ją życia nie z powodu choroby terminalnej czy uciążliwej, lecz z powodu głębokiego cierpienia psychicznego oraz wcześniej doznanej przemocy.
Rok 2026.
Historia 25-letniej Hiszpanki Noelii Castillo Ramos jest jedną z najbardziej druzgocących. Noelia miała 13 lat, gdy rodzice utracili nagle dochody i miejsce zamieszkania, a dziewczynka trafiła pod kuratelę opieki społecznej. W 2022 r. padła ofiarą brutalnego gwałtu zbiorowego w rządowym ośrodku dla młodzieży. Jednym ze skutków traumy była próba samobójcza. Po skoku z piątego piętra przeżyła, ale cierpiała na paraplegię, czyli upośledzenie funkcji motorycznych lub czuciowych kończyn dolnych. W 2024 r. zażądała eutanazji, powołując się na obowiązujące w Hiszpanii prawo. W obronie życia Noelii konsekwentnie wypowiadał się jej ojciec, a w wypowiedziach matki i babci nie było wyraźnej zgody na pozbawienie życia Noelii. Batalia prawna zakończyła się 10 marca 2026 r., gdy Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu odrzucił apelację ojca. 26 marca 2026 r. Noelia poddała się eutanazji w jednym ze szpitali w Barcelonie. Procedura polegała na dożylnym podawaniu leków, które wywołały głęboką sedację i późniejsze zatrzymanie oddechu, mające na celu zapobieganie odczuwaniu bólu przez pacjenta. W tle sprawy są medialne przekazy sugerujące, że szpital, w którym dokonano zabójstwa Noelii, jeszcze za jej życia komercyjnie „zakontraktował” niektóre jej organy dla innych pacjentów.
Czy z faktu, że każdy przypadek eutanazji jest inny, można wyciągnąć wniosek o braku jednej normy, jednolicie definiowanej i rozumianej wartości, powszechnie uznawanej zasady, na podstawie których za każdym razem należałoby podejmować decyzje w kwestii absolutnie zasadniczej, jaką jest prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci? Czy na każdym poziomie: etycznym, prawnym, społecznym, medialnym, politycznym, medycznym, psychologicznym i każdym innym, jaki przyjdzie w konkretnych okolicznościach uwzględniać, nie ma zastosowania wspólny mianownik, którym jest nienaruszalność ludzkiego życia?
Z całą pewnością można stwierdzić, że opisane wyżej sytuacje, poza różniącymi je imionami i nazwiskami osób a co za tym idzie, każdorazowo niepowtarzalną siatką okoliczności, wywołują za każdym razem sztorm emocji. Jesteśmy (jeszcze!) jako zbiorowość ludzka zdolni dostrzegać prawdę, że stanowienie o życiu człowieka nie może być – jeśli oczekujemy sprawiedliwego i godnego traktowania osoby – wypadkową wpływu emocji i władzy. A tak właśnie było w przypadku: Theresy, Eluany, Charliego, Alfiego, Shanti, Milou i Noelii.
Słownikowa definicja eutanazję określa jako „spowodowanie śmierci osoby nieuleczalnie chorej i cierpiącej w celu skrócenia jej cierpień”. Ten „humanitarny” obraz czynu zabójstwa lub wspomagania samobójstwa odbiega od praktyki życia i prawodawstwa. Następuje przesunięcie akcentu z problemu, jakim jest choroba terminalna, na szeroko interpretowane cierpienie. W tle pojawia się proceder handlu organami ludzkimi. Medycy czy psychologowie, zamiast podejmować terapię, asystują przy uśmiercaniu.
Obecnie eutanazja jest legalna (choć na różnych zasadach) w: Holandii, Belgii, Luksemburgu, Hiszpanii, Portugalii, Kanadzie, Nowej Zelandii i Kolumbii. Tak zwane „asystowane samobójstwo” jest zalegalizowane w Szwajcarii oraz niektórych stanach USA i Australii. W Polsce zarówno eutanazja, jak i pomoc w samobójstwie są nielegalne i Kodeks Karny traktuje te czyny jako zabójstwo na żądanie. Karalne jest także nakłanianie do samobójstwa.
Jednoznaczna jest w kwestii eutanazji doktryna Kościoła. Pismo Święte, nauczanie Ojców Kościoła, wypowiedzi papieży i codzienne zwyczajne nauczanie są niezmiennym powtarzaniem normy „nie zabijaj”. Mówią o tym postanowienia Katechizmu Kościoła Katolickiego (2276 – 2279).
- Osoby, których sprawność życiowa jest ograniczona lub osłabiona, domagają się szczególnego szacunku. Chorzy lub upośledzeni powinni być wspierani, by mogli prowadzić, w takiej mierze, w jakiej to możliwe, normalne życie.
- Eutanazja bezpośrednia, niezależnie od motywów i środków, polega na położeniu kresu życiu osób upośledzonych, chorych lub umierających. Jest ona moralnie niedopuszczalna. W ten sposób działanie lub zaniechanie działania, które samo w sobie lub w zamierzeniu zadaje śmierć, by zlikwidować ból, stanowi zabójstwo głęboko sprzeczne z godnością osoby ludzkiej i z poszanowaniem Boga żywego, jej Stwórcy. Błąd w ocenie, w który można popaść w dobrej wierze, nie zmienia natury tego zbrodniczego czynu, który zawsze należy potępić i wykluczyć.
- Zaprzestanie zabiegów medycznych kosztownych, ryzykownych, nadzwyczajnych lub niewspółmiernych do spodziewanych rezultatów może być uprawnione. Jest to odmowa „uporczywej terapii”. Nie zamierza się w ten sposób zadawać śmierci; przyjmuje się, że w tym przypadku nie można jej przeszkodzić. Decyzje powinny być podjęte przez pacjenta, jeśli ma do tego kompetencje i jest do tego zdolny; w przeciwnym razie – przez osoby uprawnione, zawsze z poszanowaniem rozumnej woli i słusznych interesów pacjenta.
- Nawet jeśli śmierć jest uważana za nieuchronną, zwykłe zabiegi przysługujące osobie chorej nie mogą być w sposób uprawniony przerywane. Stosowanie środków przeciwbólowych, by ulżyć cierpieniom umierającego, nawet za cenę skrócenia jego życia, może być moralnie zgodne z ludzką godnością, jeżeli śmierć nie jest zamierzona ani jako cel, ani jako środek, lecz jedynie przewidywana i tolerowana jako nieunikniona. Opieka paliatywna stanowi pierwszorzędną postać bezinteresownej miłości. Z tego tytułu powinna być popierana.
W serwisie Onet.pl można było przeczytać, że 25-latka z Katalonii stała się najmłodszą osobą w Hiszpanii, która skorzystała z prawa do eutanazji. Jej przeciwnikiem był własny ojciec wspierany przez konserwatywną organizację Abogados Cristianos. Zauważmy, ojca Noelii, który przez prawie dwa lata toczył walkę sądową o prawo do życia swojej córki, popularny w Polsce portal nazywa jej… „przeciwnikiem”! Nieprawdą jest, że była najmłodszą hiszpańską ofiarą eutanazji, bo spośród 1123 osób, które dotąd poddały się w tym kraju eutanazji, dwie były w wieku 22 i 23 lat. Warto dodać, że Hiszpańska Fundacja Chrześcijańskich Prawników Abogados Cristianos jest podmiotem non-profit, złożonym z prawników, profesorów, adwokatów i studentów prawa, którzy działają w obronie życia, rodziny i wolności religijnej w ramach prawnych.
„W końcu mi się udało”. Koniec gehenny 25-latki, która od półtora roku walczyła o eutanazję. Jej wniosek o eutanazję był blokowany przez ojca i katolickich prawników – czytamy w Wyborcza.pl, gdzie dodatkowo wysuwa się argument, że gdy Noelia była dzieckiem, jej rodzice mieli być alkoholikami i narkomanami. Słowem „gehenna” zamyka się kaskadę zdarzeń, w których państwo nie reagowało w ogóle lub niedostatecznie na pogłębiający się kryzys dziecka i rodziny, potem nastolatki i młodej kobiety. Eutanazja, czyli uśmiercenie jest ukazywane jako… sukces!
Kobieta była sparaliżowana od pasa w dół. Przez dwa lata walczyła o eutanazję – podano w mediach społecznościowych śniadaniowego programu „Dzień dobry TVN”. Opisując jej traumatyczną biografię, podkreślono: Wszystkie te doświadczenia sprawiły, że jej stan psychiczny ciągle się pogarszał. W końcu, w 2024 roku kobieta złożyła wniosek o eutanazję wspomaganą. Trzy miesiące później specjalna komisja to zaakceptowała. Autorzy publikacji nie podejmują nawet próby zastanowienia się, czy i kto chciał pomóc dziewczynie wyjść z fatalnego ciągu zdarzeń. Za „pomoc” uchodzi zgoda na samobójstwo wspomagane.
Noelia została zabita. Rodzina walczyła o nią do końca – to tytuł informacji zamieszczonej przez portal Opoka.pl, który ujawnił, że na Noelię Castillo naciskano, by poddała się eutanazji, bo dzięki temu będzie można pobrać jej narządy – informuje matka zabitej 25-latki. Według prawniczki Polonii Castellanos, pracownicy szpitala przekonywali Noelię, że nie może opóźniać eutanazji, ponieważ jej organy zostały już przydzielone innym pacjentom.
Następnego dnia po śmierci Noelii Castillo Ramos kilku hiszpańskich biskupów odniosło się do dramatu 25-letniej kobiety. Hierarchowie powiedzieli: Kiedy życie boli, odpowiedzią nie może być skrócenie podróży, ale raczej przejście jej razem. Tylko w ten sposób możemy zbudować prawdziwie sprawiedliwe społeczeństwo, w którym nikt nie czuje się samotny ani odrzucany.
Szpitale zamienia się w więzienia. Widzą to wszystko organizacje mieniące się obrońcami praw rozmaitych mniejszości, propagujące teorie cywilizacyjnej modernizacji. Wszystko to widzą rozmaite instytucje, które potrafią bronić dobrostanu zwierząt, żyjątek błąkających się w pobliżu autostrady czy robaków zżerających drzewa, ale nie bronią człowieka.
Zimna lodowa tafla oddzielająca cywilizację życia od cywilizacji śmierci okazuje się twardsza, niż przypuszczamy. I jest ostrzejsza, niż sobie zdajemy sprawę, bo przecina nić doczesnego życia ludzi. Kto – może z nas…? – będzie następną, słabszą i samotną ofiarą systemu zakamuflowanego pod płaszczykiem demokracji, w którym prawo do życia jest kwestionowane na każdym jego etapie? Kto z nas będzie podopiecznym…, podsądnym… – skazanym?
Tekst dedykowany dla serwisu wAkcji.24.pl













