Skoro mamy rozmawiać o idei #Miasto 2_0 , jako wspólnoty, jako wspólnej przestrzeni, jako o wspólnocie celów, jako o wspólnym pojmowaniu tego, co ważne dla wszystkich jej uczestników – to myślmy, mówmy, piszmy o kulturze. Wbrew pozorom to nie jest temat aksamitny, gdyż łączenie ognia wizji z wodą upodobań to wielce ryzykowne wyzwanie. Szansą, aby para z tego połączenia nie poszła w gwizdek, jest mecenat publiczny.  

Tenże mecenat, na poziomie gminy, powiatu i województwa w pierwszym rzędzie pełnić może samorząd. I tak jest w sensie formalnym, bo w praktyce bywa, iż rola ta sprowadzana jest do utrzymywania infrastruktury i zakupu usług. To z mecenatem ma tyle wspólnego, co strumień wody ze strumieniem wody w muszli klozetowej. Proszę wybaczyć ową dosadność, ale „istne wciórności” ogarniają, gdy z braku strategii kultury realizowane są taktyczne działania nominalnie ujmowane w klasyfikacji budżetowej jako „dział 921 – kultura i ochrona dziedzictwa narodowego”. W tegorocznym budżecie gminy Ząbkowice Śląskie (po stronie wydatków) to kwota prawie 3 mln zł! Całkiem spora sumka, a jednak gdy zestawić ją z wykazem wydarzeń kulturalnych, powstaje dysonans. O ile w Ząbkowicach mamy nadpodaż imprez, o tyle działań i wydarzeń kulturalnych cieszących się wsparciem publicznym jest jak na lekarstwo. Oczywiście podniosą się głosy, że są ważniejsze kwestie do rozwiązania, że pracownicy instytucji kultury (mamy takie dwie) są zarobieni po łokcie, no i że infrastruktura centrum kultury i miejskiej książnicy wymaga nakładów i modernizacji, a ich kadra nie okazuje entuzjazmu, gdy mowa jest o wynagrodzeniach. Pojawia się też (rzekomo koronny) argument o minimalnym zainteresowaniu mieszkańców spotkaniami kulturalnymi, czego dowodem ma być niezadowalająca frekwencja. W tym ostatnim argumencie jest coś z prawdy, bo odbiorcy przyzwyczajeni do „łupanki” na myśl o „rzeźbieniu” mogą reagować obojętnością. Zwłaszcza, gdy to pierwsze dostają gratis, a za drugie mieliby płacić. Koło się zamyka.

Analizując kwestię mecenatu kulturalnego samorządu gminnego zderzamy się z jeszcze jedną „naturalną” przeszkodą (której kanciastości doświadczyłem swego czasu). To, wpisana w ustawę o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej, autonomia instytucji kultury. Mówiąc prościej, gmina jest od tego, by płacić, a instytucja od tego, by czerpiąc z tych środków robić swoje. Kolizja interesów murowana, chyba, że ustanawiając instytucję powierza się jej prowadzenie osobom zdolnym do godzenia kooperacji z samodzielnością, które deklarowaną asertywnością nie zasłaniają faktycznej opozycyjności w stosunku do demokratycznie wyłonionych organów stanowiących i wykonawczych. Pierwsze primo: w uchwalonej w 2014 r. strategii rozwoju gminy, wśród celów strategicznych nie ma mowy o kulturze! Drugie primo: obie instytucje kultury, jakimi dysponuje gmina, szczególnie Ząbkowicki Ośrodek Kultury, działają w oparciu o plany wynikające w części ze zleceń płynących z magistratu, a w części z własnych (limitowanych dofinansowaniem deficytowym z budżetu gminy i okazjonalnym, bo pochodzącym z linii dotacyjnych) zasobów finansowanych. Trzecie primo, a w zasadzie konkluzja: opisany przed chwilą stan formalny w oczywisty sposób generuje doraźność i reaktywność działań. Przestrzeń dla długoterminowych projektów, które w sferze kultury są warunkiem sine qua non efektywności (nie mylić z „efektownością”) zawęża się dramatycznie. Jeśli na taką „topografię” nałożyć kalkę związaną z cyklem kadencji (od następnej wydłużonej o rok, ale nie dłuższej, niż 10 lat) destabilizującym personalnie cały system, a w ślad za tym także zrywającym ciągłość procesów, to stopień chaosu pogłębia się jeszcze bardziej.

W świetle powyższego należy jasno sformułować kilka tez. 1. Kultura jest jedynym obszarem, na bazie którego można skutecznie i trwale scalać tkankę społeczną. 2. Kultura jest dziedziną życia, do której dorasta się zarówno w środowisku rodzinnym, jak i edukacyjnym, można i warto rozwijać potrzeby kulturalne w obu strumieniach, z których drugi w znacznym stopniu jest instrumentem podlegającym samorządowi. 3. Kultura to nie tylko kreatywność twórców i otwartość odbiorców, ale też dialog i budowane na jego bazie środowisko, z założenia zatem jest zróżnicowane, wielonurtowe, wielowarstwowe i dynamiczne. 4. Kultura jest probierzem żywotności wspólnoty, w jakiej jest tworzona, wobec czego nie można jej redukować wskaźnika frekwencyjnego czy modelu replikacji trendów. 5. Kultura rozwija intelektualnie i emocjonalnie, dzięki czemu postawy uczestników środowiska kulturalnego zyskują pozytywne inspiracje do relacji rodzinnych, zawodowych i społecznych, co oznacza, że nie jest jedynie kosztem, ale także sui generis inwestycją. 6. Kultura nie jest skazana na finansową deficytowość, jednak dla jej płynnego funkcjonowania niezbędny jest mecenat prywatny i mecenat publiczny, a ten drugi na poziomie gminy jest realnym instrumentem oddziaływania na procesy kulturotwórcze. 7. Kultura wyraża się w konkretnych przejawach twórczości, spośród których mecenas publiczny, na podstawie dialogu społecznego, może wybierać preferowane ze względu na specyfikę czasu i miejsca, na charakterystykę socjologiczną i demograficzną, na zastane oraz inspirowane oddolnie potrzeby i umiejętności osób i grup, także ze względu na uznane w trybie wewnętrznej debaty i społecznie zaakceptowane cele. 8. Kultura oparta o transparentny mecenat publiczny to sfera, w której można realizować długofalowe projekty twórcze, a jednocześnie poddawać je systematycznej publicznej ewaluacji. 9. Kultura jest sztafetą pokoleń i jest łańcuchem dziedzin, zakładać więc należy kontynuację i konsensus, co z kolei jest kryterium oceny zdolności osób do prowadzenia instytucji kultury oraz animowania poszczególnych ich sektorów w granicach możliwie chroniących je przed instytucjonalizacją. 10. Kultura nie może być utożsamiana z rozrywką i rekreacją, gdyż nie odbierając walorów tym aspektom życia, ich aranżowanie i konsumowanie ma charakter transakcyjny i jako takie udostępniane powinny być na warunkach komercyjnych, a instytucje kultury mogą tego rodzaju aktywności obsługiwać impresaryjnie.

W Ząbkowicach Śląskich po raz pierwszy i ostatni publiczna debata o warunkach prowadzenia kultury miała miejsce w latach 2007 – 2008. Przetoczyła się przez fora samorządowe, w tym jednostki pomocnicze samorządu gminnego, placówki oświaty, środowiska lokalnych twórców i lokalne media. Niestety nie udało się jej wówczas skonkludować, a uwagę opinii publicznej wpływowi uczestnicy debaty skoncentrowali na partykularnej kwestii siedziby Ząbkowickiego Ośrodka Kultury. Okazją do dyskusji o stanie kultury w naszej gminie nie stały się kolejne wybory samorządowe (2010 i 2014), w których sterowano skupieniem wyborców na innych tematach. Wiele wskazuje na to, że w trakcie najbliższej kampanii wyborczej (2018) będzie podobnie, co poniekąd jest usprawiedliwione tym, iż Ząbkowicom Śląskim pilnie potrzebne jest powstrzymanie zapaści społeczno-gospodarczej i demograficznej.

Kultura będzie na marginesie przez kolejnych pięć lat?

O następnych tematach już wkrótce w minicyklu #Miasto2_0