Potrzebujemy słów, które zszyją rozdarcia życia; słów, budujących wspólnoty tam, gdzie wrogość dzieli osoby i narody. Musimy powiedzieć: „Nie wojnie słów i obrazów”. To odpowiedź na pytanie: „Jaka jest odpowiedzialność mediów katolickich w spolaryzowanym świecie?”
Myśl tę wypowiedział papież Leon XIV na początku pontyfikatu (12 maja 2025 r.) i ponowił ją (21 stycznia 2026 r.) w przesłaniu skierowanym do Federacji Mediów Katolickich we Francji na dzień św. Franciszka Salezego, który jest patronem mediów katolickich. Członkowie tego zgromadzenia postawili sobie pytanie: „Jaka jest odpowiedzialność mediów katolickich w spolaryzowanym świecie?” i do tej kwestii odnosi się przesłanie papieskie.
O ile zainteresowanie mediów papieżem nie jest czymś nadzwyczajnym, o tyle wnikliwość, z jaką Leon XIV od początku pontyfikatu i systematycznie analizuje działanie mediów jest czymś niezwyczajnym. Gdy jednak swoje spostrzeżenia adresuje do świata mediów katolickich nie sposób nie skupić się nad ich wymową w medium katolickim, jakim jest serwis wAkcji24.pl
Wprawdzie sam list podpisał ks. kardynał Pietro Parolin, ale uczynił to w imieniu Następcy św. Piotra, więc czytamy dokument jako ważny komunikat papieża do nas i do naszych odbiorców. Odnosząc się do pytania „Jaka jest odpowiedzialność mediów katolickich w spolaryzowanym świecie?” przesłanie daje dwie odpowiedzi.
Odpowiedź pierwsza:
Aby stawić czoła tej epoce naznaczonej – również w dziedzinie komunikacji – pojawieniem się sztucznej inteligencji, należy pilnie powrócić do racji serca, do centralnej roli dobrych relacji oraz do zdolności zbliżania się do innych, bez wykluczania kogokolwiek. A ta pilność znajduje swoją odpowiedź w służbie prawdzie, którą media katolickie mogą zaoferować wszystkim – nawet tym, którzy nie wierzą.
Media katolickie nie są niszą i same nie mogą skazywać się na niszowość. Tak odczytuję wątki „racji serca” i „służby prawdzie”, dzięki którym nie tylko wierzący mogą poprzez media katolickie poznać obraz życia wiarą w Kościele. Jako media katolickie jesteśmy wezwani do odzwierciedlania rzeczywistości chrześcijaństwa żyjącego prawdą o Bogu i miłością do Boga, a przez to otwartego dla każdego kto przyjmuje miłość za prawdę i prawdę o miłości. (J 4,8; J 14,6)
Odpowiedź druga:
Jako profesjonalistów, zajmujących się komunikacją społeczną inspirowaną katolicyzmem, zachęcam was do szerzenia dobrych słów, wzmacniania głosów tych, którzy odważnie dążą do pojednania, rozbrajając serca z nienawiści i fanatyzmu. W podzielonym i spolaryzowanym świecie bądźcie jakby antenami, które wychwytują i przekazują to, czego doświadczają ludzie słabi, marginalizowani, samotni i potrzebujący radości płynącej z poczucia bycia kochanymi.
Media katolickie są przestrzenią dobrego słowa. Słowa dobrego, bo prawdziwego i wypowiadanego z miłością. „Ludzie słabi, marginalizowani, samotni i potrzebujący miłości” uosabiają tych, których spotykał na swojej drodze nasz Pan. Do nich się zwracał, na nich się opierał, leczył ich cierpienia, im stawiał wymagania i tak z nimi zbudował Kościół. Jako media katolickie winniśmy zatem być chrystocentryczni, aby nieść wszystko to, czym żyją ludzie na co dzień i komunikować ludzi pomiędzy sobą. Tak rodzi się i wzmacnia wspólnota Kościoła i tylko tak Kościół może przyciągać stojących poza nim (J 13,35; Tertulian, Apologetyk 39).
W liście ukazano postać ks. Jacques’a Hamela. Kapłan ten został zamordowany przez dwóch dżihadystów w swoim kościele parafialnym w Saint-Étienne-du-Rouvray w Normandii 26 lipca 2016 r. w czasie odprawiania Mszy św. Aby się poznać, trzeba się spotykać, bez obawy przed różnicami, gotowi walczyć o to, kim jesteśmy i w co wierzymy – czytamy w przesłaniu papieskim skierowanym do środowiska dziennikarzy i publicystów katolickich we Francji. Czy gdyby taki list był skierowany do polskich mediów katolickich, byłaby w nim mowa o bł. ks. Jerzym Popiełuszce? Być może wielu z nas miałoby skojarzenia bliższe w czasie, ale sens jest ten sam.
Pewne jest to, że musimy być „gotowi walczyć o to, kim jesteśmy i w co wierzymy”. I na tym właśnie zdaje się polegać „odpowiedzialność mediów katolickich w spolaryzowanym świecie”. Polacy są spolaryzowani, ale też rozproszeni. Nieobecność czy nijakość nie są dobrą ripostą na skrajności czy dezorientacje, jakich każdego dnia doznajemy mając na uwadze dynamikę świata prawa, polityki i gospodarki, rewolucje w dziedzinie technologii, edukacji i kultury czy też progresywne tendencje obyczajowe.
Media katolickie w Polsce odpowiadają przed odbiorcami – wewnątrz i na zewnątrz Kościoła – za podawanie słów prawdziwych i dobrych. To jest wyzwanie w otoczeniu, w którym wygrywa się na „zasięgi”, „oglądalność”, „słuchalność” czy „poczytność” poprzez półprawdy, sensacje i klikbajtowe tytuły czy obrazki. Wyzwanie jest jeszcze większe w otoczeniu w wielu miejscach nieprzyjaznym lub wręcz wrogim chrześcijaństwu i Kościołowi lub interpretującemu wiarę i wspólnotowość według kryteriów rzekomej nowoczesności i otwartości czy też osobistych resentymentów.
Dlaczego Św. Franciszek Salezy stał się patronem mediów katolickich, o czym postanowił w 1923 r. papież Pius XI? Żył w latach 1567 – 1622 i już wtedy zasłynął ze stosowania nowatorskich metod w pracy duszpasterskiej. Przygotowywał i drukował krótkie artykuły, w których wyjaśniał prawdy wiary katolickiej kontestowane przez kalwinów. Kartki ze swoimi tekstami rozwieszał na murach i parkanach. Warto wiedzieć, że rozwinął też język migowy i jest patronem osób niesłyszących, co ma swoją symboliczną wymowę w kontekście mediów. Znalazł bowiem sposób, aby mogli ze sobą rozmawiać słyszący i niesłyszący, mówiący i niemogący mówić.
Św. Franciszek Salezy napisał dzieło pt. „Filotea”, które miało charakter poradnika dla świeckich na drodze do świętości. Jedna z rad doskonale opisuje misję mediów katolickich w XXI wieku. Małomówność, bardzo zalecana przez mędrców starożytnych, nie znaczy, by mówić słów mało, ale aby ich nie mówić dużo, a próżnych. Nie ilość bowiem, ale jakość słów trzeba mieć na względzie.
Tekst dedykowany dla serwisu wAkcji.24.pl















