Kiedyś cyferblaty zegarków widziało się codziennie. Nawet jeśli ktoś nie miał swojego zegarka, mógł spojrzeć na tarcze zegarów kościelnych lub magistrackich. Teraz częściej widzimy aktualny czas na wyświetlaczach.  Nie mamy już obrazu upływającego czasu i jego perspektywy, dostrzegamy za to kątem oka cyfry godzin, minut i sekund.

Zegary już tykają, lecz pikają. Nie słyszymy upływu czasu, za to mamy komunikat, że określona godzina jest w tej chwili. Nakręcanie zegarków jest już ewenementem, bo dotyczy czasomierzy starszej generacji – poniekąd kojarzy się z mieszkaniem starszych ludzi. Nowoczesne napędy zegarów zasilane są przeróżnymi źródłami, które zwalniają użytkowników z troski o ich działanie. Bardzo często zegarki, jak wiele innych produkowanych masowo urządzeń elektronicznych mają charakter jednorazówek, więc gdy wyczerpuje się ich funkcjonalność, zastępowane są nowymi. Wstajemy o ustalonej porze, na obowiązującą porę stawiamy się na przystanku komunikacji, w pracy, w szkole. Według harmonogramu godzinowego pojawiamy się w przedszkolu czy szkole po swoje pociechy. Na zaplanowaną godzinę zdążamy do kina, teatru lub na koncert. Według sugestii przypominajki w telefonie, wyruszamy w podróż, wyłączamy telewizor czy komputer i kładziemy się spać.

Tracimy świadomość ram czasu i wynikających z nich reguł. Także ograniczeń pochodzących z rytmu czasu i tego, że jego upływu nie można ani przyspieszyć, ani spowolnić, ani tym bardziej zatrzymać lub zreplikować. Czas jest jakby poza nami, a już szczególnie jego upływ – to w zasadzie wiemy. Niedawno jeszcze – właśnie dzięki rzeczonym już cyferblatom mogliśmy widzieć odcinki czasu za nami i przed nami. Pozycjonowaliśmy się na kręgu godzin – „było, minęło”, podobnie zresztą jak na kartkach kalendarzy „nadchodzi, będzie”. Współcześnie, jedno i drugie wyświetla się nam w postaci szeregu cyfr, akcentując „teraz”. Cały czas zresztą jest jakieś „teraz”, bo coś trzeba zrobić „na wczoraj”, „na cito” lub już to robimy. Koncentrowanie się na wypreparowanym punkcie czasu preferuje zadania doraźne, których znaczenie mierzone jest walorami utylitarnymi.

„Wy macie zegarki, my mamy czas” – cytat znany dość powszechnie, rewelacyjnie oddaje wartość spojrzenia na horyzont czasu, a nie zatrzymywania się na jego wyciętym sekundnikiem fragmencie. Może wówczas zdolni bylibyśmy lepiej zarządzać danym nam czasem? Może bylibyśmy w stanie wpisywać w marszrutę kolejnych dni, tygodni, miesięcy i lat cele uporządkowane według kryterium wartości?