Słowo „niepodległość” będzie w najbliższych dniach odmieniane przez wszystkie przypadki i na wszelkie możliwe sposoby interpretowane. Definicje encyklopedyczne mieszać się będą w publicystyką, historiozoficzne analizy z politologicznymi konkluzjami.

Niepodległość zaczyna się w duszy i umyśle pojedynczego człowieka. Nie ma niepodległego państwa, jeśli jego obywatele nie są niepodlegli w myśleniu i przeżywaniu. Nie byłoby 100 lat temu niepodległości Polski, gdyby nie wolność wewnętrzna ojców odrodzenia naszej państwowości z Józefem Piłsudskim, Romanem Dmowskim, Ignacym Paderewskim, Wojciechem Korfantym, Wincentym Witosem i Ignacym Daszyńskim na czele. To w ich sercach i myślach Polska trwała mimo, że na ówczesnych mapach nie było naszego kraju. Polska przetrwała w domach polskich rodzin, w Kościele Katolickim, w skarbach kultury, a więc tam, gdzie nie – być może skrycie z obawy przed groźbami – tliło się światełko patriotyzmu. Tam, gdzie nie ustawało umiłowanie Polski, gdzie ponad wszystkim było przywiązanie do istoty narodowości polskiej zawartej w triadzie wartości „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Jeśli dzisiaj, w 2018 roku, w XXI wieku ktoś kwestionuje podmiotowość narodu, suwerenność państwa i służebność wobec wspólnoty, to tym samym podważa niepodległość Polski. Można i trzeba zarazem wtedy pytać o niepodległość intelektualną i etyczną osoby usiłującej przerwać historycznie uwarunkowany krwiobieg polskości, bez którego nie ma przyszłości Polski. Wbrew rozmaitym ekstremalnym politycznie czy miałkim aksjologicznie stereotypom, niepodległość to nie jest tylko kwestia kolejnych rocznic, pomników, przemówień, etc. To nade wszystko pozytywna wizja kolejnych stu i więcej lat. Ten plan nie zależy tylko i wyłącznie od politycznych liderów na każdym ze szczebli polskiej demokracji. Początek ma w myśleniu i wrażliwości każdego z nas: moim i twoim, bo nie ma myślenia „naszego”. Co najwyżej można mówić o naszych wspólnych celach, o łączących nas normach, o jednoczących wątkach przeszłości, o spajających w całość projekcjach przyszłości.

Niepodległość nie jest fenomenem teoretycznym, ale bardzo praktycznym doświadczeniem. Im więcej we mnie, w tobie, wolności myślenia, wolności uczuć, tym bardziej jestem, jesteś niepodległy/a. Im mniej, tym więcej zależę/ysz od innych. Nie ma przestrzeni na próżnię.

Powyższe dedykuję wszystkim, którzy w tych dniach układają się, przestawiają fotele, dopinają szczegóły czy też wynajdują przeszkody i rozmaite niemożności. Niech się wam, panie i panowie, nie wydaje, że macie władzę. A jeśli ulegliście złudzeniu, szybko się zeń otrząśnijcie. To, co dali wam i waszym rywalom wyborcy, to odpowiedzialność. Twoja, twoja, twoja i twoja.