Co zrobiłbyś, będąc niewidzialnym? Każda odpowiedź na to pytanie jest jak papierek lakmusowy wykazujący poziom zbieżności wyznawanych zasad z praktyką życia. Gdy usłyszałem to pytanie (dzisiaj w kontekście metapolitycznej debaty) uzmysłowiłem sobie jak bardzo kuszącą musi być wizja bycia widzialnym skoro tak wielu ludzi zabiega o rozpoznawalność i jednocześnie jak niedoceniana jest (nie całkiem przecież teoretyczna) możliwość zniknięcia z pola widzenia.

Zacznijmy jednak od początku. Będąc dzieckiem zdarzało mi się wyobrażać, że jestem niewidzialny i dzięki temu mógłbym być tam, gdzie dzieciom być nie wolno. Naturalna dla takiego wieku ciekawość, może przekora. Gdy miałem kilkanaście lat miewałem marzenia o tym, by nie będąc zauważalnym móc znajdować się gdzieś blisko osób uważanych przeze mnie za autorytety. Czasem śniłem na jawie, że jestem obok interesującej mnie osoby i mogę ją widzieć taką, jaką jest naprawdę. Miewałem nawet wizję, że mógłbym się spełniać życiowo będąc w tle jakiejś ważnej osobistości, bo samo przebywanie u boku kogoś znaczącego stanowiłoby dla mnie inspirację (jakiś ułamek tego planu miałem szczęście zrealizować…). Wyszedłszy z młodości rzadko miewam czas na to, by dumać nad czymś, co nie jest realne. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że materialne, a więc widzialne, aspekty egzystencji (te miłe, te niemiłe) jakby zdominowały horyzont. Jakby…, bo niezmiennie wyczuwam realność niewidzialnego i wiem, że jeśli czegoś nie widzę, nie oznacza, że tego nie ma.

Jeśli nie jestem widziany, widzę to, czego dotąd nie dostrzegałem? Bardzo możliwe i przekonuję się o tym coraz częściej odkąd moja aktywność obliczona jest bardziej na rezultat, niż na to, jak jestem postrzegany. Nie będę udawał, że przestałem być wrażliwy na opinię, ale lepiej niż kiedyś wiem, że skupienie na sobie nie tylko ogranicza pole widzenia, ale nawet pozbawić może zdolności sięgania wyobraźnią dalej, szerzej, głębiej – bardziej twórczo – w otaczającą nas wielowymiarową przestrzeń. Pozbawieni wyobraźni nie mamy nawet krztyny szans na zobaczenie czegoś więcej poza końcem własnego nosa.

Będąc widzialnym widzę widzialne. Będąc niewidzialnym widziałbym niewidzialne? Kogo i co zobaczyłbym?