Swego czasu ukazała się informacja o trojgu ząbkowiczan osiągających sukcesy poza naszym lokalnym środowiskiem. Jesteśmy jeszcze pod wrażeniem pisarki, której książka zawojowała w ostatnich miesiącach polskie księgarnie. Mamy skromną, ale wybitną intelektualistkę, która pracuje w akademickiej ciszy. Podziw budzi badawcza konsekwencja młodego historyka i pasjonata naszego mikroregionu. Jest pani, która mistrzostwo osiąga w tworzeniu naprawdę zdrowej i przy tym pysznej żywności. Inna młoda kobieta (być może nie wiedząc o tym) dysponuje potencjałem profesjonalnej aktorki i warta jest dedykowanego jej scenariusza. Jest pewien policjant, który osiąga fantastyczne wyniki sportowe. Spotykamy się z poetą i grafikiem w jednej osobie. Mamy u nas człowieka renesansu – piszącego i malującego. Do tego jeszcze para uprawiająca poezję na kawie w samym sercu miasta. To nie wszyscy…

Pewnie przykładów znalazłoby się więcej i nie tylko w ich pokoleniu. Także w gronie dojrzałych osób piastujących rozmaite godności i stanowiska czy też realizujących swoje twórcze pomysły. Tym razem jednak rozglądnę się wśród młodszych i nie tylko z Ząbkowic Śląskich. Pierwsze przykłady dosłownie sprzed paru godzin: Olga i Marcin – matematycy. Sprzed kilka dni temu: Hubert – śpiewa, tańczy i gra na skrzypcach. Weronika – i śpiewa, i recytuje, i jest aktorką – nie sposób nie podziwiać. Po sąsiedzku: Paula – śpiewa fenomenalnie, a na rowerze śmiga jak błyskawica. Julia – skrzypce, wokal, taniec, recytacje, tradycje – dziewczyna multitalent. W drugą stronę: Agnieszka – ma głos niespokojny i przez to magnetyczny. Agata – perełka wokalna i naturalność sceniczna. Gosia – w swojej walecznej dyscyplinie sportu jest wciąż na fali wznoszącej. Podobnie, jak nieco od niej starsza Patrycja, sięgająca po równie cenne laury sportowe. Nie zapominam o Natalii – humanistce z krwi i kości i Aleksandrze, równie mocno zorientowanej na tę dziedzinę nauki. To także nie wszyscy…

Nie sięgam dalej w pamiętane przez mnie spotkania z wybitnymi nastoletnimi osobowościami. Nie mam też pełnej orientacji w wielu sferach aktywności i rozeznania jak to wygląda w poszczególnych szkołach, gminach czy tym bardziej w całym powiecie ząbkowickim. Z dużą dozą pewności mógłbym stwierdzić, że utalentowanych i pracowitych nastoletnich jest wielu i stanowią oni olbrzymi kapitał pozytywnych energii intelektualnych, twórczych, sportowych, artystycznych. Olbrzymi wkład w pielęgnowanie i rozwój tych umiejętności mają rodzice, bez których te „diamenty” nie byłyby „szlifowane” i nie cieszyłyby tak wielu z nas. Nie zapominajmy także o nauczycielach, instruktorach, trenerach, wychowawcach, którzy skupiają się na tym, by doskonalić swoich podopiecznych. Wszyscy: dziewczęta i chłopcy, rodzice i bliscy, nauczyciele i opiekunowie angażują swój czas i środki, mamy więc codzienne pospolite ruszenie nakierowane na to, by z rzeczonych „diamentów” uczynić „brylanty”.

To nie jest łatwa praca. Rówieśnicy cieszą się wolnym czasem, podczas gdy utalentowani szukają luk w kalendarzu i zegarku na zachcianki. W czasie, gdy jedni klikają pilotem w telewizor albo biegną na spacer z psem, trzeba ze swoim dzieckiem pojechać na dodatkowe zajęcia, być na rozmaitych konkursach i bezpiecznie wrócić z nich. Można byłoby odpoczywać albo samorealizować się, ale jest świadomość odpowiedzialności za rozwój, psychiczne i fizyczne bezpieczeństwo powierzonego nam nastolatka. To jest jeden wielki łańcuch, może swego rodzaju sieć powiązań, które czynią ludzi wielkimi. Naprawdę wielkimi, nawet jeśli nie zawsze wszystko pójdzie po myśli i zamiast sukcesu zdarzy się niepowodzenie lub gdy na poczucie zadowolenia przychodzi długo czekać.

I co?

Dzieci kończą szkoły podstawowe (gimnazja), młodzież opuszcza licea, technika czy szkoły branżowe. Wsiadają w pociąg lub autobus i wyjeżdżają na studia do Wrocławia lub innych miast akademickich. Podejmują pracę najczęściej poza naszym miastem, naszą gminą i naszym powiatem. Urywa się ta cała – opisana wyżej i okupiona wieloma wyrzeczeniami, ale też nagradzana uznaniem – ścieżka. Dotychczasowe pasje dziewcząt i chłopców, ponadprzeciętna wiedza, nadzwyczajne umiejętności i urzekające talenty – albo rozpływają się niczym mgła, albo są przejmowane przez inne środowiska, niż ich i nasze rodzime strony. Czy ten schemat można zmienić, przynajmniej trochę uczynić z młodych ludzi ambasadorów naszych gmin, naszego powiatu, sprawić, by choć nieco trwała owa dobra wymiana darów, jakiej dotąd byliśmy świadkami czy uczestnikami? Doraźne gesty w postaci nagród, upominków, dyplomów są oczywiście miłe. Dla młodych to są sygnały mobilizujące do dalszej pracy, dla ich dorosłych opiekunów stanowią namiastkę satysfakcji. Mam szacunek dla każdego takiego gestu, bo to świadczy o tym, że – my, dorośli – doceniamy młodszych i dowartościowujemy tych z nich, którzy potencjalnie mogą być następnymi po nas kreatorami rzeczywistości w wielu sferach.

Pociąg czy autobus, którym młodzi wyjechali „tam” mogą przecież przyjechać „tutaj”. Potrzeba bowiem bardziej strategicznego / dalekosiężnego planu. Planu ustalonego i realizowanego tu, na tzw. „dole” / „prowincji”. Nie możemy zatrzymać się na samozadowoleniu z tego, że „dzisiaj” mamy wśród nas wszystkich tych utalentowanych nastoletnich ludzi. Ze wszech miar potrzebujemy ich w naszym lokalnym środowisku także „jutro”, gdy wkroczą w dorosłość. Bez osób z energią, wiedzą, umiejętnościami, kreatywnych i przedsiębiorczych, usposobionych pozytywnie, komunikatywnych, pracowitych i odpowiedzialnych, wizja przyszłości staje pod znakiem zapytania.

Samorząd wraz ze swoimi instytucjami, przedsiębiorcy i organizacje pozarządowe winny jak najszybciej dostrzec wspólny cel, jakim jest systemowe wspomaganie wybitnych młodych ludzi. System stypendialny wykraczający poza kalendarz nauki w szkołach podstawowych i średnich to jedna z opcji. Kumulowanie środków na tworzenie warunków doskonalenia umiejętności czy rozwijania pasji, które nieustannie mają wprawdzie inny kierunek i rozmaite postaci, aby można było uzdolnionej młodzieży zapewnić szanse osobistego wzrostu jak najbliżej domu rodzinnego. Jednocześnie strzec trzeba się „rozpieszczania” i „trzymania pod kloszem” dziewcząt i chłopców, bo doświadczenie podpowiada, iż bez wysiłku i wyrzeczeń nie obędzie się, jeśli chcemy równolegle z talentem pielęgnować elementarne ludzkie postawy i uchronić młodych przed pychą sukcesu. Tak czy inaczej – najwyższy czas, by połączyć poszczególne strumienie zaangażowań w jedną rzekę, na której nurcie giganci talentów popłyną na szerokie wody, ale nie przestaną pamiętać o macierzystym porcie, do którego będą chcieli wracać lub ponownie zawinąć na dłużej.