„Uroczyste otwarcie krytego basenu w Ząbkowicach Śląskich nastąpi ….” (tu można wpisać dowolną datę). „Pierwszego skoku do wody dokona …” (tu można wpisać nazwisko swojego ulubionego lokalnego polityka). „W ramach promocji wymarzonego od wielu lat obiektu bezpłatny wstęp wszyscy mieszkańcy gminy mają przez …” (tu można wpisać dowolny okres).

A tak poważnie – w kolejnych kampaniach prawie wszyscy kandydaci na burmistrza i radnych zapowiadali budowę krytego basenu. Od połowy lat 90. mit o aquaparku w Ząbkowicach Śląskich nie przestaje pobudzać wyobraźni lokalnych polityków i wyborców. Zresztą obecna kadencja również zaczęła się obietnicą rozpoczęcia budowy pływalni pod dachem. W jednej z tegorocznych medialnych wypowiedzi (nie był to pierwszy dzień kwietnia) burmistrz podtrzymał swoją wyborczą deklarację, mówiąc, że >> w przyszłym roku powinny rozpocząć się prace przy budowie krytej pływalni. <<

Warto sobie zadać kilka pytań. Pierwsze: skąd wziąć pieniądze na tak potrzebny obiekt? Środków budżetowych jest za mało, pożyczyć coraz trudniej, a o dotacje też niełatwo. Załóżmy jednak, iż ten problem zostaje rozwiązany. Drugie pytanie: gdzie wybudować kryty basen? Można zlokalizować taki obiekt w miejscu, w którym obecnie mamy kąpielisko miejskie, można powiązać go z istniejącą halą sportową lub stadionem. Przyjmijmy, iż ten dylemat także został rozwikłany. Pytanie trzecie – być może przesądzające o wszystkim: kto i ile zapłaci za utrzymanie krytego basenu? Po odpowiedź można udać się do Kłodzka, Nowej Rudy, Strzelina lub Bielawy, gdzie marzenie o miejskim aquaparku ziściło się. Do każdego z tych miast dojeżdżamy z Ząbkowic Śląskich w 30 minut. Dowiemy się wtedy, ile takie cacko kosztuje każdego dnia, miesiąca i roku. Zazwyczaj wynosi to więcej, niż wpływa z opłat za wstęp. Emocjonalne twierdzenie, że skoro „oni” mają, to my też musimy mieć park wodny lub chociaż basen z dachem, nie przekonuje.

Zamiast lania wody do nieistniejącego basenu pod dachem wolę kawę na ławę pod gołym niebem, czyli publiczną wymianę argumentów „za” i „przeciw”. Przedsięwzięcie takie, nawet gdyby zostało rozpoczęte następnego dnia po wyborach, nie zbilansuje się w ciągu jednej kadencji. Byłoby nie w porządku podejmować decyzję na „tak” lub na „nie” w cieniu kampanii wyborczej. Inaczej będą to kolejne obiecanki cacanki.

Tekst opublikowany w Tygodniku „Gazeta Ząbkowicka” – nr 3 / 9-15.10.2013