Między deszczem a słońcem. Wybór nie jest oczywisty. To, co dalej może mieć wiele barw.

Taka myśl przeszła mi przez głowę, gdy wracając do Ząbkowic zobaczyłem panoramę mojego rodzinnego miasta z wielkim łukiem tęczy ze wschodu na zachód. Gdyby nie kierownica w ręku, pewnie zdążyłbym utrwalić lepiej ten niecodzienny obraz. Po chwili feeria barw zaczęła znikać i tyle z niej zostało, co widać na załączonym obrazku. Szybko zapisałem pierwsze skojarzenie na Twitterze.

Miałem dzisiaj dobrą i dłuższą rozmowę z osobą – według mnie – dysponującą dużym potencjałem społecznym. Znamy się ponad sześć lat. Pierwsza nasza rozmowa nie była zachęcająca. Odniosłem wrażenie, że rozmawiam z kimś o dość dużej pewności siebie. Niedługo potem przekonałem się, że ta niejako negocjacyjna postawa, ma swoje zalety. Z perspektywy naszych dotychczasowych relacji, mniemam, że ktoś taki dla innych ludzi mógłby wnieść wiele dobra. Posiadając spory zmysł organizacyjny i chłodne spojrzenie biznesowe, naprawdę można znacząco i pozytywnie zmieniać rzeczywistość. Jeśli jeszcze do tego dodać zwyczajną ludzką przyzwoitość i coraz rzadszą w naszych czasach wrażliwość na sferę ducha, to powstaje mocny kapitał nie tylko do aktywności, ale do poważnego zaangażowania. Rzecz jasna – jak w tym obrazku ze wstępu – coś trzeba wybrać.