Nie mieści się w zwyczajnych słowach i wykracza poza znane mi zasięgi doświadczania duchowości. Liturgia Mszy świętej celebrowanej „ad orientem”. Słowo „mistyka” jest najbliższe temu, co staje się moim doświadczeniem, gdy jestem niemal o krok uobecnianej Ofiary Jezusa na Krzyżu.
Nie znajduję, a nawet nie czuję potrzeby szukania fraz, aby oddać stan ducha, jakiego doznaję, widząc, słysząc, a nade wszystko wierząc, że sprawowana liturgia wszystkimi swoimi widzialnymi i słyszalnymi znakami dowodzi miłości Pana ku każdemu człowiekowi, a więc i ku mnie nieustannie proszącemu o łaskę rozeznania. To miłość posunięta do całkowitego oddania się w życiu i w śmierci. I w zmartwychwstaniu, w które wierzę, choć na myśl o tym wydarzeniu odczuwam przenikającą na wskroś błogość bezradności umysłu i zarazem drżenie pewności, jaką daje ufność.
Tam, gdzie Opatrzność pozwala mi być najczęściej na Mszy św. w rycie rzymskim, a więc w kaplicy pw. św. Marii Magdaleny w Kłodzku (gdzie celebrowana jest systematycznie od 2013 r.) to punkt szczególny. Byłem też na Mszy św. trydenckiej w Brnie i Świdnicy. Dzieje tego miejsca sięgają XIII wieku i wiążą się z powstałym tu szpitalem. Regularnie Msze św. odprawiano tu od 1340 r., ale w obecnej kaplicy sprawowanie Mszy św. zaczęło się później. Najpierw celebra była prowadzona w jednym ze szpitalnych pokoi wyznaczonego w 1652 r. na kaplicę (już wtedy pod wezwaniem św. Marii Magdaleny). W 1720 r. wybudowano odrębny mały kościółek, aż wreszcie w 1860 r. powstała świątynia w kształcie znanym do dzisiaj. Do 1946 r. Msze święte odprawiali tu księża niemieccy, których ze względu na bieg historii zastąpili wówczas polscy kapłani. Kaplica położona jest przy ul. W. Łukasińskiego 32, a cały ten obszar Kłodzka nazywany jest historycznie… Przedmieściem Ząbkowickim (jakże to dla mnie wymowne!).
Prof. Stephen Bullivant z St. Mary’s University w Londynie oraz University of Notre Dame Australia wraz ze Stephenem Cranneyem ze Scholar at Baylor University’s Institute for the Studies of Religion oraz Catholic University of America są socjologami religii. Pracują wspólnie nad książką, która ma opisać fenomen odnowy wiary katolickiej w powiązaniu z tradycyjną Mszą św. w Stanach Zjednoczonych. Z już ujawnionych częściowo wyników badań obu naukowców dowiadujemy się, że osoby przywiązane do Mszy św. trydenckiej szukają między innymi w liturgii piękna i powagi Tradycji.
W biuletynie Oxford University Press w zapowiedzi publikacji obu badaczy można przeczytać, że łącząc obserwacje etnograficzne, oryginalne dane ankietowe i pogłębione wywiady, ujawniają, kto uczestniczy we Mszy św. po łacinie, czyli języku, którym (w większości) nie mówią. Co ich motywuje, czym różnią się od innych amerykańskich katolików i co ich rozwój oznacza dla przyszłości Kościoła. Czy są to głównie młodzi emocjonalni konwertyci? A może są to twardzi ekstremiści postrzegani tak przez władze kościelne? Czy odrzucają Watykan II i współczesny Kościół, czy po prostu szukają piękna, szacunku i tradycji w swoim kulcie? Jak papieskie reformy wpłynęły na ich społeczności i co przyniesie przyszłość temu ruchowi, który wydaje się generować ogromne uczucia (…). Tydzień temu na prywatnej audiencji w Watykanie przyjął ich papież Leon XIV.
Chciałbym analogicznych badań w… Polsce i chciałbym poznać ich wyniki. Jednak jeszcze bardziej chciałbym zobaczyć respons ze strony tych osób i środowisk, które liturgię „versus populum” w języku narodowym uważają za nowoczesną, a już szczególnie za jedynie słuszną opcję w Kościele. W myśl reguł nauki, nie można przesądzać z góry o wynikach, ale z pewnością wszystkim dawałyby do myślenia. Waga sprawy jest zresztą znacznie głębsza.
Liturgia jest własnością Pana Jezusa powierzoną Kościołowi. Zachowanie norm liturgii w gestach, słowach, szatach, wystroju świątyni, dbałość o paramenty i pietyzm celebry – obok systematycznego objaśniania wiernym znaczeniu znaków i symboli w liturgii – nie mogą przecież być kwestionowane. Językiem podstawowym liturgii całego Kościoła bez wątpienia jest łacina, co od pierwszych chwil pontyfikatu wyraźnie przypomina wiernym papież Leon XIV. Dostępność do celebracji Mszy św. w języku łacińskim w rycie rzymskim jest obecnie limitowana z trudnych do zrozumienia przyczyn. Papież Benedykt XVI przy okazji publikacji motu proprio „Summorum Pontificum” w 2007 r. mówił wprost, że to, co dla poprzednich pokoleń było święte, również dla nas pozostaje święte i wielkie, i nie może być nagle zabronione czy wręcz uznane za szkodliwe.
Klasyczny ryt rzymski jest w Kościele katolickim najgłębiej zakodowanym przejawem modlitewnej postawy człowieka wobec Boga. Kultywowany przez przywiązanych do Tradycji niesie kolejne pokolenia katolików przez zmieniające się uwarunkowania społeczne i łączy mimo odmiennych kultur świata. Odporny jest na meandry „ducha czasów”, tego ducha, który niekiedy stawia istotę chrześcijaństwa jako tło dla swoich celów. Bywa, że spycha chrześcijaństwo do nisz, krucht i krypt, aby stało się skansenem, i by zamieniło się w… przeszłość.
Deus, vitam meam annutiavi tibi: posuisti lacrimas meas in conspectu tuo. Miserere mei, Domine, quoniam conculcavit me homo: tota die bellans tribulavit me. Wyznałem Tobie, Boże, życie moje, położyłeś łzy moje przed sobą. Zmiłuj się nade mną, bo depcze mnie człowiek, uciska mnie w nieustannej walce.
(Graduał z poniedziałku po III Niedzieli Wielkiego Postu)
































