Nie mam grama satysfakcji w krytyce sposobu działania mojego następcy w sprawie budowy krytej pływalni. Jestem jego poprzednikiem, zatem dylematy i meandry towarzyszące podejmowaniu decyzji rozumiem. Szczególnie gdy wiążą się z odpowiedzialnością przed mieszkańcami i wobec prawa. Sklepy ze strojami kąpielowymi mogą już planować zyski, choć póki co trzeba zakładać kaski i gumofilce.

Jestem ostatnim z tych, którzy nie chcą, aby taki obiekt powstał w Ząbkowicach Śląskich. Za dowód, że to nie tylko słowa,  niech posłużą dokumenty budżetowe i projektowe z lat 2008 – 2010, kiedy to projekt krytej pływalni w naszym mieście był bardzo bliski wdrożenia. Stało się inaczej, bo wybieraliśmy wtedy zadania kierując się pilnością potrzeb mieszkańców. Aquapark nie był wtedy i dzisiaj – według mnie – nadal nie jest pierwszą potrzebą. Ząbkowice Śląskie są jednak na szarym końcu dolnośląskich miast powiatowych, bo zdecydowana ich większość takim obiektem cieszy się już lub niemal na dniach będzie go mieć. Są nawet miasta mniejsze (na przykład Głuszyca, którą znam bliżej), gdzie kryta pływalnia już jest. Marcin Orzeszek obiecał wybudowanie basenu latem 2010 roku, mamy wiosnę 2018, więc czasu było dość. Koniunktura budżetowa i polityczna przez obie kadencje sprzyjała mu w stopniu znacznie wyższym, niż miało to miejsce za mojej jednej kadencji. Mówiąc otwarcie, kryty basen był wyborczą flagą Platformy Obywatelskiej, na czele której od ponad ośmiu lat w powiecie ząbkowickim stoi Marcin Orzeszek i wymachiwanie drzewcem przed kolejnymi wyborami, nie mieści się w ramach estetycznej przyzwoitości. To trochę, jakby opowiadać o atrakcyjności przepłynięcia morza na dmuchanym materacu…

Obiektywnie dzieje się tak, że nawet wbrew ekonomicznemu rozsądkowi basen pod dachem staje się standardem, więc trzeba go wybudować. Kropka. Żadnych dyskusji w kwestii „czy budować…” nie ma sensu toczyć.  Jednak Dyskusja nad tym „…jak budować” ma sens i tylko ubolewać należy, że w pierwszej kadencji pozorowane konsultacje społeczne na ten temat nie miały merytorycznego charakteru i staranie impregnowano je na wątki natury finansowej. Obecnie sytuację determinuje przyjęty i realizowany plan. Pole manewru jest więc ograniczone. Można się nawet zastanawiać czy w ogóle coś jeszcze podlegać może analizom i ewentualnym korektom.

Skoro mowa o pływaniu, mamy koło ratunkowe! Sejmik dolnośląski przyjmie jutro uchwałę, dzięki której 1,25 mln zł wpadnie do budżetowej czapki włodarz Ząbkowic. Piszę te słowa z nieukrywanym przekąsem, bo nie jeden, nie dwa razy i nie trzy; i pewnie nie po raz ostatni, odnotowuję przerost osobistych ambicji nad odpowiedzialnością za innych. To niezrównoważenie nie budzi większej dyskusji wśród ząbkowiczan, bo wszyscy jesteśmy skłonni chętniej przyjmować dobre wiadomości. Dobrą wiadomością jest informacja o przyznanej naszej gminie dotacji. Samorząd wojewódzki wykazał dobrą wolę, za co należą się słowa wdzięczności. Przekazana kwota, choć niebagatelna z punktu widzenia przeciętnego obywatela, w istocie stanowi zaledwie kilka procent kosztów realizowanego od jesieni 2017 r. przedsięwzięcia. Finał planowany jest na jesień 2019 r. i wtedy trzeba będzie zapłacić wykonawcy. Już teraz wiadomo, że ogół nakładów finansowych na budowę ząbkowickiego basenu oscyluje w okolicy kwoty 18,4 mln zł.

W chwili pisania tych słów nic nie wiadomo o innych dotacjach, jakie wpłyną do budżetu gminy. Nawet jeśli ministerstwo sportu i turystyki zdecyduje się aneksować umowę z 2015 r. i zgodzi się na zmieniony po raz kolejny termin wybudowania basenu i jego zmodyfikowaną konfigurację budowlaną, to z kwotą 3,3 mln zł nadal mamy ledwie ¼ całych kosztów! Należy zatem rozmawiać o planie finansowym inwestycji określanej przez urzędującego burmistrza „największym projektem w najnowszej historii miasta”.

Pływanie po mieliznach do atrakcji nie należy. Jest jeszcze cała pula pytań obejmujących prognozę planu organizacyjnego i finansowego basenu już po oddaniu go do eksploatacji. Wielokrotnie stawiałem pytania o planowany sposób zarządzania obiektem, o przewidywane koszty jego utrzymania (w tym ewentualne obciążenia kredytowe związane z budową w przypadku braku czy niedostatku dotacji) oraz spodziewane przychody z tytułu udostępniania basenu miłośnikom rekreacji wodnej.

Miło byłoby się już wykąpać w ząbkowickim aquaparku czy choćby aquaskwerku? Jestem za, ale….Skoro basen ma być oddany do użytku w III kwartale 2019 r., to znaczy, że już w tym roku powinniśmy ujrzeć pierwsze predykcje budżetowe dotyczące krytej pływalni. Wynika z to faktu, iż do 15 listopada organ wykonawczy gminy (burmistrz) musi przekazać projekt budżetu organowi stanowiącemu (radzie miejskiej) na rok następny. Budżetu nie pisze się w kilka godzin i praca nad dokumentem zaczyna się tuż po wakacjach. Wprawdzie wybory samorządowe odbędą się na przełomie października i listopada 2018, to jednak nie zwalnia burmistrza i skarbnika z obowiązku przygotowywania projektu budżetu na rok 2019. Budżet roczny musi być ponadto spójny z wieloletnią prognozą finansową. Czy przed datą wyborów poznamy ten dokument i czy będzie w nim pozycja dotycząca krytej pływalni? A może włodarz zdecyduje się wcześniej określić swoje stanowisko w tej sprawie, tym bardziej, że mówimy o wydatkach bieżących rzędu setek tysięcy złotych w skali roku.

Zmęczeni? To jeszcze nie koniec! Wybudowanie krytej pływalni nie zamyka ciągu spraw, które obciążą kolejną kadencję samorządu. Już na etapie przetargu pojawiały się wątpliwości dotyczące wyposażenia mającego powstać basenu. Część instalacji wyłączono bowiem wtedy z postępowania przetargowego. Teren wokół pływalni wymaga organizacji ruchu użytkowników, a front obiektu (według dostępnych wizualizacji) jest zwrócony do ul. Janusza Kusocińskiego. O tym, jak wygląda ta ulica na odcinku od skrzyżowania z ul. Stefana Żeromskiego, nie da się napisać niczego pozytywnego. Czeka nas zatem modernizacja ulicy (jezdni, chodników, oświetlenia, małej architektury, być może infrastruktury podziemnych mediów). Należałoby takie zadanie wpisać w budżet gminy na rok 2019… Dla wyobrażenia sobie skali wydatków, jakie trzeba będzie ponieść za rok, warto przypomnieć, że kilkanaście dni temu gmina przekazała powiatowi ząbkowickiemu 265 tys. zł jako 50-procentowy wkład w budowę chodnika wzdłuż ul. Powstańców Warszawskich, czyli ulicy do której przylega posesja, na której budowany jest basen. Ponad pół miliona złotych tylko na chodnik….

Jestem „byłym burmistrzem”, ale są osoby sugerujące mi, abym powalczył ponownie o zaufanie ząbkowiczan. Niezależnie od mojego osobistego statusu, mogę wyrażać opinie, formułować analizy oraz zgłaszać wątpliwości, i mogę to czynić nie „pod publiczkę”, lecz zgodnie z wiedzą, jaką posiadam i doświadczeniem, jakie nabyłem przez szereg minionych lat. Rozmawiam z każdym, kto posługuje się językiem pozwalającym nazywać rzeczy po imieniu. Ostatnio tych rozmów jest znacznie więcej i czasem przypominają jaccuzi. Zimne jaccuzi, a jestem ciepłolubny.