Od ponad 48 godzin Polska jest bombardowana jedną z najbardziej agresywnych broni, jaką jest kłamstwo w mediach. Co więcej, napaść nastąpiła z kierunku, którego mogliśmy się najmniej spodziewać. Przypuszczając atak na Polaków i na Polskę w piątek rano, wycelowano w precyzyjnie zdefiniowany geograficznie i historycznie zarazem punkt, aby potem tam właśnie następnego dnia wieczorem zdetonować ładunek o światowej sile rażenia. Na wstępie zaznaczę, że uważam to za działanie zaplanowane, a nie serię przypadkowych okoliczności.

Rebecca Etzine – aktorka, pedagog teatralny, zajmująca się na co dzień mentoringiem w Nowym Jorku, w piątej wcześnie rano opublikowała tłita nawiązującego do Międzynarodowego Dnia Pamięci o Holokauście. Cytat: To gówno pojawia się w moich powiadomieniach: „Nigdy nie było polskich obozów śmierci.” Okay, więc gdzie był Auschwitz? Na pieprzonym księżycu?! W ciągu dnia media na świecie odnotowały fakt przyjęcia przez polski parlament ustawy nowelizującej status Instytutu Pamięci Narodowej. W myśl procedowanej jeszcze ustawy penalizacji podlegać będzie tzw. kłamstwo oświęcimskie. Przypisywanie państwu polskiemu i narodowi polskiemu sprawstwa zbrodni dokonywanych przez państwo na terenach okupowanych przez Niemców, podlegać będzie traktowane jako przestępstwo karane nawet więzieniem. Zapisy rzeczonej ustawy nie odbiegają, a nawet są łagodniejsze, od analogicznych zasad prawa praktykowanych w Izraelu. Z godziny na godzinę, pod suchymi komunikatami agencyjnymi o pracach nad zmianą prawa w Polsce coraz szybciej pojawiały się komentarze. W przeważającej ich liczbie można było zauważyć formułowane wprost stanowisko konfrontacyjne z kierunkiem polskiej inicjatywy legislacyjnej. Nota bene, dwa dni później, tj. w niedzielę przed południem polski wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki ujawnił w TVN24, że rządowy projekt ustawy był przedstawiany izraelskiej dyplomacji rok temu i warszawska ambasada nie zgłaszała żadnych uwag.

Mimo narastającego zainteresowania w mediach, także społecznościowych, tematem nowelizacji ustawy o IPN, nie wywoływał on reakcji masowej. Dopiero w sobotę rano pojawił się kolejny tłit. Tym razem wpisu dokonał Jair Lapid – aktor, bokser, dziennikarz, prezenter telewizyjny, kompozytor filmowy, autor serii książkowych thrillerów, żołnierz, były minister finansów i członek Knesetu, czyli izraelskiego parlamentu. Ten polityk (przez niektórych postrzegany jako potencjalny następca obecnego premiera Izraela) napisał tak: Potępiam w całości nowe prawo polskie, który próbuje zaprzeczyć polski współudział w Holocauście. Idea ta narodziła się w Niemczech, ale setki tysięcy Żydów zostało zamordowanych bez epizodu spotkania z niemieckim żołnierzem. Polskie obozy zagłady istniały i żadne prawo kiedykolwiek nie może tego zmienić.

W sobotę wieczorem, w trakcie uroczystości 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau, ambasador Izraela w Polsce Anna Azari, twierdząc, iż musi odejść od wcześniej zaplanowanego tekstu wystąpienia i powołując się na stanowisko rządu w Tel Avivie, sformułowała tezy o tym, że w jej kraju opracowywane w Polsce nowe przepisy są odbierane jako ograniczenie wolności wypowiedzi w sprawie Holocaustu. Urodzona w Związku Sowieckim, na terenie tzw. Litewskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, w 1972 r. wraz z rodzicami wyemigrowała do Izraela. Ukończyła studia na Uniwersytecie w Hajfie oraz na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Była konsulem Izraela w USA, pracowała w ambasadzie izraelskiej w Moskwie, była ambasadorem Izraela na Ukrainie i Mołdawii, a potem w Rosji. Ambasadorem Izraela w Polsce jest od 2014 r. Pani ambasador, najpierw dziękując za błyskawiczną reakcję polskich za „program o nazistach” nadany tydzień temu przez TVN24 (na podstawie materiałów zarejestrowanych przez tę stację pół roku temu), odniosła się do planowanych zmian prawnych w Polsce, mówiąc m.in.: W Izraelu ta nowelizacja została potraktowana jako możliwość kary dla świadectw ocalałych z Zagłady. Wywołała dużo emocji. Rząd Izraela odrzuca tę nowelizację. Mamy nadzieję, że możemy znaleźć wspólną drogę, by zmienić tę nowelizację. Izrael rozumie kto zbudował KL Auschwitz i inne obozy. Wszyscy wiedzą, że to nie byli Polacy. Ale u nas to traktuje się jako brak możliwości mówienia prawdy o Zagładzie. Wszyscy są tym oburzeni. Mam nadzieję że jak zawsze jak dobrzy przyjaciele Polska i Izrael znajdą wspólny język, by razem pamiętać o historii”. Charakterystyczne w jej słowach było zupełne przemilczenie faktycznych sprawców wojny – Niemców – i dokonanych przez nich zbrodni, w tym zagłady Żydów.

Anna Azari zabrała głos po przemówieniu premiera Mateusza Morawieckiego, co z protokolarnych względów, a przede wszystkim z szacunku dla obecnych na uroczystości byłych więźniów KL Auschwitz, uniemożliwiło jakąkolwiek reakcję na opinie prezentowane przez izraelską dyplomatkę. Szef polskiego rządu kilka minut wcześniej powiedział m.in.: Człowieczeństwa miało w Auschwitz nie być i w jakimś sensie go nie było. Ale to nie Żydzi, Polacy, Romowie i Rosjanie, ale ci, którzy tej zbrodni się dopuszczali. To oni sami pozbawili się tego człowieczeństwa. Miażdżąca, brutalna, brunatna siła zgładziła żydowski naród i część narodu polskiego. To była niemiecka siła i ku przestrodze musimy nazywać prawdę po imieniu: tak – tak, nie – nie”. (…) Jest około 20 tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodowych Świata, przyznanych tyle medali, wśród nich blisko 7 tysięcy dla Polaków, ale to nie oddaje prawdy, to nie oddaje rzeczywistości, która wtedy panowała. Bo w okupowanej Polsce za pomoc naszym braciom żydowskim groziła natychmiastowa kara śmierci i dlatego w Yad Vashem brakuje jednego drzewa, jednego najważniejszego drzewa – drzewa dla Polski”.

To wszystko to jeszcze nie koniec. Dzisiaj rano w najstarszym wydawanym w Izraelu dzienniku „Haaretz” („Kraj”) ukazał się artykuł autorstwa Judy Maltz, według której nowa ustawa w Polsce stwarza atmosferę lęku przed mówieniem przez osoby prowadzące badania nad rolą Polski w Holokauście, a nawet czynią te badania trudnymi lub niemożliwymi. Dziennikarka i autorka filmów dokumentalnych napisała m.in.: Naziści nie byliby w stanie wykonać planu „Ostatecznego Rozwiązania”, gdyby nie pomoc i wsparcie wściekle antysemickiej ludności polskiej. To nie przypadek, że główne nazistowskie obozy śmierci zostały utworzone na polskiej ziemi. Kontrowersyjna ustawa, zatwierdzona w piątek przez izbę niższą parlamentu polskiego, czeka na akceptację wyższej izby, zabrania również  używania określenia „polskie obozy śmierci”. W całym artykule żurnalistka dwa razy wskazuje Niemców, jako budujących obozy, ale nie sugeruje nawet ich winy wobec ofiar.

Od wczoraj do dzisiaj mamy kumulację medialnego linczu na Polsce, którego centra,  w świetle udostępnionych kilka chwil temu danych serwisu „polityka_wSieci” zajmującego się analityką mediów społecznościowych, sformułowanie o „polskich obozach śmierci” (dosłownie: #polishdeatcamps) to 275 tłitów na godzinę i to tylko w języku angielskim (czyli światowym). W sumie, pojawiło się tylko na Twitterze ok. 25 mln tłitów z tym zwrotem. Natomiast #GermanDeathCamps to zasięg ok. 1,5 mln tłitów, tj. 192 tłity na godzinę. Zestawienie to dotyczy zaledwie 11 ostatnich godzin! Główne ogniska generowania wpisów o „polskich” obozach to Europa, Ameryka Północna oraz Bliski Wschód (głównie Izrael). O niemieckich obozach śmierci pisze się przede wszystkim w Europie i znacznie mniej w Ameryce Północnej. Na temat zaistniałego kryzysu pomiędzy Polską a Izraelem jest już tylko na Twitterze ok. 15 mln wpisów (Europa, Ameryka Północna, Izrael). Twitter to jedno z wielu mediów. Jest jeszcze Facebook, inne portale społecznościowe, stacje telewizyjne i radiowe, prasa konwencjonalna.

Nowy tydzień przyniesie kolejne fakty, z którymi – poza aktywnością dyplomatyczną i polityczną – Polska i Polacy nieuchronnie zderzą się. Wizerunek Polski I Polaków został uderzony bardzo ostrą amunicją. Wszędzie, gdzie nie dotrze prawda, Polska i Polacy będą postrzegani jako współsprawcy albo nawet sprawcy Holokaustu. Narracja o roli polskiej w wybuchu II wojny światowej z jednoczesnym niwelowaniem zaangażowania państwa polskiego i jego obywateli w walkę z dwoma okupantami oraz udział naszych rodaków w walkach na wielu frontach wojny i na niewidzialnym froncie polskiego podziemia niepodległościowego, to problem już nam znany. Od kilku dni mamy jego nowy i bardzo niebezpieczny wymiar. Czy to jest element wojny hybrydowej z Polską?

Na wielu płaszczyznach i to w bardzo krótkim czasie nie tylko bronić się musimy przed kwadraturą koła, czyli zacieraniem faktu, iż Polska i Polacy są ofiarami wojny i okupacji. Teraz świat domaga się, byśmy zaprzeczali kulistości sześcianu, czyli abyśmy dowodzili niewinności państwa i narodu, podczas gdy nasi oskarżyciele nie mają dowodów na swoje inkryminacje. Absurd goni nonsens.

Hanna Arendt – żydowska teoretyk polityki i filozof napisała: Z punktu widzenia polityki prawda ma charakter despotyczny. Jest zatem znienawidzona przez despotów, słusznie obawiających się konkurencji ze strony siły przymusu, której nie mogą sobie podporządkować. Anna Frank – żydowska dziewczyna, która zmarła w obozie koncentracyjnym Bergen-Belsen po ponad dwuletnim ukrywaniu się w Amsterdamie, w swoim słynnym dzienniczku napisała m.in.: Trudno jest w życiu stać na własnych nogach, ale jeszcze trudniej jest stać samotnie z charakterem i duszą, a jednak pozostać stanowczym.

FOT (ikona): PAP