Tag

refleksje

Kalendarz

Łzy i krew. Nadzieja i odrodzenie. Cierpienie i ból. Samotność.

SCENA 1: Młoda kobieta pochyla się nad sponiewieranym dojrzałym mężczyzną. Jej łzy spadają wprost w jego przymknięte oczy. Okrucieństwo otaczającej ich rzeczywistości na tę krótką chwilę jakby przestaje mieć znaczenie wobec ich niezwykłego odniesienia. Gdy następnego dnia ona ginie, on – biegnąc w strumieniu setek innych ludzi uciekających z miejsca niewymownego udręczenia – wynosi jej bezwładne ciało, by spoczęło na wolności. SCENA 2: Oficer, znajdując się w zniewolonym świecie, pisze pamiętnik nie przeczuwając tragicznego końca swojej podróży. Zostawia bezcenny zapis zdarzeń poprzedzających śmierć jego i tysięcy swoich kolegów. Ich krew wsiąka w zmarzniętą obcą ziemię. Kilka lat później polityk wolnego wrzuca do ognia w kominku tenże sam pamiętnik. Zaciera ślad cynicznego milczenia swoich mocodawców wobec masowej zbrodni. Następnego dnia pierwsze strony gazet ujawniają prawdę.Czytaj dalej

Zapiski

Antidotum

Gorycz, chłód, bierność, beznadzieja. To stany, w jakich lepiej się nie znajdować i nikomu ich nie życzymy. Są przecież synonimami depresji lub jej symptomami.Czytaj dalej

Zapiski

Królewicz zasnął

Pamiętacie śpiącą królewnę? Potrzebny był kochający ją drugi człowiek, by opuściła ją niemoc snu, a wszystko później toczyło się szczęśliwie. To była bajka. A teraz prawdziwa historia. Niekoronowany królewicz zasnął dzisiaj w nocy i już nie będzie pocałunku, jakim można byłoby go obudzić, choć kochających ludzi miał przy sobie, a wokół było tak wielu pragnących pomyślnego finału.Czytaj dalej

Polityka, Zapiski

Kot odwracany ogonem nie przestaje być kotem

Oglądałem niedawno w Teatrze Telewizji pasjonującą interpretację „Krawca” wg Sławomira Mrożka. Napisane w 1964 r., wystawione przez TVP w 1997 r., ma nadal mocną wymowę zarówno w treści, jak i formie, choć mamy rok 2018. To misternie nomen-omen skrojone studium koniunkturalizmu, oportunizmu i imposybilizmu, zasługuje na uwagę z wielu powodów. Pierwszym jest roztaczany w tzw. kulturze masowej, swoisty kult „głównego nurtu”.Czytaj dalej

Kalendarz

Jezu, Ty się tym zajmij

Alfie Evans – niespełna 2-letni chłopczyk. Dziecko znalazło się w kleszczach bezdusznego systemu używanego przez prawników i bezwzględnych procedur stosowanych przez lekarzy. Wbrew wyraźnej woli rodziców, na przekór obiektywnym faktom, lekarze i sędziowie uważają, że w interesie Alfiego jest jego śmierć. Choć po odłączeniu od aparatury szpitalnej miał umrzeć w kilka minut, chłopiec żyje.Czytaj dalej

Kalendarz

Ząbkowice Śląskie prawdziwe

Grafiki, obrazy, fotografie, szkice, pamiętniki, kroniki, opisy, widokówki, mapy, plany, etc. Wszystko, co udaje się pasjonatom historii wydobyć z zapomnienia lub ocalić przed niepamięcią, to niezwykły i wielowarstwowy – więcej, niż trójwymiarowy – obraz Ząbkowic Śląskich. Miasta, które dla osób ceniących estetykę i funkcjonalność przestrzeni publicznych, musiało stanowić synonim urbanistycznej urody.Czytaj dalej

Kalendarz

Przeniknięty Ząbkowicami Śląskimi

Zanim osobiście miałem zaszczyt poznać Franza Toennigesa, słyszałem wiele dobrego o tym, co uczynił oraz z jakim zamiłowaniem do naszego miasta gromadził i dokumentował wszystko, co składa się na kulturowe bogactwo Ząbkowic Śląskich. Jak mało kto, Pan Franz, poza pasją poszukiwania, gromadzenia oraz referowania tego, co stworzyło jego i nasze miasto, objawiał w tym, co i jak robił, olbrzymią dozę uczuć. Czuł Ząbkowice Śląskie jako bardzo osobiste doświadczenie i niejako część własnego kodu genetycznego.Czytaj dalej

Kalendarz

Płoń i świeć, moja gwiazdo / Гори сияй, моя звезда

Gwiazdo miłości, gwiazdo czarowna, gwiazdo moich minionych dni. Będziesz wieczna i niezmienna dla mojej umęczonej duszy. / Звезда любви Звезда волшебная, Звезда моих минувших дней. Ты будешь вечно неизменная. В душе измученной моей. Jedna z najbardziej nasyconych rosyjskością piosenek Anny German (choć nagrana w 1975 r., nie straciła ani jednej nuty ze swojej świeżości) zabrzmiała ponownie.Czytaj dalej

Kalendarz

Jutrzenka

Byłem porażony informacją, najpierw telefoniczną, potem tym, co zobaczyłem na ekranie telewizora. „Nie mamy prezydenta…” – to pierwsze słowa, jakie po paru minutach wypowiedziałem, a w myślach czułem, że nazwanie tego zdarzenia katastrofą lotniczą brzmi jak eufemizm.Czytaj dalej