Wibrujące struny gitary i równobrzmiący wokal – Agata Bilińska i Roho Konar zaprosili do zanurzenia się w kolejnej, stworzonej przez oboje muzyków, fali doznań.

Nawet dla znających artystyczne klimaty tego kłodzkiego duetu, występ sprzed kilku godzin, zostanie mocnym doświadczeniem estetycznym, a może również głębszym. Jeśli ktoś wcześniej nie słuchał Agaty i Roho lub mniej zna ich repertuar, kilkunastominutowy popis (podczas kameralnego koncertu Szkoły Artystycznej Open Vocal finalizującego roczną pracę uczennic i uczniów) może się stać szczeblem wrażliwości muzycznej, z którego szerzej widać horyzont ludzkich talentów i wyobraźni. W grze Roho i śpiewie Agaty można się zasłuchać… Gdy słucha się obojga jednocześnie, siła przeżyć jest zwielokrotniona. Improwizacja „Live 67” zagrana przez Roho oraz song „Ribbon in the sky” wykonany przez Agatę przeniosły mnie: w inny czas, w inne miejsce, w inny wewnętrzny stan.

Miałem kilkanaście lat. Spędzałem wakacje nad jeziorem. Zachciało mi się kąpieli nocą. Ciepło powietrza i ciepło toni były jak magnes. Mrok zasłaniał ostrości otoczenia. Woda spowijała ciało. Niczym nie skrępowane receptory zmysłów zapisywały niewidzialny rejestr impulsów, do jakich już nigdy nie wróciłem, dzięki czemu zostały nienaruszone. Są nadal, choć z racji upływu czasu nieco fizykalnie wyblaknięte, szczególnym kodem. Są namiastką stanu przestrzeni pomiędzy doczesnością a wiecznością; pomiędzy materialną skończonością a duchową bezkresnością. To stan znany ludziom, którzy w relacji z drugim człowiekiem znajdują początek drogi stąd do nieba.