„Będę mógł wyjść na ulice tego miasta, wyjść i popatrzeć ludziom w oczy.” Te słowa śp. Jana Olszewskiego słyszałem pamiętnej nocy z 4 na 5 czerwca 1992 roku w przekazie „na żywo” z sejmu.

Powtarzano je w ostatnich dniach wielokrotnie we wspomnieniach o zmarłym pierwszym premierem wyłonionym po pierwszych wolnych wyborach w Polsce w 1991 r. Powtarzanie przez apologetów okrągłego stołu, że upadek komunizmu nastąpił w 1989 roku, to czcza propaganda (w którą przez pewien czas wierzyłem niestety). Wtedy komuniści przestąpili z nogi „PRL” na nogę „IIIRP”. W czasie, gdy wszystkie inne kraje byłych „demoludów” miały już za sobą demokratyczne wybory, w Polsce stacjonowały jeszcze wojska sowieckie i mieliśmy parlament i rząd po „częściowo wolnych wyborach”, pierwszym prezydentem został moskiewski namiestnik Wojciech Jaruzelski, a pierwszym nominowanym na premiera był jego poplecznik Czesław Kiszczak. Wybór Lecha Wałęsy, a wcześniej demokratyczne wybory samorządowe w 1990 roku wyznaczały nieodwracalny trend zmian, ale dopiero i niestety na krótko, bo w półrocznym przełomie lat 1991 – 1992 mieliśmy etap przywracania Polsce statusu suwerennego państwa. Najpierw jednak promotor „lewej nogi” obalił rząd Jana Olszewskiego, dzięki któremu Polska znalazła się na drodze do NATO i UE. Czerwonoarmiści ociągali się, ale wreszcie opuścili nasze terytorium w 1993 roku. Jednak dosłownie następnego dnia pałac prezydencki od „elektryka” przejął „magister” Aleksander Kwaśniewski. Kolejny i nieco dłuższy epizod burzenia „PRL-bis” miał miejsce, gdy w latach 2005 – 2007 ster rządu mieli w rękach bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy. Pierwszy jako prezydent w trakcie tragicznie przerwanej kadencji, kreował horyzont i stał na straży godności Polaków i suwerenności Polski. Drugi jako lider środowiska politycznego, a potem premier (w kadencji skróconej w wyniku obstrukcji parlamentarnej i medialnej) wytyczał cele i wyznaczał środki mające na celu rozwój naszego społeczeństwa i naszego kraju. I wreszcie od 2015 roku po dzisiaj jesteśmy we współcześnie najdłuższej fazie, gdy naród i państwo są w synergii wolności i wiarygodności. Obóz prawicy, którego niekwestionowanym liderem jest Jarosław Kaczyński, odpowiada za Polskę, mówi w jej imieniu i o jej dobro zabiega realnie. O skuteczności lepiej będzie mówić z perspektywy czasu, chociaż wiele wskaźników ekonomicznych i politycznych potwierdza tezę, że jest lepiej, jak nigdy dotąd w najnowszej historii Polski.

Powyższa bardzo skompresowana i minimalistycznie ujęta relacja procesu dziejowego paru ostatnich dekad była potrzebna, aby lepiej pojąć wymowę zacytowanych na wstępie słów śp. Jana Olszewskiego. Wygłaszał je człowiek, którego biografia jest jedną z najklarowniejszych wśród postaci życia publicznego naszych czasów. Spina się w niej złożoność historii Polski XX i XXI wieku i zarazem prostota wyborów, jakich dokonywali i dokonują osoby poruszające się w życiowych meandrach z busolą zasad moralnych i zapasem wiedzy popartej osobistym doświadczeniem. Można zaryzykować tezę, iż Jan Olszewski był jednym z ostatnich polityków nowoczesnej Polski, który kierował się bardziej poczuciem przyzwoitości, niż pragmatyzmem. Metapolitycznie rzecz ujmując był politykiem romantycznym. Nie abstrahował od rzeczowości, nie odwracał się od prawa, ekonomii i geopolityki, nie był pięknoduchem. Był traktowany nienawistnie, niesprawiedliwie, ale nie dał się złamać oponentom.

„Będę mógł wyjść na ulice tego miasta, wyjść i popatrzeć ludziom w oczy.” Ta właśnie deklaracja oddaje sedno sposobu uprawiania polityki rozumianej klasycznie jako „troska o dobro wspólne”. Nie można przecież „troszczyć się o dobro wspólne” i nie móc „patrzeć ludziom w oczy”. Odnosząc to do samorządu terytorialnego, jakże trafne są słowa: „wyjść na ulice tego miasta, wyjść i popatrzeć ludziom w oczy.” W ostatnim telewizyjnym wywiadzie Jan Olszewski, podsumowując swój dorobek w sferze publicznej i prywatne życie, powiedział jeszcze więcej, bo w kontekście nieuchronności śmierci. Stwierdził, że tak należy „żyć, by móc patrzeć w przeszłość bez wstrętu”.

Premier Jan Olszewski. Osobiste wyznanie, 2017 r."Żyć, by móc patrzeć w przeszłość bez wstrętu".https://twitter.com/MagazynSledczy/status/1093940351201693696?s=19

Opublikowany przez Moc w słabości się doskonali Piątek, 8 lutego 2019