Skromne, nawet bardzo skromne warunki techniczne, minimalne nakłady finansowe, ale za to gorące serca, olbrzymia społeczna energia i nade wszystko pozytywne przesłanie. Organizowany w Stoszowicach przegląd piosenki patriotycznej jest od trzech lat dobrym i wartościowym podsumowaniem świętowania niepodległości Polski.

Tak też było i w tym roku – roku stulecia odzyskania suwerennego i wolnego państwa po 123 latach zaborów. Powszechna aura rocznicy i wyjątkowe nagromadzenie wydarzeń i gestów związanych z tegorocznymi obchodami stawiało imprezę wśród mnóstwa innych wydarzeń. Nie pozbawiło to jednak inicjatywy, jaką z niesamowitym zapałem realizują dwie kobiety: Elżbieta Szopian i Teresa Wawreniuk. Jestem pełen uznania dla ich wytrwałości. Świetlica wiejska wypełniona po brzegi, atmosfera rodzinnej biesiady i prawie dwie godziny występów – to dopiero miara energii, jaką mają w sobie społecznicy i artyści lokalni. Bez wielkiego zadęcia, skromnie i szczerze, spontanicznie i mimo rozmaitych potknięć, patriotyczny wieczór w Stoszowicach w świąteczny wieczór okazał się po raz kolejny udanym przedsięwzięciem. Relację udostępni portal Ząbkowice4YOU.pl

Nie jest łatwo zaśpiewać piosenki, które – po pierwsze: w tych dniach brzmią z każdej możliwej strony, po drugie: są znane z oryginalnych wykonań wybitnych wokalistów czy chórów, po trzecie: wymagają słuchania tekstu, bo opowiadają o wartościach, dla jakich dzisiaj często brakuje miejsca w codzienności. Na przyszły rok proponowałbym organizatorkom, aby wprowadziły kategorię „utwory własne”, bo z całą pewnością są wśród nas – na Ziemi Ząbkowickiej – osoby piszące teksty i komponujące melodie. Niechby od nas popłynęło w Polskę coś nowego. Jednak i to, co usłyszeliśmy dzisiaj, było naprawdę mocną dawką patriotycznych poruszeń. Nie tylko emocji, choć te są nośnikiem patriotycznych uczuć. Tak – „poruszeń”, bo współczesnej Polsce, obok emocji (jakimi niestety łatwo się ostatnio manipuluje) bardzo potrzeba doświadczenia wyobraźni i działania. A właśnie o tym można było usłyszeć w prezentowanych dzisiaj piosenkach.

Bardzo zaskakująco śmiało ujawniła swój wokalny potencjał Małgorzata Osadnik. Ma niewątpliwie po swojej mamie wyrazisty głos, a zapewne po obojgu rodzicach wrażliwość na ambitne i wartościowe teksty. Piosenka z filmu „Miasto 44” jest urzekająca i wstrząsa emocjami do szpiku kości. Po cichu ciągle wierzę, że nadejdzie taki dzień, gdy wrócisz by stąd zabrać mnie. I powiesz mi: „Wciąż kocham cię” Wciąż kocham cię… Bardziej przejmująco nie można mówić o miłości – tej między ludźmi i jednocześnie do wolności. Małgosia poruszyła serce. Mocno!

Ubiegłoroczna laureatka przeglądu Agata Woźniczka (tym razem druga w konkursie) zaryzykowała i wykonała utwór wymagający wielkiego wokalnego wysiłku. „Miejcie nadzieję…” to tekst Adama Asnyka, spopularyzowany przez Jacka Wójcickiego – jednego z bardów krakowskiej Piwnicy pod Baranami. Głos Agaty zmienia się (jeśli choćby porównać jej ubiegłoroczny popis podczas stoszowickiego przeglądu). Staje się bardziej kobiecy i to chyba sprawiło, że piosenka w jej interpretacji nabrała nowego brzmienia. Słowa piosenki w ustach nastolatki brzmią trochę jak wyrzut: Przestańmy własną pieścić się boleścią,  Przestańmy ciągłym lamentem się poić! Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią. Mężom przystoi w milczeniu się zbroić. Agata ma talent i niech go rozwija.


Największe wrażenie na jurorach i na publiczności wywarł występ scholi parafialnej z Przedborowej. „Światełka Pana” w piosence „Niepodległość – trudne słowo” (utwór nowy na liście patriotycznych szlagierów) dały wybuchowo mocną lekcję o istocie polskiego patriotyzmu. Uwięziony ptak nie śpiewa. A czy wiesz dlaczego? Bo nie spotkasz nigdy w klatce, ptaka szczęśliwego. Czy można lepiej opisać polską duszę, niż takimi właśnie słowami? Pierwsze miejsce w konkursie zespołów absolutnie zasłużone i wielkie brawa dla dziewcząt i chłopców oraz ich opiekunki Pani Agnieszki jeszcze słyszę.

I jest jeszcze jedna pozycja bogatego programu dzisiejszego przeglądu. Dwoje dzieci ze wspomnianego wyżej zespołu z Przedborowej: Magdalena Gnyl i Artur Droś zaśpiewali na sam koniec piosenkę pt. „Cisza – modlitwa katyńska”. Wywołali ciszę dosłownie i wielkie zamyślenie. Widać było w oczach starszych łzy, u młodszych jakby zatrzymanie. Zadaję pytanie – odpowiedz mi na nie, zadaję pytanie, o, Panie… Zadaję pytanie – odpowiedz mi na nie, zadaję pytanie: czy wrócę? Zadaję pytanie – odpowiedz mi na nie, czy bliskich mi serc nie zasmucę? Cisza… Cisza… Cisza… Cisza… Ja cały skonany i mundur zbrukany, i orła przytulam do tej rany. Nikt dzisiaj nie trafił głębiej w serce i myśli, z jakimi mijający dzień setnej rocznicy odzyskania niepodległości przeżywaliśmy. Tych dwoje małych Polaków dało wielkie świadectwo.