KOTOWICZ.pl
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
KOTOWICZ.pl
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Fakty

„Dziecko przestaje oddychać i jego mózg umiera” – kto jest sensem waszego życia?

#BliżejSłowa (103)

KK Dodane przez KK
24/01/2026
w Fakty
0
Dziecko przestaje oddychać i jego mózg umiera
Udostępnij na FacebookUdostępnij na Twitter

Milczenie nie jest złotem ani nawet srebrem, gdy staje się zasłoną dymną dla zagrożenia. Przestrzeganie przed złem zaczyna się od nazywania rzeczy po imieniu (czyli stosowania słów zgodnie z ich znaczeniem). Gdy trzeba, należy mówić, choćby czas i warunki nie były pomyślne, szczególnie gdy niebezpieczeństwo dotyczy dzieci. Należy mówić i powtarzać bez końca. Przede wszystkim jednak należy chronić lub ratować dzieci.  

Niezwykle niechętnie przyjmujemy do wiadomości, że gdzieś w pobliżu, niekiedy bardzo blisko nas, toczy się proces nieodwracalnie i totalnie dewastujący człowieka. Już wtedy albo nas to przerasta, albo jest za późno, aby chociaż wyhamować pęd ku katastrofie. Nikt racjonalnie myślący nie decyduje się na czołowe zderzenie ze skałą, bo nie da się z tego wyjść cało. Zanim więc nawigacja wymknie się spod kontroli czy też, gdy jeszcze można zmienić kurs, należy wiedzieć i rozumieć, dlaczego podróż w życie – jaką zaczyna dziecko – nie może być jego odosobnioną drogą. Samotność dziecka, mimo swojej niewyobrażalności, jest tragiczną codziennością tysięcy dzieci w Polsce.

Wszystko, co przeczytasz poniżej, jest wyborem fragmentów autentycznych świadectw. To zbiór wypowiedzi: rodziców, lekarzy różnych specjalizacji, psychologów, psychoterapeutów, farmaceutów, pedagogów, logoterapeutów, socjologów, psychiatrów, neuropsychiatrów, policjantów, księży i wolontariuszy. Jest też głos dilera. I są relacje samych nastoletnich lub dwudziesto-, trzydziestoletnich osób uzależnionych od substancji psychoaktywnych, tj. od narkotyków i alkoholu, ale też pornografii. To zapis stanu mającego miejsce w Polsce w 2025 roku. Nie ma w nim bezimiennych statystyk, które mogą szokować skalą zjawiska. Są za to imiona i fakty, które przemawiają dosłownością.

  • Michał ma dziewięć lat. Stoi z kolegami na orliku. Jeden z nich wyciąga skręta. „Co to?”. „Trawa”. „Daj spróbować”. Marihuana niezbyt mu leży, ale jest łatwo dostępna. Zaczyna też wdychać klej i gaz z zapalniczek. Gdy ma jedenaście lat, odurza się kodeiną z leków aptecznych bez recepty. Dwanaście lat – mefedron, amfetamina, coraz mocniejsze opioidy. Trzynaście lat – mefedron do żyły. Czternaście lat – pierwsza strzykawka z morfiną. Potem heroina i kombinacje wszelkich możliwych narkotyków. (…) Ma dziewiętnaście lat. „Dla nas to był szok. Był normalnym dzieckiem. Żadnych problemów. Wiadomo, że czasem się buntował, ale zrzucaliśmy to na okres dojrzewania. Nigdy nie zachowywał się agresywnie, nie leciał z rękami. Kłótnie zawsze się zdarzają, ale nic więcej się nie działo. Był zamknięty w sobie, nie chciał o sobie rozmawiać, ale tak to wyglądało zawsze. Nagle usłyszeliśmy, że ma myśli samobójcze, że nie dożyje dziewiętnastych urodzin, bo uzależnienie go wykańcza, zawładnęło nim i nie jest w stanie sobie poradzić”.
  • Mieszkanie w Warszawie. Chwilę po dwudziestej drugiej. Dzwonek do drzwi. Otwiera kobieta. Przed drzwiami policjanci. „Szukamy pani córki. Właśnie próbuje się zabić”. Kobieta w szoku. Razem z mężem i policjantami biegnie do pokoju. Dziewczynka ledwo przytomna. Karetka wiezie ją do szpitala (…). Ta dziewczynka trafiła do nas po przedawkowaniu. Była bardzo splątana. Kontakt był utrudniony. Wieczorem siedziała w swoim pokoju. Połknęła kilkadziesiąt tabletek już nawet nie pamiętam czego. Uratowała ją opiekunka z obozu jeździeckiego. Gdy dziewczynka zażyła tabletki, wysłała jej SMS-a, że to zrobiła. Kobieta od razu zadzwoniła na policję. To była zwykła, naprawdę dobra rodzina. Matka w ogromnym szoku. Nie mogła pojąć, jak to się mogło stać. Wieczorem zrobiła córce kolację. Dziewczynka zachowywała się normalnie. Nic nie zapowiadało tragedii. A jednak coś musiało być nie tak.
  • Na dwa dni trafił na oddział psychiatryczny. Potem do nas wrócił, bo lekarze tam uznali, że to nie była próba samobójcza. W początkowym zamiarze nie była, ale mogła się skończyć śmiercią. (…) W nim w ogóle nie ma strachu przed śmiercią. W czasie jednej z rozmów opowiadał mi o wyzwaniu, jakie zrobił ze znajomymi, którzy też zażywają. Polegało ono na tym, że wygrywa ta osoba, która zażyje najwięcej oksykodonu na raz i przeżyje. Jaka jest śmiertelna dawka? Według różnych źródeł od pięciu do stu pięćdziesięciu miligramów. Jasiek doszedł do dziewięciuset i przeżył. Jeszcze sobie planował dokładać klonazepam, żeby przebić innych. Zapytałam go wtedy: „A co z innymi?” „Trzech umarło”. „Jak się z tym czujesz?” „Byli słabi”.

Magda Mieśnik i Piotr Mieśnik są rodzicami dwojga dzieci. Zawodowo są dziennikarzami. W 2025 r. wydali książkę pt. „Noski. Tak ćpają polskie dzieci”. To ponad 300 stron relacji niemal „na żywo” z pól bitewnych, na których naprawdę rozgrywają się losy już nie pojedynczych, nie setek, ale tysięcy dzieci w Polsce. Nie ma regionu czy lokalizacji (miasto – wieś), nie ma statusu społecznego rodziców (bogaci – biedni, wykształceni – niewykształceni, normalni – patologiczni, etc.) i, co jest najgorsze, nie ma bariery wieku, bo w ryzyko uzależnienia lub uzależnienie wdają się coraz młodsze dzieci (nie ma znaczenia płeć).

Jeśli komukolwiek wydaje się, że problem jest daleko od niego, od jego rodziny, od jego uczniów, wychowanków czy podopiecznych, od jego miejsca zamieszkania czy środowiska, w jakim się obraca zawodowo czy prywatnie – zdaniem autorów książki – jest w błędzie. I jest to błąd o tyle niebezpieczny, że powoduje bagatelizowanie realnego problemu, bo uzależnienie bywa traktowane jako epizod, z którego można wyjść bez szwanku. W rzeczywistości uzależnienie jest początkiem końca!

  • Mechanizm umierania. Z punktu widzenia lekarza to największe wyzwanie. Gdy dziecko wymiesza te wszystkie środki, zażyje ich bardzo dużo, pojawiają się zaburzenia oddychania. Oddechów jest coraz mniej, kilka na minutę, aż dziecko w końcu przestaje oddychać i jego mózg umiera. (…) Brak tlenu to element, który jest dla człowieka trudny do zniesienia. W przypadku dzieci po narkotykach w ogóle nie ma tego lęku. Na nich to nie robi żadnego wrażenia, gdy słyszą, że oddychały zaledwie cztery razy na minutę, a powinny trzy razy więcej. Że ich mózg mógł umrzeć.
  • Gdy dziewczynka miała dziewięć lat, rodzice się rozstali. Rozwód był bardzo trudny. W wieku dwunastu lat pojawiły się pierwsze zaburzenia zachowania, bo nie potrafiła sobie poradzić z tym, że mama i tata nie są razem. W pierwszej klasie liceum pierwszy raz tak prawdziwie się zakochała. Rozstanie to był dla niej ogromny cios. Pojawiła się depresja. Psychiatra. Leki. Twardziele jakoś sobie radzą, ale bardziej wrażliwe dzieci szukają gdzieś ukojenia. Część sięga po narkotyki, by ulżyć sobie w cierpieniu. Tak to wyglądało w przypadku Marty. (…) Psychiatra stwierdził u Marty depresję. Brała leki. Sięgała po narkotyki. (…) Założyły Marcie pulsometr. (…) Urządzenie pokazywało sto siedemdziesiąt osiem, prawie dwieście uderzeń serca na minutę. U zdrowej osoby to siedemdziesiąt-osiemdziesiąt. Marta była cały czas przytomna. Skarżyła się tylko na mdłości, że jest jej niedobrze i bardzo gorąco. Pielęgniarka przynosiła lód. (…). Dziewczynie założono rurkę z tlenem, ale co chwilę ją wyciągała. Jej mama pilnowała, by rurka wracała na swoje miejsce. (…) W komputerze Marty zachowała się jej rozmowa z koleżanką, z którą spędziła ostatnie popołudnie. Znajoma pisała siedemnastolatce, że została zatrzymana przez policję z powodu narkotyków. „Jak to dobrze, że ja mam to już za sobą” – odpisała Marta.
  • Zdarzają się dni, że nie mamy żadnego przypadku pacjenta dorosłego, a mamy dużo dzieci po zażyciu środków psychoaktywnych i prób samobójczych z użyciem leków. Bardzo obniżyła się też granica wiekowa sięgania po takie środki. Zdarzają się już dwunasto-, trzynastolatki. Kiedyś osiemnastolatek to było wydarzenie. Byłem zszokowany próbą samobójczą przy użyciu leków u dziewięciolatka.

Po pierwsze: nieodwracalność uzależnienia polega na swego rodzaju jednokierunkowości drogi, na jaką wkracza dziecko czy nastolatek. Może się im wydawać, że zaspokajają ciekawość, że dostosowują się do kolektywu rówieśników, że uczestniczą w czymś, co przypomina przygodę lub jest zabawą czy grą (challengem). Po drugie: nieodwracalność uzależnienia jest procesem postępującym, czyli zagarniającym coraz bardziej młodego człowieka we wszystkich aspektach jego życia od zdrowia fizycznego, przez kondycję umysłu i psychiki, przez relacje z bliskimi i otoczeniem, na osobistej samoświadomości skończywszy. Po trzecie: nieodwracalność uzależnienia prowadzi do autodestrukcji psychicznej i fizycznej włącznie ze śmiercią, której człowiek nie bierze pod uwagę lub się do niej doprowadza (także celowo przez samobójstwo).

W błędzie są rodzice (najpierw) lub bliscy, nauczyciele, wychowawcy, duchowni, trenerzy, instruktorzy, (potem) zakładając, że dziewczyna lub chłopiec, którymi się opiekują, są naturalnie impregnowani na zagrożenie uzależnieniem lub mają nad sobą jakiś niewidzialny parasol separujący ich od okoliczności, w których mogą sięgnąć po toksynę. Błąd jest tym poważniejszy, gdy dorośli uważają, że uzależnienie jest wyimaginowanym lub marginalnym zjawiskiem, incydentem czy też stanem, nad którym można zapanować.

  • Są dwa typy pacjentów. Pierwsza grupa to osoby bardzo pobudzone, agresywne, wulgarne. Zażyły substancję pobudzającą, puszczają wszelkie hamulce, człowiek traci nad sobą kontrolę. Stymulanty dają tym pacjentom ogromną siłę i pobudzenie, mimo że często nie są atletycznej budowy. Szczupłą dziewczynę czasem musi trzymać kilka osób, nie sposób nad nią zapanować. Do tego dochodzą halucynacje, pacjent słyszy głosy, wydaje się mu, że jest w innym miejscu, że coś dziwnego jest obok lub w nim. Nie sposób dotrzeć do takiej osoby. Druga grupa, dużo mniej liczna, to osoby odurzone, trochę jak po alkoholu. Zataczają się, bełkoczą, mogą być głęboko zamroczone, bez żadnego kontaktu, głęboko śpiące, niereagujące na ból. (…) Co ciekawe, w zachowaniu nie ma żadnej różnicy, jeśli chodzi o płeć.
  • Dzieci dużo szybciej się uzależniają. Im wcześniej ktoś ma kontakt z takimi substancjami, tym mocniej się uzależnia. Dzieci nie mają jeszcze w pełni wykształconego układu nerwowego. Dopiero wykształcają się wzorce zachowania, emocje, intelekt. Jeśli w tym czasie dziecko zażywa substancje, które dezintegrują pracę tego układu, impulsy przeskakują zbyt intensywnie, to pewne połączenia między neuronami nie wykształcają się lub wykształcają się nieprawidłowo. Niestety widzę to u pacjentów. Osoby osiemnasto-, dwudziestoletnie biorą od kilku lat i są już głęboko uzależnione. Ich cechą wspólną jest to, że bardzo wcześnie zaczęły.
  • Dzieci sięgają po wszystko, co tylko można. Najczęściej oczywiście chodzi o marihuanę, która ma w sobie bajkę, że nie jest szkodliwa, że powinna być legalna. Wyznaję prostą zasadę: nie ma bezpiecznych narkotyków. Każda substancja, która może zmienić świadomość, jest niebezpieczna, bo nie wiadomo, jak człowiek na nią zareaguje. (…) W okresie dorastania powodów, dla których człowiek czuje się źle, jest nieskończenie wiele. A narkotyk sprawia, że ktoś poczuje się lepiej, pewniej. Dlatego dzieci chętnie po nie sięgają.

Najgorzej jest jednak nie mieć z dzieckiem czy nastolatkiem żywych relacji. Kontakt z nimi nie może być zredukowany do zapewniania warunków bytowych, egzekwowania chodzenia do szkoły czy zapełnienia kalendarza zajęciami dodatkowymi. Kontakt z dzieckiem jest relacją z nim, a rodzina jest jej naturalnym, pierwszym i najważniejszym filarem. Począwszy od patrzenia córce czy synowi w oczy, od słuchania dziecka oraz rozmawiania i przebywanie z dzieckiem, stawiania wymagań oraz dawania pozytywnego przykładu, po szczere i nielimitowane zainteresowanie wszystkim, co dotyczy córki, syna lub ucznia czy wychowanka. Nie chodzi przy tym o wścibskość, rygoryzm czy nadopiekuńczość, ale o bycie matką, ojcem, nauczycielem, wychowawcą czy opiekunem, który z racji bycia kimś dorosłym jest na tyle dojrzały, aby przewidywać zagrożenia. Przede wszystkim warto stawiać przed dzieckiem pozytywne cele i realizować je wraz z nim, ale też wyznaczać granice i nie obawiać się zakazów, a gdy to konieczne, również kontroli. To wcale nie jest jakiś idealizm…

Odpowiedzialny człowiek doskonale wie, że chorobom lepiej zapobiegać, niż je leczyć. Uzależnienie od substancji psychoaktywnych (nikotyna, alkohol, narkotyki) oraz zachowań ryzykownych (w tym: ekran, sieć internetowa, bulimia, anoreksja, hazard, gry komputerowe, brawura, pornografa, autoagresja) jest nieuleczalne. Powtórzmy: nieuleczalne! Nie ma zatem żadnego powodu, dla którego można przed dzieckiem czy nastolatkiem, świadomie lub przez bagatelizowanie czy wypieranie ze świadomości niebezpieczeństwa, otwierać furtki do faktycznie śmiertelnie groźnych okoliczności.

  • Wiedziałam, że walczę o jego życie. Że jeśli nadal będzie w tym tkwił, umrze. Obserwowałam jego otoczenie i co kilka tygodni dowiadywałam się o śmierci kolejnego dzieciaka z powodu narkotyków. Gdy syn nie wracał na noc do domu, łaziłam po okolicy, po jego kolegach, parkach i szukałam. Byłam dla niego powietrzem. (…) Nie przespałam nocy od wielu miesięcy. Żyłam w nieustannym strachu: czy wróci, czy się obudzi, czy przeżyje? (…) Jestem dwa kroki do przodu, trzy do tyłu. Syn mi ostatnio powiedział: „Ty się będziesz bała całe życie, a ja się będę pilnował całe życie”. Nie mam żadnego scenariusza. Żyję z dnia na dzień. Cały czas w strachu. Boję się, że jak zadzwoni nieznany numer, to odbiorę i usłyszę, że mój syn nie żyje.
  • Jeśli rodzice są blisko z dzieckiem, na pewno nie przegapią symptomów. Dziecko zaczyna się zamykać we własnym świecie. To następuje stopniowo, coraz więcej czasu spędza w zamkniętym pokoju. Rzadziej wychodzi. Pojawiają się znajomi, których nie chce zidentyfikować. Mówi: „Idę do koleżanki”. „Do jakiej?” „Do koleżanki”. „Gdzie idziesz?” „Pokręcimy się po osiedlu. Jeszcze nie wiemy”. Dzwonimy do dziecka, a ono nie odbiera. Umówiliśmy się, że wróci o dwudziestej drugiej, ale go nie ma. Telefon ma wyłączony. Zmienia się zachowanie i ubiór. I co najczęstsze, szybko pogarsza się w nauce i zaczyna wagarować. Podstawowa rada: patrzmy dzieciom w oczy.
  • Klaudia od razu przechodzi do rzeczy. Nie ma górnych trójek. Ale nie z powodu słabej higieny. Jeszcze jej nie wyrosły. Ma trzynaście lat. Tomek nie odpowiada, ale ona i tak go łapie za rękaw i ciągnie za garaże. „Dam ci pieniądze. Nie musisz nic robić. Tylko pogadaj ze mną, okej?” „A ty jakiś zboczony jesteś?” „Pomagam dzieciakom na ulicy. Jesteś głodna?” (…) Klaudia mieszka w ponad stutysięcznym mieście. Dzielnica daleko od centrum. Bloki odrapane. Klatki śmierdzące. Mieszkania komunalne. Bród i smród. Klasyka. Między blokami pozostałość po czasach PRL. Rzędy murowanych, niskich garaży, które teraz służą raczej za graciarnie. To tu Klaudia przyprowadza klientów. To tutaj poznał ją Tomek. Od czterech lat pomaga dzieciom, które wychowuje ulica. „Od dzieciaków nauczyłem się, że lista rzeczy, którymi są w stanie odurzyć się, właściwie nie ma końca. To wynika z tego, że ciągle brakuje im kasy i szukają dużo tańszych zamienników. Jedna dziewczyna, która bez przerwy ciągnęła nosem kryształ, znalazła sposób jak na chwilę osłabić głód, gdy akurat nie miała kasy. Wymyśliła sobie, że zaciągnie nosem mąkę, proszek do pieczenia, cukier puder czy cokolwiek innego. Według niej w ten sposób na chwilę oszukuje organizm, że jednak przyjęła narkotyki” – mówi Tomek.
  • Wysiadają z samochodu przed pięknym ogromnym budynkiem. Dojście do drzwi wejściowych niczym do pałacu, po szerokich, ozdobnych schodach. (…) Światło pali się na poddaszu. „To pokój mojego syna. Na pewno się tam bawi”. Światło jest włączone w okienku niemal przy ziemi. To piwnica. Wchodzą cicho na poddasze do siedmiolatka. Ogromne pomieszczenie. Drogie meble, mnóstwo zabawek. Każde dziecko marzy o takim pokoju. Dziecka jednak nie ma. Matka mówi, że chłopiec musi być u jej siostry w domu obok, ale (…) policjantka sugeruje, żeby sprawdzić jeszcze piwnicę. Tylko po cichu. Schodzą tam. Zza drzwi dobiega muzyka. W piwnicy mnóstwo drewna do kominka. Na dwóch pieńkach siedzą chłopcy. Duży i mały. Obaj trzymają plastikowe butelki po coca-coli wypełnione wodą i dymem. Zaciągają się.

Tylko niektórym – nielicznym! – udaje się wyjść z praktykowania uzależnień. Nigdy jednak nie wychodzą z samego uzależnienia. Nigdy, nawet po odcięciu się od sytuacji, środowiska i stymulantów uzależnienia, takie osoby (także w wieku dorosłym) nie przestają doświadczać mniej lub bardziej głębokich (niekiedy skrywanych) konsekwencji uzależnienia. Dotyczy to zdrowia fizycznego, jak i psychicznego oraz relacji społecznych. I nigdy nie można być pewnym, że coś lub ktoś nie wywoła „iskry”, po której człowiek ponownie wpada w pożar uzależnienia nawet po długim czasie.

  • Najistotniejsza potrzeba w człowieku to potrzeba więzi. Więzi, która jest tworzona przez relację. I ta więź rozpoczyna się jeszcze w okresie, gdy człowiek jest w łonie matki. Kiedy słyszy melodię bicia jej serca, kiedy po narodzinach musi wtulić się w jej ciało i jeść z jej piersi. Ciało kobiety jest tak ułożone, że bardzo ciężko karmić dziecko, nie przytulając go. Ta bliskość i ta więź w jakiś sposób występuje już na tak wczesnych etapach. Ona potem zmienia się na przestrzeni rozwoju człowieka, ale zawsze jest, zawsze funkcjonuje. Jeśli nie ma tej więzi, nie ma relacji, to człowiek bardzo często szuka jej substytutów. Wielu młodych ludzi w swoich grupach rówieśniczych odnajduje coś, czego nie doświadcza w swoich własnych rodzinach. I tu jest szkopuł. Dziecko nie chce mieć na przykład kumpla ojca, z którym zapali skręta. Chce mieć ojca, na którego może liczyć, który daje poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji, który wie, jak żyć. I to nawet wtedy, gdy w danej chwili nie chce go słuchać. Być może będzie chcieć się na nim oprzeć dopiero po latach.
  • W filozofii chrześcijańskiej nigdy nie mówi się „nie” dla człowieka, ale dla jego działań czy czynów. Tak jak w spotkaniu Jezusa z cudzołożnicą – powiedział bardzo mocno „nie” dla jej czynu i bardzo mocno „tak” dla niej jako człowieka. Chronił tę kobietę. Myślę, że pod przykrywką takich czy innych zachowań człowieka jest tak naprawdę obolałe dziecko. Pamiętam, mieliśmy pacjenta, którego już jako sześciolatka znaleziono buszującego po śmietnikach. Policja i opieka społeczna dotarły do piwnicy, w której mieszkał wtedy z młodszym bratem i matką narkomanką. Trafił do nas później jako siedemnastolatek, również z problemem z narkotykami. Cały czas pamiętał, jak w dzieciństwie chodziły po nim szczury. Doświadczył odrzucenia, nie miał nikogo, trafił wprawdzie do rodziny zastępczej, ale tam ojciec okazał się alkoholikiem. Do tego było tam dużo przemocy. Bardzo ciężko było temu chłopcu kochać.
  • Co to znaczy żyć normalnie? Czy to znaczy, że będą mogli w sposób bezpieczny palić marihuanę, czy to, że mogą na przykład w świadomy sposób przeżywać swoje małżeństwa? Generalnie rzecz biorąc, ja uzależnienie nazywam błogosławioną winą. Zna Pan to? Błogosławiona wina podczas Exsultet to pieśń. Śpiewa się w niej, że błogosławiona jest wina Adama, bo gdyby nie było grzechu Adama, nie byłoby Chrystusa, nie byłoby Jego przyjścia na świat, nie byłoby odkupienia i nie zobaczylibyśmy, że Bóg jest miłością. I uzależnienie dla mnie może być również taką „błogosławioną winą”. Żeby wyjść z uzależnienia tak naprawdę, trzeba zmienić całe swoje życie. Jedna kobieta zapytała mnie: „Czy to znaczy, że ja do tej pory słyszałam mono, a teraz mogę słyszeć stereo?”. Odpowiedziałem jej, że tak. To jest kwestia zobaczenia większej liczby kolorów, innej jakości życia. Pod wpływem narkotyków obraz się zawęża. Staram się wskazywać pacjentom, że jest szczęście, które jest możliwe do przeżycia.

Uzależnienie nie musi mieć sensu, by realnie wpływać na człowieka. Zwłaszcza na człowieka niedojrzałego lub dojrzewającego. Uzależnienie dziecka czy nastolatka odbiera mu zdrowie i wolność na początku życia. Człowiek w każdym wieku, gdy jest uzależniony, przestaje być sobą, choć pozostaje osobą. Uzależnienie odbiera ludziom radość życia, zamieniając je w ponurą wegetację. I wreszcie, i co jest najstraszniejsze, uzależnienie uśmierca najpierw nadzieję, a potem uśmierca w ogóle.

 

Daliście dziecku życie. Dajcie dziecku wiarę. Dajcie dziecku nadzieję. Dajcie dziecku miłość. Powtarzajcie dziecku, że jest sensem waszego życia. Dorośnie, będzie szczęśliwe i będzie dawać życie.

 

 

 

 

  • TERAZ: Magda Mieśnik, Piotr Mieśnik, „Noski. Tak ćpają polskie dzieci”, Muza SA, Warszawa, 2025
  • POPRZEDNIO: John Henry Newman, „Rozmyślania i modlitwy”, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa, 1985
  • W CYKLU BLIŻEJ SŁOWA: Dziękuję za przeczytanie publikacji. Przekaż ją dalej, jeśli uważasz, że warto. Odpowiedz, jeśli chcesz i możesz, w publicznym komentarzu lub prywatnej wiadomości.

Tagi: Bliżej Słowadialogrodzina

Podobne Posty

Nieskończony mój Panie jesteś ciągle nowy
Fakty

„Nieskończony mój Panie, jesteś ciągle nowy, chociaż odwieczny” – gdy spojrzysz na witraż o wschodzie słońca…

31/12/2025
Polskie Boże Narodzenia
Fakty

Polskie Boże Narodzenia

23/12/2025
Dziecko w zaułku
Fakty

Dziecko w zaułku

21/12/2025

Social Media

Polecane

Przedwyborczy stragan

7 lat temu
Nie porzucaj nigdy drogi nadziei

„Nie porzucaj nigdy drogi nadziei, na każdej innej drodze byłbyś samotny…” – podaj dalej!

2 lata temu

Wspólnota, tożsamość, uczucia, pamięć ( #miasto2_0 v.5 )

8 lat temu
Domine non sum dignus

Domine non sum dignus… [BRNO – część 1]

2 lata temu

Instagram

Doświadczenie wiary radykalnie wymyka się z ogra Doświadczenie wiary radykalnie wymyka się z ograniczeń wynikających z reguł obliczalności, wymierności, przydatności, a najbardziej z naszego przywiązania do uznawania za fakt tylko tego, co za fakt uznać chcemy. Wiara jest przyjęciem zupełnie innych zasad, wśród których na pierwszy plan wysuwa się przyjęcie za prawdę także tego, co nie jest oczywiste.
✍️ https://kotowicz.pl/nieskonczony-moj-panie-jestes-ciagle-nowy-chociaz-odwieczny-gdy-spojrzysz-na-witraz-o-wschodzie-slonca/
#wiara #łaska #johnhenrynewman #rozmyślaniaimodlitwy #bliżejsłowa
Heaven has no limits! #heaven #nolimits #ibelive Heaven has no limits! 
#heaven #nolimits #ibelive #God
Dobrej nocy… …Dzień dobry. Codzienność czy Dobrej nocy… …Dzień dobry. Codzienność czy niecodzienność. Aby chcieć dobra trzeba być dobrym? Ile czasu potrzebujemy, aby być dobrymi dla innych? Kiedy ostatnio byłem dobry dla kogoś? Jak bardzo pragniemy dobra dla siebie? (Ga 6, 10)
#dobroć #dobrespojrzenie #dobresłowo #dobryczyn
Mrok nie ma przystępu do światła. W mroku szuka Mrok nie ma przystępu do światła. W mroku szukam światła. Światło rozprasza mrok. W mroku pamiętam, że jest światło. (Iz 60, 1-3)
#epifania #olśnienie #objawienie
Imię to słowo, przez które poznaję i jestem po Imię to słowo, przez które poznaję i jestem poznawany. Imię to słowo, które ma moc niepowtarzalnych odniesień. Gdy mogę mówić po imieniu…, gdy mówisz po imieniu… - zachodzi obustronna i nieodwołalna relacja. (Łk 2,21)
#słowomamoc #imiętoty #TLM
Gdzieś pomiędzy czwartą świecą adwentu i drug Gdzieś pomiędzy czwartą świecą adwentu i drugimi 24 godzinami nowego roku…, w poszukiwaniu odzewu na wyszeptany krzyk…, znajdując krainę przyszłości z dala od korzeni tego, co było i co jest… - światło niedotykalne! (2 Tm 1,12)
#wiara #wolność #miłość / #JonFosse

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

Tematy

#miasto2_0 2061 ANEKS biznes Bliżej Słowa dialog kobieta kultura media patriotyzm polityka refleksje rodzina rozwój społeczność synod w drodze wiara wieś
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki

Popularne

Dziecko przestaje oddychać i jego mózg umiera
Fakty

„Dziecko przestaje oddychać i jego mózg umiera” – kto jest sensem waszego życia?

Dodane przez KK
24/01/2026
0

Milczenie nie jest złotem ani nawet srebrem, gdy staje się zasłoną dymną dla zagrożenia. Przestrzeganie przed złem...

Nowy plan

Nowy plan

21/01/2026
Gotowanie żaby czy krojenie salami

Gotowanie żaby czy krojenie salami?

20/01/2026
Efekt białego dymu

Efekt białego dymu

15/01/2026
Dwa miasta i trzy wyzwania

Dwa miasta i trzy wyzwania

10/01/2026

Ostatnie wpisy

  • „Dziecko przestaje oddychać i jego mózg umiera” – kto jest sensem waszego życia? 24/01/2026
  • Nowy plan 21/01/2026
  • Gotowanie żaby czy krojenie salami? 20/01/2026

Kategorie

  • Fakty
  • Kalendarz
  • Polityka
  • Zapiski

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Zapiski
  • Fakty
  • Polityka
  • Kalendarz

© 2004 - 2023 Kotowicz.pl - myśl | kultura | polityka | patriotyzm | wiara.